TOPLIGA

Bitwa o autonomie

12/04/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W sobotę o godzinie 16:30, na stadionie przy ul. Obrońców Tobruku 11, będziemy świadkami pojedynku dwóch, niepokonanych drużyn po pierwszych spotkaniach tegorocznego sezonu Topligi. Warsaw Eagles zmierzą się z Kozłami Poznań, a stawką będzie samodzielny fotel lidera Grupy Północnej.

Gospodarz: Warsaw Eagles (1-0)
Gość: Kozły Poznań (1-0)
Data i godzina: 14 kwietnia, godz. 16:30
Stadion: BOPN ul. Obrońców Tobruku 11, Warszawa
Liga: Topliga
Bilety: 15 zł

W najbliższy weekend wkroczymy w trzecią kolejkę Topligowych zmagań, a to oznacza, że już wszystkie drużyny mają za sobą pierwsze starcia. W najbardziej doświadczonej grupie, a więc północnej, ex equo na pierwszym miejscu przewodzą… Warsaw Eagles oraz Kozły Poznań. Już w przedsezonowych zapowiedziach i przewidywaniach, to właśnie te dwie ekipy wymieniano w gronie faworytów. Sobotnia rywalizacja dowiedzie, która z nich zacznie zmagać się z presją lidera.

Bez wątpienia, gospodarze dysponują pokaźną siłą ognia w swojej formacji ofensywnej. Zarówno Christian Jeffrey, jak i Jack Marton udokumentowali swoją przydatność dla zespołu w starciu z Husarzami. Amerykański rozgrywający charakteryzował się dobrym przeglądem pola, potrafił skutecznie wyjść z opresji przy naporze silnej pierwszej linii obrony szczecinian i z zimną krwią korzystał z „prezentów” rywali. Wynikiem tego była ponad 50-procentowa skuteczność podań, 120 zdobytych jardów oraz jedno przyłożenie. Natomiast australijski biegacz pokazał prawdziwe serce do gry, a w jego akcjach dało się zauważyć, że czerpie z tego szczerą radość. Niestety, obraz jego gry został przyćmiony przez brak wsparcia ze strony linii ofensywnej, która znacznie utrudniała zadanie swoim nowym nabytkom, nie zawsze nadążając za akcją. To poskutkowało tylko 68 jardami ze strony Martona, z czego 48 zdobył w jednym biegu. Najjaśniejszą postacią w formacji odpowiedzialnej za kreowanie luk dla akcji biegowych i ochronę rozgrywającego, był tylko Marek Włodarczyk, który wrócił na boisko po trzyletnim rozbracie. Przy równie silnej obronie z Poznania, to właśnie od tej formacji będzie wiele zależało.

Formacje defensywną stołecznych również można wymienić w kategorii ich waloru. W pierwszym pojedynku, na terytorium województwa zachodniopomorskiego, odznaczyli się stabilnością, koncentracją przez większą część spotkania i nieugiętą dyscypliną taktyczną. Pięciokrotnie powalali rozgrywającego, wywierali ciągłą presję na linii ofensywnej i pozwolili rywalom na tylko jedno przyłożenie (przy trzech wizytach w „czerwonej strefie”). Teraz jednak przyjdzie im się zmierzyć z o wiele lepszą jakościowo formacją ataku.

- Na treningach pracowaliśmy, przede wszystkim, nad lepszą realizacją zadań na boisku i skuteczniejszą egzekucją zagrywek. Testowaliśmy każdy element gry, gdyż pierwsze spotkanie nie było najlepsze w naszym wykonaniu. Zatem, nie chcieliśmy skupiać się na jednym zagadnieniu, żeby nie zaniedbać drugiego. W głównej mierze chcemy zagrać skuteczniej w ataku, aby o losach meczu nie decydowały ostatnie minuty czy sekundy. Po za tym, wszyscy w składzie są zdrowi, choć Christian Jeffrey miał drobne problemy z kostką, które na szczęście wyeliminował i będzie gotowy. - informuje Mateusz Sławiński, center Warsaw Eagles. - Kozły to zespół który znam bardzo dobrze i od zawsze charakteryzował się bardzo fizyczną grą i niezależnie od wyników, spotkania z nimi zawsze były ciężkie. Dysponują dobrą grą biegową i sądzę, że zatrzymanie ich przez naszą obronę będzie kluczem do zwycięstwa. W ataku musimy zadbać o perfekcyjną realizację zadań taktycznych i myślę, że będzie dobrze – dodaje.

 

Oczywiście, Christian Jeffrey oraz Jack Marton wnoszą dużo jakości, ale analizując spotkanie z Husarią Szczecin, jestem spokojny o okiełznanie ich przez naszą obronę. Eagles dysponują mocną linią defensywną oraz ofensywną i klasowymi zawodnikami na różnych pozycjach, ale wcale nie czujemy się od nich słabsi i zwycięstwo jest w naszym zasięgu.
Damian Łuc, trener główny Kozłów Poznań

 

Tą niewątpliwie posiadają Kozły, jedyny zespół, który nie posiada w swoim składzie ani sztabie szkoleniowym wsparcia zza granicy. Rok gry na zapleczu Topligi oraz całkowita przebudowa odrodziła zespół na nowo, który powstaje niczym feniks z popiołów. Rozgrywający, Patryk Barczak, który na karku ma już 28 lat, na boisku prezentuje się wyśmienicie, jakby przeżywał drugą młodość, a najlepsze lata miał dopiero przed sobą (8/20, 98 jardów, 2 przyłożenia). Zbierane przez wiele sezonów doświadczenie teraz procentuje i już niejednokrotnie udowadniał, że nie jest ani trochę słabszy od zawodników sprowadzanych zza granic naszego kraju. O jego komfort dbają również zawodnicy z innych pozycji, m.in. świetna linia ofensywna.

Antoni Idziak (biegacz), zeszłoroczny junior, robi prawdziwą furorę i wyrasta na najbardziej wartościowego zawodnika w całych rozgrywkach. Może pochwalić się najlepszymi statystykami wśród wszystkich biegaczy, bo aż 144 jardami (przy najdłuższym biegu na odległość 70 jardów) i jednym przyłożeniem. Jego osoba z pewnością skupi na siebie uwagę całej formacji defensywnej warszawian, jak i pozostałych przeciwników. Niestety, takiego wsparcia nie dało się odczuć wśród korpusu skrzydłowych, którzy zbyt często upuszczali kluczowe podania i burzyli statystyki swojego rozgrywającego.

W obronie, w dalszym ciągu, króluje reprezentant Polski, Szymon Barczak. 4,5 tackla oraz safety po przechwycie i przebiegnięciu całej długości boiska, to jego statystyki z pojedynku z Monarchs. Warto jednak zaznaczyć wartość całej pierwszej linii obrony, która wydaje się pewnym i jasnym punktem zespołu. Łukasz Lau, Wiktor Kuroczycki, Dawid Gajewski, to zawodnicy z którymi linia ofensywna Orłów nie będzie miała łatwej przeprawy. Jedynym mankamentem, a zarazem szansą dla ataku ze stolicy Polski jest druga linia, która pozostawia wiele do życzenia. Wielokrotnie gubili krycie i widać było wyraźny brak doświadczenia wśród defensive backs, czego nie ukrywali również trenerzy.

- Z Warsaw Eagles znam się jak łyse konie. W ofensywie, oprócz dwóch nowych graczy zza granicy, znam niemal wszystkich, wiem, jak zachowują się na boisku i czego się po nich spodziewać. To będzie dla nas duża przewaga, szczególnie, że większość naszego składu jest nowa, w porównaniu do przeszłości. Oczywiście, Jeffrey oraz Marton wnoszą dużo jakości, ale analizując spotkanie z Husarią Szczecin, jestem spokojny o okiełznanie ich przez naszą obronę. Eagles dysponują mocną linią defensywną i klasowymi zawodnikami, ale wcale nie czujemy się od nich słabsi i zwycięstwo jest w naszym zasięgu. - analizuje Damian Łuc, trener główny Kozłów Poznań. - W naszym składzie zabraknie na pewno Wojciecha Perza, co jest dla nas dużą stratą, ale jesteśmy na to przygotowani. Pod znakiem zapytania stoi również występ Patryka Barczaka, który został dość mocno poobijany w meczu z Monarchs i nie chciałbym ryzykować jego zdrowia już na początku sezonu, szczególnie, że Gunther Krotsch prezentuje się bardzo dobrze na treningach. Jednakże, na pozycję safety powróci Michał Kwinta, a to bardzo pozytywna wiadomość. - dodaje Łuc.

Nie ma wątpliwości, że w sobotę będziemy świadkami niezwykle efektownego, ciekawego i istotnego spotkania. Zwycięzca znajdzie się w uprzywilejowanej pozycji do kontrolowania przebiegu sezonu zasadniczego Topligi oraz zdecydowanie podbuduje swoje morale.

Aktualności

Walka o play-off

2018-05-25
8. kolejka Topligi: Zagłębie Steelers Interpromex – Kraków Tigers