25.05.2026

Trwa postępowanie CAS wobec Lechii? Urfer znowu mydli oczy

Władze Lechii Gdańsk zaskoczyły wczorajszym oświadczeniem, w którym stwierdziły, że klub utrzymał się w lidze na dwunastym miejscu. Jako argument podały, że toczy się w ich sprawie postępowanie w CAS, czyli Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie. Czy aby na pewno? Sprawdziliśmy w dobrych źródłach. Autor trochę podkoloryzował rzeczywistość. 

Treść komunikatu brzmiała następująco:

Lechia Gdańsk – w wyniku sportowej rywalizacji – zakończyła sezon 2025/2026 na 12. miejscu. 16. pozycja jest efektem podjętej przez PZPN niezgodnej z prawem decyzji o odjęciu klubowi punktów, wobec której wyrażamy stanowczy sprzeciw.

Sprawa ta pozostaje obecnie przedmiotem postępowania odwoławczego prowadzonego przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w Lozannie.

Zarówno kibice Biało-Zielonych, jak i cała opinia publiczna, będą regularnie informowani o dalszym przebiegu postępowania oraz o jego finalnym rozstrzygnięciu.

Z treści jasno wynika, że Lozanna zajmuje się sprawą Lechii, więc z ostateczną tabelą trzeba poczekać. Jest to jednak spora nadinterpretacja faktów. Lechia po prostu złożyła skargę, a CAS jeszcze nie określił, czy w ogóle się nią zajmie. Szanse na to są małe, bo wpłynęła ona rok po terminie, a PZPN rekomenduje, by się nią nie zajmować. Nawet jeśli jakimś cudem trybunał rozpocznie postępowanie, szanse na to, że Lechii zostanie oddane pięć punktów, są znikome.

Sprawa Lechii w CAS – na jakim jest etapie?

Tryb odwoławczy w sprawie ujemnych punktów jest dość prosty. Ale zacznijmy od początku. Najpierw w maju ubiegłego roku Komisja Licencyjna PZPN wydała odmowną decyzję w sprawie licencji dla Lechii na sezon 25/26. Powód – brak przekonującej prognozy finansowej i szereg nieprawidłowości. Można jednak przypuszczać, że była to trochę kara za całokształt, bo federacja naprawdę długo pobłażała widząc kolejne nieuczciwe zagrywki gdańskiego klubu.

Lechia złożyła odwołanie do Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych, która przywróciła jej licencję, ale nałożyła przy tym dwie sankcje – pięć ujemnych punktów i zakaz transferowy.

W tym momencie wyczerpał się już tryb odwoławczy w PZPN. Jeśli Lechia dalej nie zgadzała się z werdyktem, zgodnie z zaleceniami związku miała 21 dni na złożenie odwołania do CAS. Organ z siedzibą w Lozannie to coś w rodzaju sądu najwyższego w świecie sportu.

Lechia jednak… nie złożyła tam odwołania. Zamiast tego, ubiegała się o swoje w Polskim Komitecie Olimpijskim (wydał werdykt) i później w Sądzie Najwyższym (jeszcze się nie odniósł). Organy sportowe takie jak PZPN, ale też FIFA czy UEFA, jak ognia unikają sytuacji, w których dane spory muszą rozstrzygać organy państwowe czy sądy powszechne. Powód jest prosty – działają one wolniej, nie specjalizują się w prawie sportowym, nie rozumieją specyfiki danego sportu. Ich działanie ciągnie się latami, a więc może zdestabiliować rozgrywki.

PKOl utrzymał w mocy karę ujemnych pięciu punktów, uznając, że została ona zasądzona w sposób sprawiedliwy i zgodnie z regulaminem PZPN. Jedyne, co zrobił, to uchylił zakaz transferowy.

Lechia niecierpliwiła się i w międzyczasie wpadła na pomysł, by jednak skierować sprawę do CAS. Żeby to zrobić po terminie, musiała uzyskać zgodę PZPN. Ten był nawet gotów udzielić błogosławieństwa, ale zażyczył sobie, żeby Lechia najpierw wycofała sprawę z Sądu Najwyższego, tak żeby zajął się nią tylko CAS, a nie dwa organy na raz, bo w tej sytuacji Paolo Urfer mógłby wybrać sobie ten werdykt, który mu bardziej pasuje. Poza tym, jak wspomnieliśmy, sprawa może ciągnąć się latami.

Lechia z kolei uznała, że wycofa sprawę z Sądu Najwyższego, jeśli PZPN… przywróci mu punkty. I dopiero później, po wyroku CAS, znów je ewentualnie odbierze.

Federacja nie mogła się na to zgodzić. Byłoby to kompletnie niepoważne. Liga by się skończyła, a my wciąż nie wiedzielibyśmy, kto jest spadkowiczem. Poza tym, jak słyszymy, przy Bitwy Warszawskiej są pewni tego, że ich decyzja jest słuszna, podjęta zgodnie z literą prawa i w stu procentach legalna.

Skarga Lechii

Jak sprawa wygląda obecnie? Nasze źródła informują, że Lechia złożyła skargę do CAS-u, mimo że nie otrzymała zgody ze strony PZPN. Zgoda polskiej federacji sprawiłaby, że trybunał w Lozannie musiałby zająć się tą sprawą. Bez zielonego światła od PZPN – albo to zrobi, albo nie, decyzja leży po stronie CAS-u. Naszym zdaniem – to się nie wydarzy.

Dlaczego? Bo jest już grubo po terminie. Przypomnijmy – decyzja o ujemnych punktach została podjęta 16 maja zeszłego roku. Lechia miała 21 dni, by złożyć odwołanie. Spóźniła się więc o prawie rok. W dodatku, sezon w Polsce już się skończył, więc postępowanie CAS-u mogłoby zdestabilizować rozgrywki. Gdyby Lozanna wszczęła postępowanie, Piast musiałby czekać na jej wyrok, nie wiedząc, w której lidze zagra w przyszłym sezonie.

Na razie więc nie toczy się postępowanie w CAS w sprawie Lechii. Jej władze po prostu złożyły skargę i czekają, czy trybunał w ogóle się nią zajmie. To niby subtelna, a jednak znacząca różnica. Paolo Urfer znów mydli oczy kibiców, niepotrzebnie rozbudzając ich nadzieje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Fot. Newspix.pl

Artykuł Trwa postępowanie CAS wobec Lechii? Urfer znowu mydli oczy pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl