09.05.2026

Dwie twarze Widzewa. Ta pierwsza zapewniła zwycięstwo

W Łodzi w końcu mogą odetchnąć z ulgą. Po wielu tygodniach Widzew opuścił strefę spadkową i ma pewność, że przynajmniej do startu następnej kolejki do niej nie wróci. W pierwszej połowie zespół Aleksandara Vukovicia dał nam nadzieję, że w końcu wjechał na właściwe tory. Po przerwie udowodnił jednak, że wciąż przed nim wiele pracy. W każdym razie do trzech punktów to wystarczyło.

Można mówić o czerwonej kartce, jaką powinien obejrzeć Carlos Isaac, badziewnej obronie Lechii i wielu innych okolicznościach. W każdym razie w końcu zobaczyliśmy namiastkę takiego Widzewa, jakiego spodziewaliśmy się po wydaniu na wzmocnienia kilkudziesięciu milionów euro. Szkoda, że widokiem drużyny, w której praktycznie wszystko funkcjonowało tak, jak należy mogliśmy się cieszyć przez zaledwie 45 minut.

Obejrzeliśmy dwie twarze Widzewa, ale na jego szczęście, ta lepsza zapewniła mu arcyważne trzy punkty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Widzew Łódź – Lechia Gdańsk 3:1. 45 minut grał zespół za kilkadziesiąt milionów

Animusz Lechii był widoczny głównie w pierwszych minutach. Oglądaliśmy dwa groźne stałe fragmenty gry, ale w kolejnych minutach już wszystko toczyło się pod dyktando Widzewa. W końcu dał nam argumenty, by mówić o nim w superlatywach. Jak się okazało nawet Mariusz Fornalczyk potrafi okazać się przydatny. Mimo zdarzających mu się dość prostych strat, potrafił robić różnicę, tworzyć przewagę, co przełożył nawet na konkrety. Bardzo dobrym dośrodkowaniem asystował przy pierwszym golu Bergiera.

Gospodarze nie pozwalali rywalom praktycznie na nic. Praktycznie każda próba lechistów kończyła się szybkim odbiorem kogoś z duetu Wiśniewski – Kapuadi. Zresztą stoperzy zespołu Aleksandara Vukovicia często mieli dość ułatwione zadanie. W końcu dobrze funkcjonował wysoki pressing zakładany przez ich kolegów z ofensywy.

Im dalej w ten mecz, tym bardziej rosła przewaga gospodarzy. Drugi gol tylko uwydatnił słabość defensywy ekipy z Gdańska, którą niczym jak juniorów ograł po raz drugi tego popołudnia Sebastian Bergier. Po tym trafieniu Widzew już całkiem siadł na rywalu. Nie pozwalał mu nawet na wyjście z własnej połowy. Z coraz większym luzem Łodzianie dochodzili do kolejnych akcji bramkowych i tylko kwestią czasu wydawało się jeszcze podwyższenie wyniku.

Pierwszą połowę zakończyliśmy przy wyniku 3:0, aczkolwiek gdyby skończyło się wyżej, to nie moglibyśmy mówić o jakiejś większej niesprawiedliwości. Choćby doskonałą okazję miał Emil Kornvig, który w końcu po powrocie do środka pola zaczął wyglądać tak, jak się tego spodziewaliśmy. Zresztą ogólnie po raz pierwszy zobaczyliśmy pełne 45 minut w wykonaniu Widzewa, który w końcu wyglądał jak jakościowy zespół, a nie przypadkowa zbieranina bez ładu i składu.

Lechia wzięła się do roboty, ale jeden gol okazał się niewystarczający

Po przerwie Widzew już tak imponująco się nie prezentował. Tak dobrze spisująca się ofensywa już nie bombardowała Alexa Paulsena, który dłuższymi fragmentami był całkiem bezrobotny. Lechii z odsieczą przyszedł trener. Wprowadzenie najpierw Tomasza Neugebauera, a następnie Antona Carenki znacznie poprawiło grę gości. Ci uwierzyli, że w Łodzi można jeszcze powalczyć.

Z biegiem czasu lechiści coraz odważniej zapuszczali się na połowę przeciwnika. Może Bartłomiej Drągowski nie musiał się specjalnie uwijać, ale najpierw jedna niezła okazja, kolejna, aż w końcu kapitalny strzał Żelizki, który podłączył ich do prądu. Widzew próbował odpowiadać poprzez szybkie ataki i o ile w pierwszej fazie wyglądało to nieźle, tak z finalizacją tych prób już był problem.

Lechia w drugiej części naprawdę była już całkiem niezła, ale i tak zrobiła za mało, by móc wywieźć z Łodzi nawet ten jeden punkt. Szanse na pozytywny wynik praktycznie straciła w absurdalnie słabej pierwszej połowie. Może mieć pretensje, że przez większość spotkania nie grała w przewadze, ale prawdę mówiąc, na końcowy rezultat zapracowała przede wszystkim swoją postawą przed przerwą.

I teraz John Carver naprawdę ma nad czym się zastanawiać. Za tydzień mecz z Legią i jeśli obrona będzie funkcjonowała równie mizernie, to nie zdziwimy się, jeśli skończy się kolejną porażką. Z kandydata do europejskich pucharów, stworzyła nam się realna opcja na kolejnego spadkowicza.

Ekstraklasa


32. Kolejka

Widzew Łódź

3
1
Zakończone

Lechia Gdańsk

6
Dragowski
5
Kozlovský
6
Kapuadi
1
5
Wisniewski
3
Munoz
yellow-card
6
Kornvig
1
4
Shehu
yellow-card
red-card
6
Álvarez
6
Fornalczyk
1
8 +
Bergier
2
1
5
Baena
Jarosław Przybył
2

Zmiany:

icon-swap
Marcel Krajewski
4
Carlos Munoz
icon-swap
Stelios Andreou
Angel Baena
icon-swap
Lindon Selahi
Mariusz Fornalczyk
icon-swap
Bartłomiej Pawłowski
Fran Álvarez
yellow-card
icon-swap
Andi Zeqiri
S. Bergier

Legenda

yellow-card

Żółta kartka

red-card

Czerwona kartka

yellow-card
red-card

Dwie żółte / czerwona kartka

Zdobyte gole

Gole samobójcze

Asysty

Asysty drugiego stopnia

5.0

Ocena meczowa

+

Plus meczu

Minus meczu

swap

Zawodnik zmieniony

Czytaj więcej o Ekstraklasie na Weszło:

Fot. Newspix

Artykuł Dwie twarze Widzewa. Ta pierwsza zapewniła zwycięstwo pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl