W Łodzi w końcu mogą odetchnąć z ulgą. Po wielu tygodniach Widzew opuścił strefę spadkową i ma pewność, że przynajmniej do startu następnej kolejki do niej nie wróci. W pierwszej połowie zespół Aleksandara Vukovicia dał nam nadzieję, że w końcu wjechał na właściwe tory. Po przerwie udowodnił jednak, że wciąż przed nim wiele pracy. W każdym razie do trzech punktów to wystarczyło.
Można mówić o czerwonej kartce, jaką powinien obejrzeć Carlos Isaac, badziewnej obronie Lechii i wielu innych okolicznościach. W każdym razie w końcu zobaczyliśmy namiastkę takiego Widzewa, jakiego spodziewaliśmy się po wydaniu na wzmocnienia kilkudziesięciu milionów euro. Szkoda, że widokiem drużyny, w której praktycznie wszystko funkcjonowało tak, jak należy mogliśmy się cieszyć przez zaledwie 45 minut.
Obejrzeliśmy dwie twarze Widzewa, ale na jego szczęście, ta lepsza zapewniła mu arcyważne trzy punkty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Widzew Łódź – Lechia Gdańsk 3:1. 45 minut grał zespół za kilkadziesiąt milionów
Animusz Lechii był widoczny głównie w pierwszych minutach. Oglądaliśmy dwa groźne stałe fragmenty gry, ale w kolejnych minutach już wszystko toczyło się pod dyktando Widzewa. W końcu dał nam argumenty, by mówić o nim w superlatywach. Jak się okazało nawet Mariusz Fornalczyk potrafi okazać się przydatny. Mimo zdarzających mu się dość prostych strat, potrafił robić różnicę, tworzyć przewagę, co przełożył nawet na konkrety. Bardzo dobrym dośrodkowaniem asystował przy pierwszym golu Bergiera.
WIDZEW PROWADZI Z LECHIĄ!
Sebastian Bergier trafia do siatki!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/oxtmxjSd0o
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 9, 2026
Gospodarze nie pozwalali rywalom praktycznie na nic. Praktycznie każda próba lechistów kończyła się szybkim odbiorem kogoś z duetu Wiśniewski – Kapuadi. Zresztą stoperzy zespołu Aleksandara Vukovicia często mieli dość ułatwione zadanie. W końcu dobrze funkcjonował wysoki pressing zakładany przez ich kolegów z ofensywy.
Im dalej w ten mecz, tym bardziej rosła przewaga gospodarzy. Drugi gol tylko uwydatnił słabość defensywy ekipy z Gdańska, którą niczym jak juniorów ograł po raz drugi tego popołudnia Sebastian Bergier. Po tym trafieniu Widzew już całkiem siadł na rywalu. Nie pozwalał mu nawet na wyjście z własnej połowy. Z coraz większym luzem Łodzianie dochodzili do kolejnych akcji bramkowych i tylko kwestią czasu wydawało się jeszcze podwyższenie wyniku.
WIDZEW SIĘ NIE ZATRZYMUJE!
Sebastian Bergier z dubletem, a Steve Kapuadi trafił na 3:0!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/5KRx5gf3uA
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 9, 2026
Pierwszą połowę zakończyliśmy przy wyniku 3:0, aczkolwiek gdyby skończyło się wyżej, to nie moglibyśmy mówić o jakiejś większej niesprawiedliwości. Choćby doskonałą okazję miał Emil Kornvig, który w końcu po powrocie do środka pola zaczął wyglądać tak, jak się tego spodziewaliśmy. Zresztą ogólnie po raz pierwszy zobaczyliśmy pełne 45 minut w wykonaniu Widzewa, który w końcu wyglądał jak jakościowy zespół, a nie przypadkowa zbieranina bez ładu i składu.
Lechia wzięła się do roboty, ale jeden gol okazał się niewystarczający
Po przerwie Widzew już tak imponująco się nie prezentował. Tak dobrze spisująca się ofensywa już nie bombardowała Alexa Paulsena, który dłuższymi fragmentami był całkiem bezrobotny. Lechii z odsieczą przyszedł trener. Wprowadzenie najpierw Tomasza Neugebauera, a następnie Antona Carenki znacznie poprawiło grę gości. Ci uwierzyli, że w Łodzi można jeszcze powalczyć.
Z biegiem czasu lechiści coraz odważniej zapuszczali się na połowę przeciwnika. Może Bartłomiej Drągowski nie musiał się specjalnie uwijać, ale najpierw jedna niezła okazja, kolejna, aż w końcu kapitalny strzał Żelizki, który podłączył ich do prądu. Widzew próbował odpowiadać poprzez szybkie ataki i o ile w pierwszej fazie wyglądało to nieźle, tak z finalizacją tych prób już był problem.
𝐈𝐕𝐀𝐍 𝐙𝐇𝐄𝐋𝐈𝐙𝐊𝐎!
Defensywny pomocnik Lechii z pięknym trafieniem w Łodzi!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/rT38KdQKGM
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 9, 2026
Lechia w drugiej części naprawdę była już całkiem niezła, ale i tak zrobiła za mało, by móc wywieźć z Łodzi nawet ten jeden punkt. Szanse na pozytywny wynik praktycznie straciła w absurdalnie słabej pierwszej połowie. Może mieć pretensje, że przez większość spotkania nie grała w przewadze, ale prawdę mówiąc, na końcowy rezultat zapracowała przede wszystkim swoją postawą przed przerwą.
I teraz John Carver naprawdę ma nad czym się zastanawiać. Za tydzień mecz z Legią i jeśli obrona będzie funkcjonowała równie mizernie, to nie zdziwimy się, jeśli skończy się kolejną porażką. Z kandydata do europejskich pucharów, stworzyła nam się realna opcja na kolejnego spadkowicza.
2
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
Czytaj więcej o Ekstraklasie na Weszło:
- Kibice Korony znów dali upust złości. „Wszyscy wyp********”
- Nowy kontrakt Żewłakowa. „W Legii będzie mu trudno o minuty”
- Duże osłabienie Radomiaka. Koniec sezonu dla lidera drużyny
Artykuł Dwie twarze Widzewa. Ta pierwsza zapewniła zwycięstwo pochodzi z serwisu weszlo.com.
Sebastian Bergier trafia do siatki! 
Transmisja: 

Defensywny pomocnik Lechii z pięknym trafieniem w Łodzi! 