17.04.2026

Sam Greenwood: Tabela nie kłamie. Ekstraklasa mnie zaskoczyła [WYWIAD]

Gdy trafiał do Ekstraklasy wydawało się, że z miejsca powinien stać się jedną z największych gwiazd. Niecodziennie bowiem klub z naszej ligi może sobie pozwolić na sprowadzenie kogoś z Premier League. Okej, być może ostatnie dwa lata Sam Greenwood występował na wypożyczeniach w Championship, ale nadal jest to dosyć dobra referencja. Jak na razie kibice Pogoni Szczecin nie są jednak zachwyceni jego postawą, więc postanowiliśmy poznać punkt widzenia 24-letniego Anglika. 

Greenwood w 18 meczach Ekstraklasy strzelił 3 gole i zanotował 2 asysty. Jego kłopoty jak w soczewce skupiają trudną sytuację w klubie, bo Pogoń zajmuje dopiero 12. miejsce w tabeli.

Sam Greenwood: Ekstraklasa mnie zaskoczyła. Tabela nie kłamie [WYWIAD]

Ostatnie zwycięstwo z Piastem Gliwice pozwoliło na złapanie nieco większego oddechu, ale Greenwooda zabrakło ze względu na drobny uraz. Być może wróci do gry przeciwko Lechowi Poznań, który walczy o obronę tytułu, więc kaliber zadania dla Portowców jest z gatunku tych najtrudniejszych.

Jak wspomina swoją pracę z Marcelo Bielsą? Czy wycisnął maksa z przygody w Premier League? Nad czym najbardziej musi pracować w Pogoni? Dlaczego Ekstraklasa go zaskoczyła? Zapraszamy na rozmowę z Samem Greenwoodem.

Jak podsumowałbyś ten sezon – zarówno swój, jak i Pogoni? Jak duże jest pole do poprawy?

Oczywiste jest, że powinniśmy wyglądać zdecydowanie lepiej. Jeśli chodzi o mnie, to pokazywałem momenty jakości, ale mogło być tego więcej. Wszyscy powinniśmy jednak wskoczyć na wyższy poziom.

Co wiedziałeś o Polsce i polskiej piłce, zanim dołączyłeś do Pogoni?

Wiedziałem, że to dobra liga, najwyższa klasa rozgrywkowa, ciekawi zawodnicy i mili ludzie. Miałem sporo ofert z Championship i nie tylko, ale chciałem spróbować czegoś nowego. To na pewno dobre doświadczenie.

Co pomyślałeś, gdy usłyszałeś o zainteresowaniu Pogoni?

Kiedy rozmawiałem z prezesem, mówił o głodzie w klubie, o ambicjach. „Chcemy coś wygrać” — to był jeden z głównych celów. Teraz i w przyszłości. Podoba mi się coś takiego. Chcę wygrywać. Wiedziałem też o kibicach. Ich wsparcie jest w Pogoni fantastyczne. To były główne powody.

Jak wspominasz wczesne lata w Arsenalu?

Było fantastycznie. Świetna decyzja, żeby tam pójść. Wcześniej byłem w Sunderlandzie, jestem ich wielkim fanem, wielu ludzi w Anglii o tym wie. Przeprowadzka do Arsenalu to był ogromny krok, wyjazd z domu tak młodo do Londynu, gdy jestem z północy Anglii. Nigdy wcześniej tak naprawdę stamtąd nie wyjeżdżałem. Grałem z absolutnie topowymi zawodnikami. Mieliśmy świetny zespół, trenerów, obiekty, taktykę – wszystko było wybitne.

Nie kusiło cię, żeby wrócić do Sunderlandu, teraz gdy są w Premier League?

Z szansami chyba było słynne 50/50. Ja pewnie bym chciał, ale oni niekoniecznie (śmiech). Oczywiście, to byłaby dla mnie ogromna sprawa. Kto wie, może kiedyś. Ostatnio oglądałem w Polsce z kolegą derby z Newcastle. Szaleliśmy w końcówce. Sunderland pokonał ich dwa razy w tym sezonie. To niesamowite. W zasadzie nic innego dla nich się nie liczy!

Czy jesteś w kontakcie z Morganem Rogersem, Cole’em Palmerem, Nonim Madueke? Graliście razem w angielskich młodzieżówkach.

Nie za bardzo na co dzień. Czasem mamy kontakt na Instagramie, zawsze jest taka wzajemna przyjaźń. Graliśmy razem przez długi czas. Mam wielu przyjaciół w piłce, z którymi utrzymuję kontakt. Miło widzieć, jak im się wiedzie.

Pamiętasz ich z tamtych czasów? Wiedziałeś, że mogą być wielkimi piłkarzami?

Kiedy graliśmy w tym wieku, mieliśmy topowy zespół. Każdy w tej drużynie był bardzo, bardzo dobry. Czasem roznosiliśmy przeciwników, szczerze mówiąc. Dobre wspomnienia.

Co ukształtowało cię najbardziej jako piłkarza?

Zdecydowanie okres w Leeds. Przebicie się do pierwszej drużyny pod wodzą Marcelo Bielsy – to był ogromny moment. W zasadzie kiedy o nim wspominam, to nie wiem od czego zacząć. Nie było łatwo poradzić sobie na co dzień z intensywnymi treningami. Taktyka to też był poziom wyżej. On nie tłumaczył nam jednak tego słowami.

Sam Greenwood i Kevin de Bruyne

Sam Greenwood w walce o piłkę z Kevinem De Bruyne podczas meczu Premier League

To w jaki sposób?

Robiliśmy to przez powtórzenia. Każdego dnia, każdego tygodnia przed meczem. Dzięki temu na boisku wychodziło to naturalnie, bo mieliśmy to w głowach.

Pierwszy sezon w Premier League po powrocie klub skończył na 9. miejscu. Wtedy jeszcze nie grałem zbyt wiele, bo byłem za młody, ale doskonale to pamiętam. Liga była w szoku, bo nikt nie wiedział, na co Leeds stać. Bielsa to geniusz. Dał mi zadebiutować w Premier League, i to przeciwko Arsenalowi!

Pozostanę mu za to wdzięczny na zawsze i na pewno będę kibicował teraz Urugwajowi na mistrzostwach świata.

Gdybyś został kiedyś trenerem, co wziąłbyś od Bielsy?

Zdecydowanie ciężką pracę. Gracze muszą być bardzo sprawni fizycznie. Pewnie na to trener nie ma stuprocentowego wpływu, ale może ich mocno zachęcać do rozwoju. Taki był Bielsa. Jego taktyka i konsekwencja w działaniu to klucz. Gdy wchodzisz na boisko i każdy wie, co robi, to znaczy, że masz świetny pomysł na grę jeszcze przed rozpoczęciem meczu.

Rozmawiałeś z Mateuszem Klichem przed przeprowadzką do Polski?

Nie rozmawiałem z nim wcześniej. Napisałem do niego, gdy wiedziałem, że to dojdzie do skutku i powiedział mi same dobre rzeczy. Zwracał uwagę na to, że to będzie dobry krok dla mojej kariery.

Widziałem też jego wypowiedzi w mediach, to miło z jego strony. Lubiłem grać z Klichem, to bardzo dobry zawodnik. Byliśmy blisko na boisku i poza nim. Opiekował się młodymi graczami, to było fajne. Jest też bardzo szanowany przez kibiców.

Spotkaliście się na meczu w październiku z Cracovią.

Tak, rozmawialiśmy po meczu. Pytał jak się czuję, czy się dobrze odnajduję, bo wie, że jestem tu daleko od rodziny, wciąż młody. Po prostu sprawdzał, czy wszystko okej. Miły, otwarty człowiek. Rozmawialiśmy bardziej o życiu niż o piłce.

Kogo byś wskazał jako najlepszego zawodnika, z którym grałeś w Leeds?

Zdecydowanie Raphinha. Spójrzcie, jak teraz jego brak jest odczuwalny w Barcelonie. Wszyscy w Leeds wiedzieli, że będzie supergwiazdą.

Na swój sposób można porównać go do Kamila Grosickiego w Pogoni?

