Na poniedziałek Ekstraklasa przygotowała nam spotkanie dwóch średnich drużyn: jedna marzy o pucharach, druga gra o utrzymanie, ale w tabeli to przecież ledwie cztery punkty różnicy i naprawdę między Cracovią a Radomiakiem nie ma wielkiej dysproporcji, te odmienne aspiracje są po prostu efektem kuriozalności sezonu. W każdym razie mecz był taki, jaki mogą stworzyć średnie drużyny. Średni.
Nie było to oczywiście jakieś obrzydliwe nudziarstwo, ale jednak nudziarstwo i żeby w przerwie używać względem pierwszej połowy określenia „dobry”, tak jak w Canal Plus zrobił to Cezary Olbrycht, to trzeba być niepoprawnym optymistą. Jeśli były bowiem celne strzały, to takie, że bramkarze musieliby się sporo pomylić, by coś wpuścić. Temperatura rosła tak naprawdę po uderzeniach niecelnych – nieznacznie z pomocą rykoszetu pomylił się Klich, swoich sił próbowali też Hasić czy Balde.
No, ale siłą rzeczy niecelny strzał nie może być groźny, skoro nie leci w bramkę, ma prawo być co najwyżej obiecujący w pierwszej fazie lotu. I takich manewrów słownych należy używać, by pierwszą połowę jakkolwiek docenić.
Że piłkarze biegali? No biegali, trudno, żeby nie biegali. Natomiast technicznie i jakościowo to wszystko wyglądało marnie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
W drugą połowę weszliśmy z większym impetem, kiedy celnie z dystansu strzelał Sutalo, a potem nieznacznie z pola karnego pomylił się Lopes. Co więcej z boiska jeszcze wyleciał Tapsoba – za brzydki stempel zweryfikowany na VAR-ze – i wydawało się, że Cracovia musi ruszyć. Niestety ten zespół chyba już nie jest w stanie w tym sezonie czegokolwiek sensownego zaprezentować. Można się tłumaczyć, że Tapsoby i tak w tym meczu za bardzo nie było, więc co za różnica, że zszedł, ale żarty na bok.
Grasz o życie, jesteś u siebie, rywal w dziesięciu. Idź do przodu, strzelaj, daj swoim kibicom cokolwiek.
A tu co, za co chwalić Pasy? Za strzały w gołębie? Za wrzutki do nikogo? Za błagalne spojrzenia na Klicha i Hasicia, żeby coś wymyślili? Za wpuszczenie Kamila Glika (żółta kartka w kilkadziesiąt sekund)? Za rozpaczliwe ataki w ostatniej minucie, jakby wcześniej nie było pół godziny gry w przewadze? Muchy w smole, którym nic nie wpadnie, jeśli setna wrzutka przypadkowo kogoś nie znajdzie w polu karnym.
Daliby już Multiligę w 33. kolejce, bo takich meczów-widmo jeszcze trochę zobaczymy.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Były piłkarz Ekstraklasy blisko zmiany klubu za 30 milionów euro
- Ekscesy na trybunach w Zagrzebiu. Kibice Hajduka podpalili transparent
- Szachtar Donieck odzyskał koronę. Sukces Turana w premierowym sezonie
Fot. Newspix
Artykuł Nudy na pudy, flaki z olejem, Cracovia z Radomiakiem pochodzi z serwisu weszlo.com.