Widzew w tym sezonie był przez sędziów krzywdzony, pozbawiany punktów. Gdy więc w meczu z Lechem Poznań najpierw odgwizdano, po czym zabrano Łodzianom rzut karny w doliczonym czasie gry, widzewska społeczność mogła być wkurzona, naprawdę solidnie wkurzona. Zwłaszcza że zaraz potem to mistrz Polski świętował zwycięskiego gola.
Jeśli jednak się na kogoś wkurzać, to na sędziów. Technologia ma arbitrom pomagać, w porządku, natomiast nie może być tak, że sędziowie bez powtórek i monitorka są kompletnie pogubieni. Łukasz Kuźma odgwizdał rzut karny dla Widzewa po pchnięciu Mateusza Żyry przez Wojciecha Szymczaka – można się sprzeczać, czy Żyro na doświadczeniu dodał od siebie zbyt wiele, ale nie o to chodzi. Absurdem jest, że w ogóle doszło do momentu, w którym sędzia wskazał na „wapno”, skoro:
- najpierw był metrowy spalony po dośrodkowaniu,
- potem piłka wyszła poza boisko.
Po coś jednak tych arbitrów na boisko wpuszczamy, zamiast sędziować mecze sprzed telewizora. Po coś, czyli na przykład po to, żeby byli w stanie dostrzec, że gość w czerwonej koszulce jest wyraźnie przed tymi w niebieskich w polu karnym. Albo, że piłka znajduje się za tą grubą, białą linią, czyli POZA boiskiem.
Ekstraklasa. Widzew Łódź – Lech Poznań 2:3. Kuriozalny gol dał mistrzowi zwycięstwo!
Łukasz Kuźma ma jednak to szczęście, że minutę po absurdzie, który zgotował, wydarzyło się coś tak kuriozalnego, że nawet kompilacja ewidentnych pomyłek została całkowicie przykryta. Michał Gurgul postawił na sprawdzone w przypadku remisu w chaotycznej końcówce rozwiązanie — lagę na wolne pole. Tak się złożyło, że w miejscu, w którym posłał piłkę, zbiegły się drogi trzech ludzi.
Bartłomieja Drągowskiego, bramkarza, który wyszedł daleko poza pole karne, żeby wyekspediować futbolówkę z powrotem pod pole karne Lecha.
Marcela Krajewskiego, obrońcy, który wracał za akcją ile sił w nogach i samemu chciał zaopiekować się bezpańską piłką.
Luisa Palmy, skrzydłowego, który nie cofa nogi i pressuje jak nigdy w swojej karierze.
Efekt był tragiczny i komiczny jednocześnie. Drągowski nie dogadał się z Krajewskim, piłka zaplątała mu się w nogi, Palma ją wygarnął, kopnął przed siebie i z szerokim uśmiechem na twarzy patrzył, jak wturlała się do bramki.
𝐋𝐔𝐈𝐒 𝐏𝐀𝐋𝐌𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀!
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋!
CO ZA BŁĄD DRĄGOWSKIEGO!
LECH WYGRYWA Z WIDZEWEM 3:2! pic.twitter.com/MnczgE7P25
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 30, 2026
Drągowskiemu dodatkowo ciążył będzie fakt, że nie była to jego jedyna odcinka w tym spotkaniu. Wcześniej przed polem karnym interweniował tak niepewnie, że mógł podziękować Yannickowi Agnero, że nie ma dwóch baboli na koncie. Jego występu nie ratuje nawet wspaniała parada na refleks po strzale z rzutu wolnego.
Kozubal, Walemark, Sayyadmanesh i Fornalczyk. Oni robią liczby w tym sezonie
Kuriozalne zakończenie tego spotkania trochę odrywa naszą uwagę od faktu, że niedzielny hit w Łodzi oglądało się całkiem przyjemnie. Wspaniale rozkręcił ten mecz Lech, w którym liczby konsekwentnie notują póki co najbardziej powtarzalni pod tym względem piłkarze z Poznania:
- Patrik Walemark, który dwukrotnie obsłużył kolegów;
- Antoni Kozubal, który skorzystał z krateru na 11 metrze;
- Allahyar Sayyadmanesh, który zmieścił piłkę gdzieś między nogami Drągowskiego.
DWA GOLE W ŁODZI!
Allahyar Sayyadmanesh podwyższył prowadzenie gości, ale Widzew szybko odpowiedział golem Karola Świderskiego!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/PJ5gH11cD6
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 30, 2026
Pierwsze przykre wspomnienia z polskich boisk zebrał przy tym Mario Garcia. Hiszpan bardzo dobrze wszedł do ligi, zaznaczył obecność precyzyjnymi dośrodkowaniami, ale w obronie parokrotnie dał się pokręcić tak, że dawny kolega z drużyny, Pablo Rodriguez, będzie mógł mu dogryzać przez następne kilka tygodni.
WALEMARK DO KOZUBALA I LECH PROWADZI W ŁODZI!
![]()
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/N0qV3fSObO
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 30, 2026
Garcia nie będzie jednak wyjątkiem wśród bocznych obrońców, którzy skończyli mecz z zawrotami głowy i wyrzutami sumienia. Joel Pereira tym razem „asystował” – tak zgrał piłkę do bramkarza, że wyłożył piłkę Mariuszowi Fornalczykowi, który dograł na piąty metr do Karola Świderskiego. Drugi gol dla Widzewa też zresztą padł po ataku Widzewa na Pereirę, który dyszał gdzieś za plecami Mariusza Fornalczyka. Tu jednak winić trzeba przede wszystkim Mateusza Lisa, który pozwolił piłce wpaść do siatki przy bliższym słupku.
3
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Co za cyrk w Łodzi! Lech pokonał Widzew po absurdalnym golu pochodzi z serwisu weszlo.com.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋! 
LECH WYGRYWA Z WIDZEWEM 3:2! 
Transmisja: 