Młodszy Kamil też robił spory wiatr na boisku. Nadal wiele potrafi. To wielki lider. Dobry wzór, zwłaszcza dla młodych zawodników. Jest bardzo szanowany w klubie. Przed chwilą wciąż grał w reprezentacji Polski, w jego wieku to coś niesamowitego. Dogadujemy się świetnie. Robi dużo dla mnie i dla drużyny. Kocham jego pasję do miasta i klubu. Zdecydowanie można się tym zainspirować.

A Samem Allardycem w Leeds dało radę się zauroczyć? Miał specyficzne podejście do futbolu i do życia.

Dla mnie to topowy menedżer. Lubię to jak wplatał wątki z życia codziennego do piłki. Daje ci inne spojrzenie na grę. Był tylko przez krótki okres, walczyliśmy o pozostanie w lidze, ale mimo to bardzo mi ufał i stawiał na mnie. Jego podejście było bardzo dobre.

Wyciągnąłeś maksa ze swojej gry w Premier League?

Wydaje mi się, że tak. Byłem bardzo młody w tamtym czasie. Zaliczyłem sporo występów, również w ważnych momentach. Zadebiutowałem przecież w wyjściowym składzie w meczu, gdy wywalczyliśmy utrzymanie z Brentford. Strzeliłem też gola przeciwko Bournemouth i wygraliśmy wtedy 4:3. Wielki klub, wyjątkowi kibice – cieszę się, że mogłem być tego częścią.

Później w Championship spotkałeś Michaela Carricka w Middlesbrough. Teraz dobrze radzi sobie jako trener Manchesteru United. Widzisz w grze Czerwonych Diabłów elementy, które wprowadzał u was?

Wcale mnie nie dziwi, że wyniki Manchesteru poprawiły się pod jego wodzą. To prawdopodobnie najlepszy taktycznie menedżer, jakiego miałem – oczywiście obok Bielsy. Sposób, w jaki ustawiał nas na mecze był świetny. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek się pomylił. Jeśli przegrywaliśmy, to była nasza wina. Chcę też wspomnieć o Paulu Heckingbottomie w Preston, jest bardzo podobny do Carricka. Znakomity taktycznie, zrozumienie gry na najwyższym poziomie.

Jakie różnice widzisz między Ekstraklasą a Championship?

W Anglii dużo bardziej szczegółowo analizuje się rywali. Cały tydzień jest poświęcony rywalowi. Znasz wszystkie jego słabości i mocne strony w najdrobniejszych detalach. Ważne jest wyłapanie ich błędów, bo później możesz z tego skorzystać w meczu. W Championship różnice potrafią być bardzo małe.

To co powiesz w takim razie o Ekstraklasie?

No tak, w tym sezonie żadna liga nie ma podjazdu do polskiej (śmiech). Pokazywałem nawet kolegom tabelę i każdy robił: „Wow!”, bo w Anglii faktycznie nie pamiętam takiej sytuacji.

To dobrze dla ligi?

Z zewnętrznego punktu widzenia tak, bo emocje przyciągają uwagę. Najlepsze drużyny są blisko dna i to ekscytujące. Ale z perspektywy Pogoni, na pewno nie jesteśmy tam, gdzie chcemy być. Będziemy naciskać, dopóki tam nie dotrzemy. Mimo kłopotów, atmosfera w szatni jest dobra i staramy się robić, co w naszej mocy.

Polecasz Ekstraklasę kolegom z Anglii?

Kilku znajomych pytało. Czy polecam? Trzeba się przyzwyczaić, bo to taktycznie zupełnie coś innego. Jeśli ktoś jednak chce nowego doświadczenia i innego stylu piłki, zdecydowanie warto. Kibice są na najwyższym poziomie. Zima dała trochę w kość, ale idzie wytrzymać. Na szczęście wiosna nadchodzi!

Co masz na myśli, że u nas gra się inaczej?

Tutaj jest może trochę mniej taktyki, a więcej improwizacji. Trzeba walczyć o każdą piłkę, bo rywal w każdej chwili może zaatakować. Zdarza się też więcej błędów w defensywie, przez co gra jest bardziej spontaniczna. W Anglii widać większą kontrolę nad meczem, a jakość idzie w parze z intensywnością i walką.

Coś cię zaskoczyło w Ekstraklasie?

Ogromna liczba faz przejściowych. Czasem to wygląda jak mecz koszykówki. Musisz być gotowy cały czas i ciągle być czujnym. Jest bardzo dużo szybkich skrzydłowych. Fizyczność ligi jest dobra. Staram się do tego przystosować, bo to dla mnie była spora zmiana.

Myślisz, że czołowe drużyny Ekstraklasy, takie jak Raków, Jagiellonia czy Lech, poradziłyby sobie w Championship?

Drużyna, która moim zdaniem ma najwięcej podobieństw do stylu angielskiego to Lech Poznań. Są poukładani taktycznie, powtarzalni i mają dobre wzorce. To drużyna, z którą grałem, i pomyślałem: „Mogliby być dobrym zespołem w Anglii.”

Jak zaaklimatyzowałeś się w Szczecinie?

Bywa ciężko, bo jestem tu sam, z dala od rodziny. Dziewczyna jest w domu w Anglii. Szczecin to jednak bardzo ładne miasto i podoba mi się tutaj. Ludzie są bardzo mili, często podchodzą na ulicy i proszą o zdjęcia. Czuć, że bardzo kochają klub, są głośni i pełni pasji, podobnie jak w Leeds.

Zwróciłeś uwagę na inne zachowania czy mentalność?

Tu jest więcej spokoju, więcej luzu. W Anglii ciągle coś się dzieje i wszyscy są zabiegani. Jeśli chodzi o jedzenie – jem jajka na śniadanie w domu i jem jajka tutaj, więc nie ma kłopotu!

Sam Greenwood świętuje gola dla Pogoni

Sam Greenwood wraz z kolegami świętuje gola przeciwko Bruk-Bet Termalice Nieciecza

Kto najbardziej pomógł ci na początku?

Wskazałbym Rajmunda Molnara. Szkoda, że ma teraz kontuzję, ale zbliżyliśmy się na starcie. To też był nowy piłkarz i pomagaliśmy sobie nawzajem. Oczywiście także Benjamin Mendy – ma świetny charakter i jest zawsze gotowy pomóc. To mój pierwszy raz, gdy dzielę szatnię z mistrzem świata – i musiałem po to przyjechać do Polski! Zawsze mogę też liczyć na Fredrika Ulvestada, naszego wicekapitana.

Czułeś duże oczekiwania po głośnym transferze z Leeds? To nie jest codzienność, że do Ekstraklasy trafia piłkarz z Premier League.

Tak, zdecydowanie. Emocje wokół klubu są duże i wiedziałem, w co się pakuję. Lubię takie rzeczy. Dają mi pewność siebie i paliwo do tego, żeby się poprawiać. A kwota transferu? Dla mnie to szum w tle. Przyszedłem tu być sobą i dawać z siebie wszystko. Znam swoje atuty i chcę je pokazywać.

W dzisiejszym świecie radzenie sobie z presją często jest jednak tak samo ważne w futbolu jak zdrowie w sensie fizycznym. Masz może na to jakiś sposób?

Myślę, że jestem mentalnie silną osobą. Potrafię radzić sobie z przeciwnościami. Mam też psychologa, z którym pracuję od lat. Jest z Anglii i jest bardzo dobry.

Zaczynałeś w Pogoni jeszcze pod wodzą poprzedniego trenera Roberta Kolendowicza. Co zmieniło się po jego odejściu i przyjściu Thomasa Thomasberga?

O Robercie mogę mówić tylko dobrze. Był ze mną krótko, ale bardzo pomógł mi się zaadaptować. Z nowym trenerem próbujemy wielu nowych rzeczy, dużo się zmienia, są różne taktyki. Mam nadzieję, że to zacznie „klikać”. Osobiście chcę być z przodu, mieć piłkę jak najczęściej i pomagać drużynie.

Gdzie na boisku czujesz się najlepiej?

Moja najlepsza pozycja to tuż za napastnikiem albo nawet jako dziewiątka. Czuję, że jestem groźniejszy będąc bliżej bramki rywala. Muszę częściej mieć piłkę przy nodze. Moja rola obecnie różni się od tej, którą miałem w poprzednich klubach, ale traktuję to jako wyzwanie i szansę na rozwój. Każdy system wymaga adaptacji, a ja pracuję nad tym, by jak najlepiej odnaleźć się w obecnym stylu gry i dawać drużynie jak najwięcej jakości. Miałem już momenty, które pokazały mój potencjał, teraz kluczowa jest regularność i konsekwencja.

Jako drużyna, co powinniście w takim razie wykonywać lepiej?

Musimy lepiej się rozumieć taktycznie. Każdy musi wiedzieć, co robić i jaką robotę ma do wykonania na boisku. Kiedy pressować, kiedy odpuścić, kiedy zwolnić grę. W tej lidze tempo bywa szalone i nie da się go utrzymać przez 90 minut. Musimy się rozumieć i wiedzieć, czego chcemy jako zespół. Lepiej zarządzać meczami.

Thomas Thomasberg - Pogoń

Thomas Thomasberg wygrał na razie 9 meczów z 20 poprowadzonych w roli trenera Pogoni

Zajmujecie dwunaste miejsce. Tabela nie kłamie?

Nie, tabela nigdy nie kłamie. W niektórych meczach mieliśmy pecha, w innych szczęście. Nie ma wymówek. Musimy po prostu znaleźć sposób na poprawę i walczyć dalej.

Gdzie chcecie skończyć w tym sezonie?

Tabela jest spłaszczona i nie ma wielkich różnic. Jedno, dwa, trzy zwycięstwa mogą zmienić nastroje. Zresztą niedawno tego doświadczyliśmy. Jesteśmy optymistami, ale przy wyznaczaniu celów, trzeba też być mądrym, więc podchodzimy po prostu z meczu na mecz.

Pogoń czeka na trofeum od momentu założenia klubu. Jak chcesz pomóc zmienić tę mentalność?

To duże wyzwanie. Z takim wsparciem kibiców, chcesz im coś oddać, bo pojawiają się na każdym meczu. Chcę, żeby wiedzieli, jak bardzo to doceniam – ja i cała drużyna. Jeśli tutaj coś wygrasz, nigdy tego nie zapomną. To bardzo ważne, żeby spróbować kiedyś to dla nich zrobić.

Jak duży jest dystans między Pogonią a drużynami grającymi w Europie – Lechem, Jagiellonią, Rakowem?

To drużyny bardzo skuteczne w kreowaniu sytuacji bramkowych. Regularnie je oglądam i analizuję, bo cenię obserwację innych zespołów. W naszym przypadku wciąż pracujemy nad tym, aby takich okazji tworzyć więcej. A gdy już je mamy, potrzebujemy większej skuteczności w ich wykończeniu.

Jakie masz relacje z prezesem Alexem Haditaghim?

Niesamowicie miły człowiek. Bardzo mi pomógł po przyjeździe. Ma ogromne ambicje, a to jest to, czego chcesz od prezesa. Działa bardzo intensywnie i chce dla wszystkich jak najlepiej. Wysyła SMS-y, motywuje ludzi. Zawsze jest na treningach, na każdym meczu, podróżuje wszędzie z drużyną. Nie jest typem prezesa, który jest tylko z boku. Jest zawsze obecny. Pamiętam pierwsze spotkanie. Alex był ze mną cały dzień przy podpisaniu kontraktu. Sposób, w jaki powitał mnie i moją rodzinę, był fantastyczny. Bardzo to doceniam.

Masz kontrakt do 2028 roku. Wyobrażasz sobie grę w Pogoni przez wiele lat?

Cieszę się tym, co jest. Podpisałem długi kontrakt i dobrze się z tym czuję. Zawsze chcę więcej. Mam nadzieję, że będziemy się wspinać w tabeli i zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Planujesz sprowadzić partnerkę do Szczecina?

Jeszcze nie planowałem. Jestem typem człowieka, który bierze dzień po dniu. Ona jest w domu i jest szczęśliwa. Ja tu jestem i też jestem szczęśliwy. Zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Polska? Czemu nie, może na następne kilka lat.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Artykuł Sam Greenwood: Tabela nie kłamie. Ekstraklasa mnie zaskoczyła [WYWIAD] pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl