Gorąco w Radomiu, po raz kolejny. Goncalo Feio miał zostać zaatakowany i uderzony przez Dariusza Wójcika, radomskiego radnego. Na miejsce przyjechała policja, a Feio może odejść z klubu. Porozmawialiśmy z drugim zainteresowanym, czyli Wójcikiem, jak cała sprawa wyglądała z jego perspektywy.
Czy uderzył Pan Goncalo Feio?
Może opowiem kontekst cały, dobrze?
Dobrze.
Kto nie pracował z trenerem Feio, to nie wie, jak praca z nim może być traumatycznym przeżyciem. Obelgi są na porządku dziennym. No i ja przeżywałem traumę w związku z tą pracą, ponieważ on mnie obciążał, że ja odpowiadam za boisko w klubie, co nie jest prawdą, gdyż obiekt jest Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Różne awantury mi robił: o jacuzzi, płytę treningową na Narutowicza, teraz o tę główną, ona rzeczywiście jest w fatalnej kondycji, ale po pierwsze trudno mi za to wziąć odpowiedzialność, po drugie niestety na warunki atmosferyczne nie ma się wpływu. W każdym razie – wychodzę z loży i trener do mnie mówi:
– Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu?
Przepraszam, że bluźnię, ale tak było. W nerwach się schowałem, byłem zszokowany. Wróciłem do loży. Później jak czekałem na swoje dziecko na korytarzu, myślałem, że trener jest u siebie w pokoju i że już nie będę miał okazji go spotkać. A on skądś szedł. Ja do niego krzyknąłem, że nie życzę sobie, żeby mnie nazywał skur*ysynem, bo moja mama nie była taką panią. I on zaczął się zbliżać, coś mi tłumaczyć. Zbliżył się tak blisko, że myślałem, że chce mnie uderzyć głową. Odruchowo zasłoniłem się ręką, ale niestety byliśmy bardzo blisko siebie i lekko musnąłem trenera Feio w policzek. Wiem, że to się nie powinno zdarzyć, ale to była prowokacja i moje zachowanie odbieram jako reakcję obronną na to, co zrobił pan trener.
Czyli zaprzecza pan, że to było uderzenie?
Widzieli to ludzie. Lewą ręką po prostu chciałem zasłonić twarz.
Jak trener na to zareagował?
Krzyczał do mnie, żebym wszedł do niego do gabinetu, że to dokończymy.
Chciał się bić w gabinecie?
Nie wiem, co chciał, nie chcę się za niego wypowiadać.
Mówił mi pan wcześniej, gdy dzwoniłem rano, że był pan w szpitalu.
No byłem.
W związku z tą sytuacją?
Poczułem się bardzo źle i pojechałem do szpitala, dostałem zastrzyk, bo ciśnienie mi bardzo podskoczyło. A wracając do tematu: niefortunne zdarzenie, choć patrząc na to, co trener wyprawiał w innych klubach, ale również u nas… No niestety – stało się. Mogę przeprosić społeczność klubu Radomiak Radom i zarząd za to, co się wydarzyło.
A trenera?
Byłem wczoraj na policji, składałem zeznania. Zostałem przebadany alkomatem, bo zarzucano mi, że coś piłem, a wynik wyszedł 0,0. No i jak wychodziłem z tych zeznań, to znowu szedł trener i wtedy powiedziałem: „Trenerze, przepraszam, to nie powinno się zdarzyć”.
A po co w tym wszystkim policja? Policja teraz się zajmuje muśnięciami?
Trener zadzwonił po policję.
Za muśnięcie?
Podobno trener ma siniaka, ale nie przyglądałem się.
Od muśnięć nie ma siniaków.
To pana interpretacja.
Nie, to raczej powszechna wiedza – od ciosów są siniaki, od muśnięć nie ma. Więc albo pan Feio uderzył i Feio ma siniaka, albo pan Feio nie uderzył i Feio nie ma siniaka.
Trener robił obdukcję, ale nie wiem, czy są wyniki.
Mówi pan, że praca z nim to trauma. Ktoś jeszcze się skarżył?
Nie bez powodu odeszło dwóch kierowników drużyny, oni też byli obrażani. Wszyscy też pamiętamy, co działo się w Motorze, gdzie Feio potrafił zaatakować prezesa tacką. Niestety u trenera obelgi są na porządku dziennym. On jest dobrym szkoleniowcem, ale jego charakter to duży problem.
Co będzie dalej z tą sprawą?
Trener składa sprawę do sądu, ja też to zrobię.
Jest pan spokojny o wynik tej sprawy, skoro pan tylko musnął trenera?
Poczekam na wyrok. Mam swoich świadków, ludzie słyszeli, jak mi ubliżano.
CZYTAJ WIĘCEJ:
- Kosztowne demolki. Stadion Widzewa (znowu) polem bitwy
- Trener Radomiaka: Postawiliśmy na piłkę, GKS miał inną strategię
- Lokalny polityk zaatakował trenera. Feio uderzony przez radnego!
Fot. Newspix
Artykuł Wójcik: Feio nazwał mnie skur*ysynem, a ja go musnąłem pochodzi z serwisu weszlo.com.