Zawodnicy Lecha Poznań najwyraźniej uznali, że wygrana z Radomiakiem Radom zaczynając od stanu 0:0 byłaby zbyt łatwa. Potrzebowali poważniejszego wyzwania. Dlatego pozwolili gościom na zdobycie bramki już w pierwszej minucie spotkania, a potem – jak gdyby nic – stłukli ich na kwaśne jabłko. Stanęło na wyniku 5:1, ale to naprawdę najniższy wymiar kary dla podopiecznych Rafała Grzyba.
Lech spokojnie mógł się pokusić jeszcze o dwa czy trzy trafienia. Momentami nie wyglądało to w ogóle jak mecz dwóch ekip z tej samej klasy rozgrywkowej.
Lech Poznań – Radomiak Radom. Szaleństwo od pierwszych sekund
Sam początek spotkania był – co tu dużo gadać – absolutnie popieprzony.
SZALONY POCZĄTEK MECZU W POZNANIU!
Radomiak bardzo szybko rozpoczął strzelanie, a gospodarze odpowiedzieli bramkami Rodrigueza i Walemarka!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/NGTnqdmByU
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026
Wyliczmy:
- koszmarny błąd Radosława Murawskiego i gol dla Radomiaka ok. 20 sekundy meczu
- natychmiastowa riposta Pablo Rodrigueza i wyrównanie
- dwie kapitalne szanse zmarnowane przez Mikaela Ishaka – ta druga to naprawdę była czysta setka
- trafienie na 2:1 autorstwa Patrika Walemarka
Wszystko to wydarzyło się na dystansie otwierających dziesięciu (!) minut. Czyste szaleństwo. Naprawdę przypominamy sobie takie starcia w Ekstraklasie, w których działo się znacznie mniej na przestrzeni pełnych 90 minut. O utrzymaniu tak zwariowanego tempa nie ośmieliliśmy się zatem nawet marzyć, no ale po cichu liczyliśmy na przynajmniej zbliżony poziom emocji w dalszej części rywalizacji przy Bułgarskiej. Tylko że do tanga trzeba dwojga, a Radomiak nie był dla Lech godnym partnerem.
Po wyjściu na prowadzenie gospodarze całkowicie zdominowali przebieg meczu. Zmiażdżyli rywali w środkowej strefie boiska, bez problemu rozrywali ich defensywne szyki prostopadłymi podaniami lub dryblingami, no i w zasadzie do szczęścia brakowało im tylko jednego: kolejnych goli. Ale i to się zmieniło, gdy w 41. minucie futbolówkę do sieci skierował Allahyar Sayyadmanesh. Po asyście Ishaka, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Szwed w tej sytuacji strzelał.
𝐓𝐑𝐙𝐄𝐂𝐈 𝐆𝐎𝐋 𝐊𝐎𝐋𝐄𝐉𝐎𝐑𝐙𝐀!
Allahyar Sayyadmanesh wykończył ładny kontratak gospodarzy!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/zEmK2aqX8f
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026
Ishak to w ogóle jedyny gracz Lecha, który może być dziś mocno niepocieszony. Ofensywa Kolejorza hulała aż miło, ale doświadczony napastnik partolił kolejne szanse. Inna sprawa, że wprowadzony za niego po przerwie Yannick Agnero także wypadł blado, zwłaszcza biorąc pod uwagę nędzny poziom prezentowany przez gości.
Totalna demolka w Poznaniu. Lech bawił się z Radomiakiem
A kto najmocniej zaimponował w szeregach gospodarzy? No tutaj nie ma dwóch zdań – Patrik Walemark. Już pal licho dwa gole i asystę na jego koncie, choć to piękny dorobek, ale jak ten piłkarz napędzał ataki Lecha, jak bardzo był przebojowy, jak zaskakiwał graczy z Radomia swoimi zagraniami… No naprawdę wspaniały występ. Jednak świetnie wyglądali także Pablo Rodriguez, również autor dwóch trafień, no i Joel Pereira, aktywny w ofensywie jeszcze bardziej niż zwykle. Chwalić można też Sayyadmanesha, Jagiełłę, a nawet Lisa, który nie przysnął między słupkami i popisał się jedną wyborną interwencją po uderzeniu Donisa.
Generalnie – trudno Lechowi wiele zarzucić.
Przed przerwą napoczął Radomiaka, a po zmianie stron go ze smakiem skonsumował, ostatecznie strzelając mu pięć goli. Choć, co ciekawe, Niels Frederiksen przez całe spotkanie wyglądał raczej na niezadowolonego i dokazywał przy linii bocznej za każdym razem, gdy jego podopiecznym zdarzyło się zdjąć nogę z gazu albo zachować nieodpowiedzialnie w środku pola. Duńczykowi ewidentnie zależało na tym, by Lech przed przerwą na kadrę urządził przed swoimi kibicami demonstrację siły.
𝐓𝐎 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐏𝐎𝐆𝐑𝐎𝐌!
Pablo Rodriguez zdobywa piątą bramkę dla Kolejorza!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/oU57xi1L98
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 20, 2026
No i tak chyba należy ten występ Lecha traktować: jako demonstrację siły na krajowym podwórku i udane zatarcie nienajlepszego wrażenia po niedawnych porażkach z Górnikiem Zabrze i Crystal Palace. Poznaniacy wysłali sygnał, że rozpędzony Kolejorz to wciąż jest najmocniejsza ofensywna maszyna w Ekstraklasie.
A przy okazji przypomnieli, że defensywa Radomiaka nadal należy do najbardziej pokracznych i dziurawych w lidze.
6
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl
Artykuł Lech dał Radomiakowi fory, a potem spuścił mu łomot pochodzi z serwisu weszlo.com.

Radomiak bardzo szybko rozpoczął strzelanie, a gospodarze odpowiedzieli bramkami Rodrigueza i Walemarka!
Transmisja:
Allahyar Sayyadmanesh wykończył ładny kontratak gospodarzy!

Pablo Rodriguez zdobywa piątą bramkę dla Kolejorza!