Na przedmeczowej konferencji prasowej Mariusz Misiura powątpiewał, że mecz Motoru Lublin z Górnikiem Zabrze będzie zamknięty. Jako argument podał jakościowych skrzydłowych w obu zespołach. Niestety, tej jakości w sobotni wieczór na Arenie Lublin było tyle, co kot napłakał. Obaj trenerzy złapali się w taktycznym klinczu. Może i lider Ekstraklasy był ciut bliżej wygranej, ale końcowy rezultat, czyli bezbramkowy remis, nie jest wynikiem niesprawiedliwym.
Słupek i poprzeczka uratowały Tratnika
Wyświechtane piłkarskie porzekadło o ścianach pomagających gospodarzom znalazło swoje odzwierciedlenie w początkowej fazie meczu. W roli ścian wystąpiła konstrukcja bramki strzeżonej przez Gaspera Tratnika. Najpierw po strzale Malthe Hojholta pomógł mu słupek, a niedługo potem poprzeczka, gdy sytuacyjnie po podaniu Josemy strzelał Maksym Chłań.
Górnik nie wykorzystał dwóch kapitalnych szans na początku, a teraz coraz więcej wskazuje na bezbramkowy remis
Zobaczymy jeszcze gola w Lublinie?
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/ZtIL4VWJ3Z
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 19, 2026
Zabrzanie mocno przycisnęli ekipę Mariusza Misiury, ale później gra toczyła się głównie w środku pola. Nie będzie żadną przesadą stwierdzenie, że mecz zrobił się senny. Fanów Górnika rozbudzić mógł ponownie Chłań. Po prostym błędzie Yacine’a Bourhane Ukrainiec znalazł się w dobrej pozycji strzeleckiej, ale jego strzał z powietrza poszybował wyraźnie nad poprzeczką.
Motor mógł rozpocząć drugą połowę mocnym akcentem. Współpraca Karola Czubaka i Mbaye Jacquesa Ndiaye to w tym sezonie stały fragment gry w zespole Mariusza Misiury. Czubak zagrał do Senegalczyka, ten rozpędzony wpadł w pole karne, ale źle podał, szukając asysty do Makana Aiko.
Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy kolejny błąd popełnił Bourhane. Znów zanotował prostą stratę, znów napędziło to kontrę gości i znów przed szansą stanął Chłań. Jego strzał był jednak bardzo słaby – ani mocny, ani precyzyjny. Tratnik nie miał problemów.
Sędzia uratował Tratnika?
W dużo większych tarapatach Słoweniec znalazł się w 64. minucie. Hojholt zagrał długą piłkę, wydawało się, że jedynie na uwolnienie. Rozpędzony Erik Prekop znalazł się jednak przed Bartoszem Bereszyńskim. Tratnik sporo ryzykował wyjściem z bramki. Ostatecznie trafił w piłkę, ale przy okazji mocno poturbował słowackiego napastnika Górnika. Sędzia Paweł Malec faulu się nie dopatrzył, VAR ewidentnego błędu arbitra również i chyba trzeba się przychylić do takiej interpretacji.
Jest jeszcze inna pic.twitter.com/GHyHP9JWGS
— Señor Laga Maestro (@SenorLagaMstro) September 19, 2026
W końcówce regulaminowego czasu gry Tratnik musiał jeszcze raz wykazać się czujnością – tym razem po strzale z dystansu Ondreja Zmrzlego. Bramkarz żółto-biało-niebieskich spisał się bez zarzutu.
Teoretycznie punkt urwany liderowi powinien cieszyć fanów Motoru, ale sytuacja w tabeli nie staje się łatwiejsza. Na sektorze najwierniejszych sympatyków lubelskiej drużyny w końcówce meczu zawisł transparent „Mariusz, nasze miejsce w tabeli jest jakby mało luksusowe…”. Wymowne. Ale bądźmy uczciwi – krytykowanie w czambuł Misiury i jego zespołu byłoby sporą przesadą. Motor nie dał dziś Górnikowi zbyt wiele przestrzeni. Najgroźniej było po prostych, indywidualnych błędach.
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Złapał Misiura Gasparika, a Gasparik za łeb trzyma pochodzi z serwisu weszlo.com.


Oglądaj w CANAL+: