Wiemy już, że mistrzem Polski w sezonie 2025/26 został Lech Poznań. Wiemy też, że z Ekstraklasą żegnają się Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Arka Gdynia. Nie znamy natomiast ostatecznego składu drużyn, które będą nas reprezentować w europejskich pucharach, a także ostatniego spadkowicza. Czy będzie nim Widzew Łódź? A może Piast Gliwice? Wspomniane drużyny zmierzą się w bezpośrednim meczu o utrzymanie w ostatniej kolejce. Zwycięzca zapewni sobie ligowy byt.
Można powtarzać jak mantrę, że Widzew wydał w tym sezonie ponad 20 mln euro na transfery, a mimo to musi drżeć do samego końca o utrzymanie. Klub z Łodzi znalazł się jednak w takiej sytuacji i może okazać się, że sobotni mecz z Piastem będzie jego ostatnim na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, przynajmniej do lata 2027 roku.
„Jesteśmy zaprawieni w boju”
Aby nie ziścił się wyżej wspomniany scenariusz, podopieczni Aleksandara Vukovicia muszą osiągnąć jak najlepszy wynik w starciu z Piastem Gliwice. W tym samym czasie tracąca do Widzewa jeden punkt Lechia Gdańsk będzie mierzyła się na wyjeździe z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Ma duże szanse na zwycięstwo, zespół prowadzony przez Marcina Brosza jest bowiem najgorzej punktującą drużyną w Ekstraklasie na swoim stadionie.
Może się jednak okazać, że nawet porażka w meczu z Piastem nie sprawi, że Widzew spadnie, aczkolwiek zespół z Łodzi zostawi takie wyliczenia za sobą i będzie chciał po prostu wygrać to spotkanie.
Pierwsze zdanie po tym, jak widzisz najnowszą tabelę?
pic.twitter.com/wrQ5mFGA79
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) May 18, 2026
– Jesteśmy zaprawieni w boju. Ten mecz jest podobny do kilku innych, które tu graliśmy – stwierdził w rozmowie z dziennikarzami Vuković. – Nie różni się w przygotowaniach. To powinno być naszą siłą. To nie jest nasz pierwszy mecz takiego rodzaju. Tak samo bardzo dobre jest dla nas, że gramy ten mecz u siebie, przy pełnym stadionie, który może dać nam bardzo dużo. To są kwestie, które dają powody do spokojnego przygotowywania do meczu z pełną świadomością, jak ważny to mecz – dodał.
– Przy wygranej Arki mogłyby być takie rozstrzygnięcia, że remis by nam coś dawał i rzucanie się na zwycięstwo byłoby nierozważne. Teraz jednak sytuacja jest klarowna i jasna. Gramy o zwycięstwo i tylko zwycięstwo. Rozmyślam o scenariuszach, jak w tym kontekście pomóc drużynie. Co, jeśli będziemy potrzebować więcej siły ataku, obronie? Reszta jest nie w naszych rękach – mówił trener o podejściu do meczu.
Rzecznik Widzewa reaguje na ostatnie plotki. Co z Vukoviciem?
Zatrudniony w marcu Vuković nie sprawił, że sytuacja Widzewa w tabeli uległa poprawie. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że ekipa z Łodzi zajmuje szóste miejsce w tabeli za okres pracy Serba.
– Uważam, że można było zrobić więcej i faktycznie była ku temu szansa. Z drugiej strony chyba bardziej niż wszyscy inni biorę pod uwagę, że można było osiągnąć dużo mniej, patrząc na okoliczności, kiedy tutaj się zjawiłem, w jakim momencie i jakie mecze mieliśmy. Z tego terminarza największa korzyść była taka, że ostatnie mecze domowe są z Lechią i Piastem, a wcześniej ta trasa była bardzo niewygodna, przez mecze z Lechem, Rakowem, Górnikiem, Motorem u siebie.
– Strasznie doceniam to, co zostało zrobione. Przy trzech kolejkach do końca mogło być pozamiatane, a drużyna razem ze sztabem i ze mną dokonała tego, że nie jest pozamiatane, tylko mamy mecz u siebie, w którym trzymamy swoje losy w rękach, co uważam za bardzo duży sukces tych dziesięciu meczów. Oczywiście trzeba zrobić ostatni krok i wygrać to spotkanie, ale myślę, że inaczej niż większość ludzi patrzę na to, co zostało osiągnięte – mówił trener o dotychczasowych wynikach.
Kornvig pauzuje za kartki
Przed tygodniem Widzew przegrał arcyważny wyjazdowy mecz z Koroną. Zwycięstwo Kielczan sprawiło, że podopieczni Jacka Zielińskiego zapewnili już sobie utrzymanie. W 21. minucie czwartą żółtą kartkę w tym sezonie obejrzał Emil Kornvig. Oznacza to, że nie będzie mógł zagrać w decydującym spotkaniu z Piastem.
– Brak Emila Kornviga jest dla nas utrudnieniem. Z drugiej strony mieliśmy większe zagrożenie, jeśli chodzi o ilość zawodników, którzy mogli wypaść. Dalej jesteśmy na takim poziomie, że wystawimy taką jedenastkę, jaką byśmy chcieli – mówił Vuković.
Serb zdradził też, że do kadry meczowej po przerwie spowodowanej kontuzją wróci Christopher Cheng. Norweski lewy obrońca nie zagra jednak od pierwszej minuty.
– Cheng będzie na ławce. Jest po pierwszym tygodniu treningu, więc trudno liczyć na więcej minut. W końcówce meczu może jednak pomóc – wyjawił Vuković.
Czy Widzew utrzyma się w PKO BP Ekstraklasie? Początek spotkania z Piastem, jak i pozostałych siedmiu meczów 34. kolejki, w sobotę o godzinie 17:30.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl
Artykuł „Jesteśmy zaprawieni w boju”. Vuković nie pęka przed meczem z Piastem pochodzi z serwisu weszlo.com.