23.05.2026

Raków zrobił swoje, ale jego rywale nie. Arka była tłem

Na zakończenie sezonu 2025/2026 Ekstraklasy, Raków Częstochowa podjął Arkę Gdynia. Zgodnie z przewidywaniami Medaliki pokonały pewnego już degradacji rywala znad morza, ale pozycji w końcowej tabeli nie poprawiły. Doszusowali na czwartym miejscu i zagrają w eliminacjach Ligi Konferencji.

Raków z nadzieją, Arka pogodzona

Przed pierwszym gwizdkiem Częstochowianie mogli jeszcze liczyć na naprawdę ciekawe scenariusze. Musieli wygrać z Gdynianami i spoglądać na Górnika Zabrze oraz Jagiellonię Białystok. Jeśli punkty straciłaby jedna z tych ekip, Raków byłby trzeci i w kwalifikacjach do Ligi Europy, jeśli obie – nawet drugi i latem walczyłby o Ligę Mistrzów.

Arka natomiast pojechała do Częstochowy z nosami spuszczonymi na kwintę. Miała jeszcze obowiązek do odbębnienia, ale ani nie mogła już sobie pomóc, ani zaszkodzić. Swój spadek przypieczętowała w poprzedniej kolejce i teraz żegnała się z Ekstraklasą w smutnych okolicznościach, nawet bez swoich kibiców w sektorze gości, jako że ci podjęli decyzję o bojkocie wyprawy na ostatni mecz sezonu.

Raków – Arka: pierwszą połowę rozstrzygnął Marko Bulat

Tempo meczu nie było szczególnie wysokie, ale miejscami temperatura nieco wzrastała. Jak w 10. minucie, kiedy Jonatan Brunes wpadł w pole karne Arki i przewrócił się po interwencji Dawida Gojnego. Gwizdek sędziego Tomasza Kwiatkowskiego jednak milczał, wobec czego piłkarze nie mieli wyjścia i grali dalej.

Kapitan Gdynian doigrał się chwilę później, kiedy jego wślizg w nogi Patryka Makucha rozjemca z Warszawy wycenił już na żółtą kartkę. W 20. minucie natomiast Patryk Szysz bardzo nieśmiało sprawdził formę Kacpra Trelowskiego, ale ten nie miał żadnego problemu z interwencją po lekkim strzale z woleja.

Pierwsza połowa upływała całkiem spokojnie, ale wpisywać się w to nie miał zamiaru Alassane Sidibe. Piłkarz Arki kilkukrotnie faulował swoich rywali, aż w końcu po nieco ponad pół godzinie gry się doigrał i zarobił napomnienie. Tak jak i doigrał się cały zespół gości, jako że pozwalał operować piłką gospodarzom i dawał spychać się do coraz głębszej defensywy.

W 37. minucie Amorim podał krótko z lewego skrzydła do Marko Bulata, a Chorwat właściwie z kroka posłał mocny strzał sprzed pola karnego i osiągnął sukces. Do strzelca nie doskoczył Patryk Szysz, a lepiej mógł spisać się na pewno także Jędrzej Grobelny, który miał piłkę na rękawicy.

Do przerwy Raków prowadził z Arką 1:0 i była to zaliczka zasłużona. Częstochowianie nie forsowali tempa, ale z ich gry na pewno biła większa jakość niż z prób gości znad morza.

Ekstraklasa. Raków zabawił się z Arką w drugiej połowie

Druga odsłona? Właściwie po części trochę jak i pierwsza – bez gigantycznych emocji i z unoszącą się atmosferą samego końca sezonu. Kibice Rakowa wykorzystywali tę okazję, żeby pożegnać zasłużonych dla klubu piłkarzy. Z trybun kilkukrotnie skandowano „Zoran Arsenić„, a kiedy w 60. minucie na boisku pojawił się Ivi Lopez, zaprezentowano transparent „Nuestra Leyenda” z wizerunkiem hiszpańskiego piłkarza.

Już kilka chwil po przerwie z boiska za drugą żółtą kartkę wyrzucony został Gojny, który zdaniem sędziego powalił Makucha. Po analizie VAR arbiter anulował jednak karę dla gracza Arki i zrobił to słusznie, bo najpierw to napastnik nadepnął na swojego przeciwnika. W 52. minucie z dobrej strony pokazał się natomiast Grobelny, który paradą na refleks zareagował na mocne uderzenie z bliska Brunesa.

Kiedy na boisku był już Ivi, koledzy często go szukali, ewidentnie chcąc dać mu się pożegnać z Częstochową golem. W jednej z takich akcji przekombinowali, bo zamiast posłać piłkę do pustej bramki po słabym wyjściu golkipera Arki, to podali futbolówkę do Hiszpana, a w efekcie odgwizdano spalonego.

Raków odzyskł akusteczność w końcówce. W 71. minucie Jean Carlos Silva podał do Brunesa, a ten w przepiekny sposób najpierw przyjął sobie piłkę plecami do bramki, a następnie odwrócił się i z półobrotu oraz kilkunastu metrów trafił do siatki przyjezdnych. Minęły raptem cztery minuty, a Hiszpan sam wpisał się na listę strzelców. Tym razem asystę dołożył Bulat „ustawiając” piłkę koledze, a ten uderzeniem z pola karnego podwyższył na 3:0.

Rywale nie zagrali dla Rakowa. Czwarte miejsce Medalików

Częstochowianie swoje zadanie wykonali na piątkę z plusem. Bez najmniejszych trudności rozbili Arkę różnicą trzech goli, ale miejsca w klasyfikacji nie poprawili. Jagiellonia pokonała bowiem Zagłębie Lubin, natomiast Górnik Zabrze wygrał z Radomiakiem Radom. Tym samym ekipa spod Jasnej Góry trafiła do eliminacji Ligi Konferencji z czwartego miejca w tabeli.

Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore

A Arka? Za drużyną wyglądająca tak słabo jak w sobotni wieczór w Częstochowie, tęsknić w Ekstraklasie na pewno nie będziemy.

6
Trelowski
5
Mosór
5
Racovițan
6
Tudor
5
Adriano
1
yellow-card
8 +
Bulat
1
1
6
Repka
7
Carlos
1
1
5
Pieńko
6
Makuch
7
Brunes
1
T. Kwiatkowski
4

Zmiany:

icon-swap
Pawel Dawidowicz
5
B. Racovițan
icon-swap
Ivi López
5
Tomasz Pieńko
icon-swap
M. Ameyaw
5
Adriano
icon-swap
Mitja Ilenic
Jean Carlos
icon-swap
Leonardo Rocha
P. Makuch

Legenda

yellow-card

Żółta kartka

red-card

Czerwona kartka

yellow-card
red-card

Dwie żółte / czerwona kartka

Zdobyte gole

Gole samobójcze

Asysty

Asysty drugiego stopnia

5.0

Ocena meczowa

+

Plus meczu

Minus meczu

swap

Zawodnik zmieniony

ZOBACZ RÓWNIEŻ

fot. Newspix

Artykuł Raków zrobił swoje, ale jego rywale nie. Arka była tłem pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl