Widzew Łódź wygrał przed własną publicznością 2:0 z Motorem Lublin i, przynajmniej na kilka godzin, wydostał się ze strefy spadkowej. Po spotkaniu 30. kolejki Ekstraklasy głos zabrał szkoleniowiec gospodarzy, Aleksandar Vuković.
Aleksandar Vuković: Jeśli ktoś nas skreślił, zrobił to zdecydowanie za wcześnie
Widzew przystępował do spotkania z Motorem po porażce w dramatycznych okolicznościach z Radomiakiem. Łodzianie prowadzili 1:0, ale w samej końcówce stracili dwa gole i wyjechali z Radomia z niczym. W niedzielne popołudnie udało się jednak zrehabilitować. Po bramkach Carlosa Isaaca oraz Lukasa Leragera zespół Aleksandara Vukovicia wygrał ostatecznie 2:0. Oto, co mówił szkoleniowiec gospodarzy po spotkaniu.
– Muszę zacząć od gratulacji dla drużyny. Nie tylko wygraliśmy mecz, ale również zdaliśmy niełatwy egzamin. Okoliczności i atmosfera na stadionie – nawet jak uzasadniona – plus sytuacja w tabeli i przeciwnik były trudne. Drużyna się nie poddała i to mnie cieszy, a to świadczy o jej charakterze. Nie jesteśmy w super sytuacji, ale to spotkanie udowodniło, że nie jesteśmy bez szans i jak ktoś nas skreślił, to udowodniliśmy, że zrobiono to za wcześnie. Myślę, że to zwycięstwo było zasłużone. Stworzyliśmy więcej, wykreowaliśmy więcej – zaczął.
– Mówiliśmy w szatni, że trzeba zmienić mentalność, że po zdobyciu bramki musimy szukać drugiej, a nie bronić 1:0. To się udało i strzeliliśmy drugiego gola. Cieszy, że nie straciliśmy dzisiaj bramki i w miarę pewnie wygraliśmy to spotkanie – dodał.
Aleksandar Vuković o urazie Leragera: Wygląda na koniec sezonu
Trener Widzewa odniósł się również do tego, że choć Łodzianie stwarzali więcej sytuacji niż w ostatnich meczach, to wciąż ta liczba mogłaby być większa.
– Po każdym meczu zawsze można postawić jakieś „ale”. Myślę, że też wynik determinował nasze zachowanie. Znowu mówię o momentum. Nie patrzymy na okoliczności, na to w jakim momentum psychologicznym jest drużyna. To tak jak tak samo traktować jazdę po górzystym terenie przy dwudziestu pięciu stopniach na plusie, a inaczej, kiedy jest -25 stopni i sporo pada, wieje i potem mówić, gdy są gorsze warunki, że nie jedziemy tak sprawnie. Zdobyliśmy 12 punktów w siedmiu meczach. Tylko absurdalny sezon i absurdalna sytuacja w lidze powodują, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy i warto brać ten kontekst pod uwagę – ocenił.
Zdradził również, jak wygląda sytuacja zdrowotna Lukasa Leragera oraz Przemysława Wiśniewskiego.
– Dla Leragera wygląda to na koniec sezonu. Zagrał dobry mecz, ale uraz wygląda na poważniejszy, niż się wydawało i raczej go wyklucza do końca sezonu. Nie wiemy, co z Wiśniewskim, ale nie wygląda to na poważniejszy uraz – przyznał.
Opisał również swoje odczucia co do braku dopingu ze strony części kibiców Widzewa.
– W takich okolicznościach nie gra się łatwo. Najgorsza możliwa wersja protestu dla zawodnika to obecność kibiców, a brak aktywności i dopingu. Powiedziałem jednak drużynie, że musimy to wziąć na swoje barki i zapracować na zaufanie. Przechodziłem przez takie sytuacje. Mam taki magnes, że Bogu ducha winny trafiam do drużyny i jest taka sytuacja. Trzeba sobie z tym poradzić, zdobyć sobie zaufanie – zakończył.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
CZYTAJ WIĘCEJ O PIŁCE NOŻNEJ NA WESZŁO:
- Mistrzowska akcja Lecha! Obrona Legii nie nadążyła [WIDEO]
- Dawno tego nie było: Widzew zagrał dobry mecz!
- Wieczysta nie składa broni. Bezpośredni awans wciąż możliwy
Fot. Newspix
Artykuł Vuković: Najgorsza wersja protestu to obecność fanów i brak dopingu pochodzi z serwisu weszlo.com.