04.04.2026

Widzew prowadził, grał w przewadze, a i tak nie wygrał

Jak tak dalej pójdzie, mecze Widzewa Łódź będziemy w redakcji losowali, bo nikt nie samemu go nie weźmie do zrelacjonowania. W ostatnim czasie spotkania z udziałem drużyny Aleksandara Vukovicia to gwarancja męki dla oczu, ponieważ żelaznym punktem wyjścia jest u niej zagranie na zero z tyłu. Aby jednak być sprawiedliwym, trzeba zaznaczyć, że Raków Częstochowa długimi fragmentami prezentował się jeszcze gorzej.

Widzew do przerwy przynajmniej miał jakieś zalążki akcji piłkarskich. Czasami dobrze pressował i zbierał drugie piłki. Jedno dośrodkowanie Fornalczyka mogło zakończyć się golem, ale Kacper Trelowski (dostał szansę po dłuższej przerwie) zachował czujność. Ricardo Visus sytuacyjnie zaprezentował nam efektownego „scorpion-kicka” i wcale nie był tak daleko od celu. Raz nawet goście bardzo zgrabnie rozegrali akcję z wyjściem spod pressingu i uwolnieniem gry na lewej stronie.

Skoro poprzeczka dotychczas leżała na ziemi, nawet takie rzeczy warto odnotować.

Raków – Widzew 1:1. Goście słabi, gospodarze jeszcze słabsi

Raków w pierwszej połowie nie miał żadnej sytuacji. Nic. Zero. To samo ze strzałami. Drągowski musiał interweniować tylko wtedy, gdy Kozlovsky nabił Shehu w zamieszaniu w polu karnym, ale to nawet nie był strzał idący na konto Częstochowian.

Łukasz Tomczyk wystawił za Brunesem Makucha i Brusberga. Ten ostatni znów miał pecha. Z Legią szybko zszedł, bo ucierpiał po starciu z Piątkowskim i kręciło mu się w głowie. Tym razem pożegnał się z boiskiem w 37. minucie. Konieczna była zmiana taktyczna. Zoran Arsenić w końcu doczekał się drugiej żółtej kartki i zasłużenie wyleciał z boiska. Piszemy „w końcu”, gdyż powinien wylecieć nieco wcześniej, ale wtedy jeszcze Paweł Raczkowski go oszczędził, okazując naprawdę wielką wyrozumiałość.

Makuch był świetny w pojedynkach główkowych (10 wygranych na 12), tyle że często zgrane przez niego piłki nie znajdywały adresata. Z przodu biegał osamotniony Brunes. Cała kreacja wisiała więc na wahadłowych, ale Jean Carlos Silva i Michael Ameyaw mieli dużo roboty w defensywie i niewiele zdziałali z przodu.

Obopólne męki w grze 10 na 11

Na tle żenujących w ofensywie gospodarzy trochę bardziej poukładany z przodu Widzew sprawiał nieco lepsze wrażenie. Potem jednak trzeba było atakować pozycyjnie z przewagą jednego zawodnika i zaczęły się męczarnie. Raków nadal nawet nie uderzał w kierunku bramki Drągowskiego, Łodzianie bili głową w mur, więc oglądało się to koszmarnie.

Końcówka jednak wynagrodziła cierpliwych. Zaczęło się od kontry Widzewa, po której Baena mógł wyjść sam na sam, ale przewrócił się po starciu z Carlosem. Dokładna analiza powtórek skłaniałaby nas ku temu, że to chyba jednak Hiszpan był pierwszy przy piłce i został sfaulowany przez wahadłowego Medalików. Trzeba byłoby ustalić, czy to wszystko należałoby odgwizdać w polu karnym czy tuż przed nim.

Sędziowie również to sprawdzali, ale po chwili zwrócili się do wydarzeń wcześniejszych i ostatecznie stwierdzili, że grający tyłem do bramki Bergier zagrał piłkę ręką, zatem jest rzut wolny dla gospodarzy. Interpretacja na pograniczu, Bergierowi piłka odbiła się w okolicach barku. Jest o czym dyskutować.

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Widzew strzelił w 94. minucie i… nie wygrał

W końcu jednak Widzew dopiął swego. W czwartej minucie doliczonego czasu Svarnas i Racovitan zachowali się nieporadnie w bocznej strefie, Bergier przytomnie wycofał, a tam niepilnowany Alvarez pięknie przywalił z woleja od poprzeczki. Oliwier Zych, który zmienił kontuzjowanego Trelowskiego, nie miał szans.

Wydawało się, że Vuković będzie triumfował. Z tyłu nadal zero, a z przodu wreszcie coś wpadło. No ale to byłoby za proste.

Ostatnia akcja, Rocha wygrywa powietrzną walkę z Visusem, Diaby-Fadiga podaje wzdłuż bramki, a zamykający Svarnas trochę szczęśliwie trafia do siatki. Goście oczywiście reklamowali jeszcze potencjalny faul na Drągowskim. Owszem, bramkarz dostał od Diaby’ego-Fadigi, ale sam władował mu się pod nogi. Francuz po prostu zagrał piłkę, a ratunkowo wychodzący golkiper Widzewa poszedł na całość. Ryzyko zawodowe. Tutaj sędziowie podjęli słuszną decyzję.

Jeśli Widzew nie potrafi wygrać w takich okolicznościach, to już naprawdę trudno sobie wyobrazić, co jeszcze musiałoby się wydarzyć, żeby sięgnął po pełną pulę. Jedyny pozytyw to kilka przebłysków w ataku, których brakowało z Arką i Górnikiem.

Raków się uratował, ale Łukasz Tomczyk nie rozwiał żadnych wątpliwości co do tego, czy ten zespół pod jego wodzą idzie w dobrą stronę.

Ekstraklasa


27. Kolejka

Raków Częstochowa

1
1
Zakończone

Widzew Łódź

5
Trelowski
5
Dawidowicz
4
Racovițan
1
Arsenić
yellow-card
red-card
5
Carlos
5
Repka
4
Struski
4
Ameyaw
3
Brusberg
3
Brunes
4
Makuch
Paweł Raczkowski
3

Zmiany:

icon-swap
Stratos Svarnas
5
Isak Brusberg
icon-swap
Marko Bulat
5
Karol Struski
icon-swap
O. Zych
K. Trelowski
icon-swap
Lamine Diaby-Fadiga
P. Makuch
1
icon-swap
Leonardo Rocha
Jonatan Braut Brunes

Legenda

yellow-card

Żółta kartka

red-card

Czerwona kartka

yellow-card
red-card

Dwie żółte / czerwona kartka

Zdobyte gole

Gole samobójcze

Asysty

Asysty drugiego stopnia

5.0

Ocena meczowa

+

Plus meczu

Minus meczu

swap

Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

Artykuł Widzew prowadził, grał w przewadze, a i tak nie wygrał pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl