Wisła Płock swoje dobre wyniki w tym sezonie w dużym stopniu zawdzięcza zwartej, niezwykle dobrze funkcjonującej defensywie. Najlepiej o tym świadczy liczba straconych goli i imponująca seria, która trwała przez 20 kolejek. Aż do starcia z Widzewem, który odniósł pierwsze zwycięstwo w tym roku i dokonał czegoś, co w tym sezonie nikomu wcześniej się nie udało.
Po raz pierwszy od awansu do Ekstraklasy zespół Mariusza Misiury stracił w meczu ligowym więcej niż jednego gola. Dość ciekawą ironią losu jest to, że dokonał tego nie kto inny jak Widzew Łódź, który w poprzednich meczach nie błyszczał skutecznością w ofensywie.
Mecz założycielski? Widzew zjada Wisłę jakością
Widzew przerwał serię rywala. Dokonał tego jako pierwszy
Widzew pod wodzą Igora Jovićevicia nie rozpieszcza swoich kibiców meczami z wieloma strzelonymi golami. W pierwszych dwóch spotkaniach tego roku Łodzianie zaledwie raz trafili do siatki – Sebastian Bergier wykorzystał rzut karny. W rundzie jesiennej za kadencji chorwackiego trenera minimum dwie bramki zdobyli tylko w dwóch spotkaniach. Pierwsze z nich to zwycięstwo 3:2 w jego debiucie z Radomiakiem, a następne to triumf 2:0 w Gliwicach z Piastem. 10 goli w dziewięciu meczach to nie był dorobek, który mógł wzbudzić wielkie obawy u defensorów Wisły Płock.
Zresztą trudno się dziwić, ponieważ w tym sezonie już nie takim liniom ataku dawali radę.
Przykładowo, świetnie radząca sobie w ofensywie Lechia Gdańsk była w stanie tylko raz zaskoczyć Rafała Leszczyńskiego. Podobnie Górnik Zabrze, Raków Częstochowa – zarówno ten Marka Papszuna, jak i ostatnio Łukasza Tomczyka – Korona Kielce, Jagiellonia czy Motor Lublin z Karolem Czubakiem na szpicy. Z kolei Lech, Cracovia czy Legia – wtedy była jeszcze w miarę poważną drużyną – nie były w stanie nawet raz znaleźć sposobu na przechytrzenie defensywy Nafciarzy.
Tym razem do Płocka przyjechał Widzew i dokonał sztuki, jaka nikomu się nie udała. Najpierw z 11. metra piłkę do siatki skierował Sebastian Bergier, a w końcowych minutach wynik na 2:0 swoim debiutanckim golem po przenosinach do Polski ustalił Emil Kornvig. Nic nie ujmując wyczynowi Widzewa, musimy pamiętać, że linia obrony ekipy Mariusza Misiury na wiosnę musi sobie radzić bez swojego lidera, Andriasa Edmundssona. Farer w przerwie zimowej uparł się na transfer do Włoch i po małych przepychankach, ale swego dopiął. W nowych barwach zdążył już nawet zadebiutować.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Siemieniec o pracy sędziego: Piłkarze sami sobie kartek nie dają
- Ekspert nie ma wątpliwości. Piłkarz Legii powinien wylecieć z boiska!
- Piłkarz Widzewa mówi jasno. „Spadek nie wchodzi w rachubę”
Artykuł Widzew strzelił Wiśle Płock dwa gole. To nie lada wyczyn! pochodzi z serwisu weszlo.com.