Siódme zwycięstwo Górnika Zabrze w ósmym meczu tego sezonu Ekstraklasy stało się faktem. By pokonać Koronę w Kielcach wystarczył dublet Petera Federico. Gospodarze totalnie rozczarowali – nie byli w stanie oddać nawet jednego celnego strzału.
Korona – Górnik. Nastroje się zgadzały
Przed meczem można było sądzić, że jeśli we wtorkowy wieczór postawi się na śledzenie meczu Korony z Górnikiem, to inwestycja czasu ma spore szanse przynieść powodzenie. W końcu oba zespoły posiadają w tym sezonie duże ambicje, a i po minionej sobocie humory dopisywały. Zabrzanie pokonali 2:1 u siebie Lecha Poznań, Kielczanie takim samym wynikiem zwyciężyli na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław.
Składy wyglądały elegancko, frekwencja mimo późnej godziny i spotkania rozgrywanego na tygodniu też prezentowała się co najmniej przyzwocie. Na stadionie pojawiło się 10,5 tysiąca ludzi. Nie pozostawało nic innego jak tylko zacząć grę i obserwować, co też piłkarze wymyślą na murawie Exbud Areny. I tutaj, niestety, zaczęły się poważne problemy.
Bramkarze bezrobotni, ale Federico dał radę
Największe dotyczyły tego, że bramkarze byli po prostu niepotrzebni. Zamiast Philippa Schulze i Xaviera Dziekońskiego śmiało można było ustawić dwa pachołki, owinąć je koszulkami i położyć rękawice. Nikt nie zamierzał bowiem sprawdzić golkipera rywali jakimś soczystym strzałem czy sprawić, żeby po prostu serce zabiło mu trochę mocniej.
Tak naprawdę pierwsze pół godziny było grą głównie w środku pola. Wydarzenia w tym sektorze lepiej opanowali Zabrzanie – Kacper Urbański czy Peter Federico w miarę regularnie starali się podciągać akcje do przodu, a i Marcel Pięczek miał dość ciężkie życie jak ruszał na niego Erik Prekop. Tylko to wszystko finalnie prowadziło do jednego wielkiego niczego.
Ostatni kwadrans przed przerwą to już jednak ożywienie. Najpierw Pięczek fatalnie stracił piłkę w środku pola i ofiarował tym Górnikowi możliwość kontry, którą wykończył Prekop, a zablokował Ariel Mosór. W odpowiedzi Wiktor Długosz nieznacznie pomylił się z rzutu wolnego, a na lewym skrzydle rozkręcił się Michael Ameyaw, któremu jednak po skutecznym ogrywaniu Michala Sacka brakowało precyzji w dograniu.
Wreszcie przełamanie przyniosła 41. minuta. Federico dostał podanie na linię pola karnego od Jarosława Kubickiego. Dominikańczyk łatwo poradził sobie zwodem do środka z Pięczkiem, wykorzystał też pasywny doskok Martina Remacle’a i strzałem lewą nogą po ziemi pokonał Dziekońskiego.
Poczarował Federico!
Górnik prowadzi w Kielcach!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/IuIOXk5H03
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 15, 2026
Pierwsza połowa nie była szczególnie interesująca, ale jeśli jakaś drużyna miała w niej ambicję zmiany wyniku i próbowała do tego dążyć, zdecydowanie był nią Górnik. I osiągnął to rzutem na taśmę.
Korona bez argumentów, Górnik znów zwycięski
Druga połowa? Korona dalej bez żadnego pomysłu oprócz poszukania Długosza czy Ameyawa na skrzydłach i próby dośrodkowania, która kończyła się niecelnie. A goście szybko mogli zamknąć to spotkanie, ale zmarnowali dwie wybitne szanse. Najpierw Maksym Chłań brutalnie położył na ziemi jednym zwodem Długosza i Slobodana Rubezicia, ale jego strzał znakomicie obronił Dziekoński. Po chwili Prekop w czystej sytuacji kilka metrów przed bramką gospodarzy kopnął tak wysoko, że piłki trzeba będzie szukać po okolicznych osiedlach.
Po godzinie gry nie można było znaleźć żadnego pozytywu na postawę Korony w tym meczu. Kielczanie wyglądali na zespół pozbawiony jakiegokolwiek planu na dobranie się Górnikowi do skóry. Jeżeli to miał być test ambicji Scyzorów w tym sezonie Ekstraklasy, to przebiegł dla nich fatalnie. Zabrzanie nie musieli wyczyniać na boisku nie wiadomo jakich rzeczy, żeby być drużyną po prostu lepszą.
Sytuacja mogła się zmienić w 68. minucie, kiedy Długoszowi udało się wpaść w pole karne gości, ale dokonał wtedy złego wyboru i jego podanie wyczyścił Rafał Janicki. Zmiany dokonane przez Jacka Zielińskiego, który wprowadził Camilo Menę czy Morgana Fassbendera, nie zmianiały oblicza tego meczu.
W końcówce jak to przy wyniku na styku – transportowanie futbolówki przez Koronę w okolice pola karnego Górnika mogło wywoływać emocje. Ale sztuczne. Tym razem piłka okazała się sprawiedliwa i Kielczanie nie zgarnęli nawet punktu, bo zwyczajnie na niego nie zasługiwali. Zero celnych strzałów to wynik poniżej krytyki jeżeli mówimy o drużynie, która latem dokonała drogich i ciekawych wzmocnień.
A Zabrzanie? Zwycięski pochód trwa. I został okraszony w doliczonym czasie gry dubletem Federico, który strzałem z pola karnego ponownie pokonał Dziekońskiego i przypieczętował triumf liderów.
| DUMA, DUMA, DUMA! 3 PUNKTY JADĄ DO ZABRZA!
#KORGÓR 0:2 pic.twitter.com/6pzRlXxCGU
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) September 15, 2026
We wtorkowy wieczór Górnicy przypominali wytrawnego pięściarza, który młodszemu adeptowi dał coś pomachać w sposób całkowicie kontrolowany, a samemu wyprowadzili dwa porządne ciosy i szanowali swoje siły.
Wejście Górnika w obecny sezon Ekstraklasy jest imponujące. A dokąd go doprowadzi? Czekamy na kolejne odsłony tej historii.
4
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
Fot. Newspix
Artykuł Górnik się nie zatrzymuje! Korona bez żadnych argumentów pochodzi z serwisu weszlo.com.
Górnik prowadzi w Kielcach! 
Oglądaj w CANAL+:
| DUMA, DUMA, DUMA! 3 PUNKTY JADĄ DO ZABRZA!