Raków Częstochowa przegrał z Wisłą Płock w pierwszej kolejce nowego sezonu Ekstraklasy. Przy jednej ze straconych bramek zawalił debiutujący w bramce Medalików Wiktor Żołneczko. Po ostatnim gwizdku trener Dawid Kroczek mówił o przyczynach porażki i tłumaczył, dlaczego postawił w bramce właśnie na 17-latka.
W pierwszej połowie spotkania z Wisłą Płock Raków nie zrobił zbyt wiele, żeby wygrać. Oprócz strzału głową Patryka Makucha podopieczni Kroczka nie stworzyli pod bramką Rafała Leszczyńskiego większego zagrożenia. Na przerwę schodzili z wynikiem 0:1 po golu Marcina Flisa.
– W początkowej części spotkania pozwoliliśmy Wiśle na działania z piłką. Nie przejęliśmy inicjatywy od pierwszych minut tak, jak zakładaliśmy, żeby zacząć tworzyć sytuacje. Dopiero stracona bramka obudziła nasze działania, natomiast to było za mało, żeby myśleć o zdobyciu bramki – tak naprawdę jeden celny strzał Patryka. Brakło narzucenia tempa w działaniach z piłką. Nieźle wyglądało to w wysokiej obronie, nie pozwalaliśmy, żeby Płock rozgrywał od tyłu i zmuszaliśmy ich do gry długą piłką, natomiast po odbiorze powinniśmy mocniej przyspieszyć, próbować tworzyć sytuacje w polu karnym – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Dawid Kroczek.
Błąd Żołneczki w debiucie w Rakowie. Skąd decyzja, by postawić na 17-letniego bramkarza?
Kiepską sytuację Rakowa jeszcze bardziej skomplikowała szybko stracona bramka po przerwie. W kolejnych minutach Częstochowianie się otrząsnęli, jednak czasu wystarczyło im tylko na kontaktowe trafienie z rzutu karnego Patryka Makucha.
– Stracona bramka w drugiej połowie na pewno nie pomogła. Reakcja była dobra, przejęliśmy inicjatywę, tworzyliśmy sytuacje, ale finalnie nie starczyło czasu i przegrywamy ten mecz – ocenił trener Rakowa.
Dawid Kroczek mocno zszokował jeszcze przed meczem, kiedy zdecydował, że między słupkami Rakowa zagra 17-letni debiutant Wiktor Żołneczko. Tym bardziej, że wcześniej nie pojawił się żaden komunikat dotyczący jakiegoś urazu Kacpra Trelowskiego. Żołneczko przeniósł się do Medalików zimą z Rekordu Bielsko-Biała, natomiast tego lata do Częstochowy trafił jeszcze Tarik Karić. Trener postawił na 17-latka, który swojego debiutu niestety nie zaliczy do udanych. To on zawalił przy drugiej straconej bramce.
– Postawiłem na Wiktora Żołneczko, bo prezentował się świetnie w sparingach i na treningach. Trzeba dawać młodym szanse. Mamy tu wielu młodych chłopaków. Ciężko mi scharakteryzować jego występ, popełnił wielki błąd, ale potem nas uratował przed golem na 0:3 – tłumaczył swoją decyzję trener.
Wielbłąd 17-latka
Wiktor Żołneczko nie utrzymał piłki po dośrodkowaniu Flisa i mamy 2:0 dla Wisły Płock
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/Xk1bbAb3MC
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 26, 2026
Szkoleniowiec Rakowa zdradził też, że ciągłe problemy ze zdrowiem ma Lamine Diaby-Fadiga. Na dzień przed pierwszym meczem z Vallettą 25-latek został skreślony z listy zgłoszonych zawodników do Ligi Konferencji i wciąż nie jest znana data jego powrotu.
– Fadiga dalej jest kontuzjowany, ma problem z Achillesami. Od lutego to się ciągnie. Co wraca, to znów przestaje być do dyspozycji. Walczymy żeby wrócił, wysyłamy go na leczenie za granicę – powiedział Kroczek.
Kolejny mecz Raków zagra w czwartek 30 lipca. Będzie nim rewanż z Vallettą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Trener Rakowa postawił na 17-letniego bramkarza. Wytłumaczył swoją decyzję pochodzi z serwisu weszlo.com.


Oglądaj w CANAL+: