TOPLIGA

Bez cienia wątpliwości

7/05/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W rozegranym w sobotę 5 maja, meczu piątej kolejki Topligi, Mustangs Płock odnieśli swoje trzecie z kolei zwycięstwo, pokonując Hammers Łaziska Górne 46:6. W meczu o pozycję niezależnego lidera grupy południowej nie pozostawili cienia wątpliwości, w pełni kontrolując przebieg meczu i trzymając bezradnego przeciwnika na dystans.

Wydawało się, że rywalizacja lidera z wiceliderem grupy południowej - którzy na swoim koncie posiadali taką samą ilość punktów – stworzy ekscytujące widowisko, w którym każdy wespnie się na szczyty swoich możliwości. Gospodarze mieli postawić Mustangom twarde warunki gry i stanowić ich największe wyzwanie w tegorocznej kampanii. Naprzeciwko siebie stanęły najlepsze formacje obronne, które nie straciły nawet najmniejszej, możliwej ilości punktów, lecz z drugiej strony dzieliła ich przepaść, jeśli chodzi o jakość i skuteczność w ataku.

Tymczasem, bezpośrednie starcie odarło kibiców z wszelkich wątpliwości i nadziei na zaciętą rywalizację. Choć pierwsza akcja meczu wprawiła fanów Młotów w ekstazę, dzięki fantastycznemu biegowi Daniela Kulawiaka na przyłożenie. Pomimo, że formacja obronna poprawnie odczytała kierunek biegu, ten postanowił wywieść swoich rywali w pole wycofując się z obranej ścieżki, co przyniosło wymierny efekt w postaci sześciu punktów. Potem miało się okazać, że była to pierwsza i ostatnia radość gospodarzy w tym spotkaniu. Rozgrywający z Łazisk Górnych – Dominik Niedziela na spółkę z Sebastianem Botorem – nie udźwignęli odpowiedzialności rozgrywania kolejnych akcji tak, jak się tego od nich oczekuje. Na palcach jednej ręki można policzyć ich celne podania za co mogą winić tylko siebie. Źle podejmowane decyzje w trakcie akcji, co wynikało z nieumiejętności poradzenia sobie z presją rywala, zmiany zagrywki tuż przed wznowieniem, ale też przed, niewerbalnie będąc przewidywalnym dla rywala. Taki obraz gry jest zaskakujący zważywszy, chociażby, na warunki fizyczne Niedzieli. Ponad dwa metry wzrostu, niemal 100 kilogramów wagi i silne ramie, to parametry, które powinny sprawić, że będzie rządził i dzielił na boisku, będąc nieprzejednanym liderem swojej formacji. Niestety, jego brak skuteczności i słaba forma nie pomaga drużynie, a przecież w poprzednim sezonie pokazał, że potrafi. Czy jest jeszcze w stanie odbudować formę w drugiej części sezonu, co pozwoli obronić drugą pozycję i awansować do półfinału rozgrywek?

 

Zagraliśmy solidne spotkanie, pomimo że mieliśmy mocno okrojony skład, więc nie było nam łatwo. Wiemy, że przed rundą rewanżową mamy dużą przewagę, ale nie zamierzamy zwalniać tempa. Chcemy grać na najwyższych obrotach przez cały czas, więc o oszczędzaniu się nie ma mowy.
Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock

 

Jedyne, co nadawało jakiejkolwiek dynamiki akcji, to akcje biegowe Daniela Kulawiaka, który starał się nadawać tempa. Jednak sam nie był w stanie na tyle rozciągnąć defensywy, by móc zaskoczyć ją w kolejnych próbach. Hammers ani razu nie zameldowali się w „czerwonej strefie”, by móc zagrozić przynajmniej kopnięciem na bramkę. Obrona z Płocka nie miała problemów z powstrzymywaniem kolejnych ataków, pomimo że do Łazisk Górnych jechali bez ośmiu zawodników. To spowodowało, że niektórzy gracze musieli grać w dwóch formacjach bez dłuższej regeneracji.  

Po meczu, trener główny gości, Paweł Kęsy, powiedział, że Hammers, jak do tej pory, są najlepszą ekipą z jaką przyszło im się zmierzyć. Słowa o tyle zaskakujące, że wynik kompletnie na to nie wskazuje (zdobyli największą ilość punktów w sezonie). Być może byłby nieco inny, gdyby nie problemy gospodarzy w drugiej i trzeciej linii obrony. Skrzydłowi Mustangów byli wyraźnie lepsi od swoich oponentów fizycznie i technicznie. Nie mieli najmniejszych problemów, by urwać się spod krycia i spokojnie odbierać kolejne podania egzekwowane przez Willie Sheirda. Amerykański rozgrywający nadal potwierdza swoją świetną dyspozycję, a jego vis-a-vis mogli tylko podpatrywać i uczyć się od niego spokoju za linią wznowienia akcji, wyrachowania oraz rutyniarstwa. Pomimo swoich gabarytów, które nie predysponują go do szybkich akcji, to dobrze wie, kiedy i co zrobić na boisku, reaguje na sytuacje boiskowe, a przy tym jest praktycznie bezbłędny.

Jakości w ataku i obronie miał dodać Młotom nowy nabytek, Rasheed Nelson, który w zeszłym tygodniu dołączył do zespołu. Mając jednak za sobą tylko jeden trening nie był w stanie wpasować się od razu w nowy system, przez co jako biegacz i skrzydłowy był mało użyteczny. Nieco więcej pomógł w obronie, gdzie wspomagał swoich kolegów mentalnie, próbując podpowiadać im, jak zachować się w pewnych sytuacjach. Na osłodę i zachętę zanotował swój pierwszy przechwyt w ostatniej kwarcie, lecz większych wniosków wyciągnąć nie można. Mimo wszystko, trenerzy wiążą z nim duże nadzieje, iż jest w stanie wnieść dużo jakości.

Jedyni zawodnicy spośród gospodarzy, którzy zasłużyli na wyróżnienie, to przede wszystkim korpus liniowych defensywnych. Jak zwykle Radosław Baron perfekcyjnie wykonywał swoje zadania, mając przy tym wsparcie Piotra Maciejewskiego - który rozegrał swoje najlepsze zawody w tym sezonie – Pawła Popiela oraz Wojciecha Sojki. Natomiast za wzięcie odpowiedzialności w swoje ręce, próbę napędzania akcji ofensywnych, kilka akcji, które przesunęły znacznik za linią boczną, na plus zasługuje też Daniel Kulawiak.

W zespole gości, po raz kolejny, niemal każdy wykonał świetną pracę dla swojego zespołu. Jak po każdym meczu potwierdzają jak świetny tworzą kolektyw oraz wyśmienite przygotowanie taktyczne. Rozczytywali praktycznie każdą akcję przeciwnika i wykorzystywali każdą, nawet najmniejszą słabość. Nieco gorzej radzili sobie w akcjach biegowych,gdzie świetnie dysponowana pierwsza linia obrony Hammers nie pozwalała im na wiele. Różnicę zrobili skrzydłowi, którzy z nawiązką podreperowali swoje statystyki. Przemysław Pawłowski, Daniel Bałdyga, Mateusz Dobies, Daniel Przyborowski wyrastają na jeden z lepszych korpusów w lidze. Oczywiście, przy akompaniamencie Willie Sheirda. Paweł Kęsy może być też zadowolony ze swojej obrony, która oprócz pierwszej akcji meczu, w której nie zdążyli szybko przenieść ciężaru gry na drugą stronę, nie popełnili znaczącego błędu. Przeciwników trzymali z dala od swojego pola punktowego i nie pozwolili nawet na próbę celnego kopnięcia na bramkę.

- To nie był dobry mecz w naszym wykonaniu, to trzeba przyznać. Brakowało spokoju i wyrachowania w ofensywie, szczególnie wśród naszych rozgrywających. Nasza gra jest nastawiona bardziej na akcje podaniowe, więc kiedy to nie funkcjonuje, traci na tym większość naszego planu meczowego. Możemy mieć pretensje tylko do siebie i musimy ciężko pracować, by tego nie powtórzyć. Wierzymy, że pomoże nam w tym nasz nowy zawodnik. Rasheed to bardzo zaangażowana w życie zespołu osoba z doświadczeniem i jestem pewien, że z każdym meczem będzie prezentował się coraz lepiej stanowiąc o naszej sile. - podsumowuje Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne.

- Choć wynik na to nie wskazuje, Hammers sprawiali nam więcej problemów niż dotychczasowi rywale, z którymi przyszło nam się zmierzyć. To drużyna grająca mocno fizycznie i odczuliśmy to szczególnie ze strony ich linii defensywnej. Na szczęście, nasi skrzydłowi górowali nad kryjącymi ich obrońcami, co skrzętnie wykorzystywał nasz rozgrywający. Zagraliśmy solidne spotkanie, pomimo że mieliśmy mocno okrojony skład, więc nie było nam łatwo. Wiemy, że przed rundą rewanżową mamy dużą przewagę, ale nie zamierzamy zwalniać tempa. Chcemy grać na najwyższych obrotach przez cały czas, więc o oszczędzaniu się nie ma mowy. - przekonuje Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock.

Hammers Łaziska Górne – Mustangs Płock 6:46 (6:12; 0:12; 0:16; 0:6)

I kwarta
6:0 - przyłożenie Daniela Kulawiaka po 80-jardowej akcji biegowej
6:6 - przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 25-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda
6:12 – przyłożenie Kamila Krukowskiego po przechwycie piłki w polu punktowym przeciwnika

IIkwarta
6:18 - przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 25-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda
6:24 - przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 35-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda

III kwarta
6:30 - przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 55-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda
6:38 - przyłożenie Przemysława Pawłowskiego po 15-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda (podwyższenie Wojciech Jaskula)

IV kwarta
6:46 - Przyłożenie Daniela Bałdygi po podaniu 15-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda (podwyższenie Willie Sheird)

MVP meczu: Willie Sheird (Mustangs Płock)

Widzów na meczu: 250

Aktualności

Warsaw Eagles z trzecim tytułem mistrzowskim!

2018-07-22
XIII SuperFinał: Warsaw Eagles – Kozły Poznań 33:12