Polskie kluby niezmiennie są nastawione na to, żeby sprzedawać wyróżniających się piłkarzy, ale Widzew Łódź po zmianie właściciela idzie inną drogą. Przekonał się o tym Mariusz Piekarski, reprezentujący Sebastiana Bergiera.
W rozmowy z Meczykami agent m.in. Oskara Pietuszewskiego ujawnił, że w ostatnim czasie pojawili się chętni na napastnika Widzewa i byli gotowi zapłacić spore pieniądze.
Widzew mógł zarobić 2,5 mln euro na Bergierze. Nie skorzystał
W klubie jednak nawet nie chcieli słyszeć o odejściu najlepszego strzelca drużyny.
– Mieliśmy bardzo poważne zapytanie o Sebastiana Bergiera, ale można powiedzieć, że odbiliśmy się spektakularnie. Pytaliśmy o 2,5 mln euro za transfer, rozmawiałem z dyrektorami, ale się odbiłem. To pokazuje, jaką ma moc finansową ma Widzew. Mówię to jako ciekawostkę – stwierdził Piekarski.
26-letni napastnik jesienią zdobył dziewięć bramek w Ekstraklasie i był głównym żądłem Widzewa. Przez długi czas wygrywał rywalizację ze sprowadzonym za 2 mln euro Andim Zeqirim. W ostatnich jesiennych meczach obaj zaczęli grać od początku i to chyba jest najlepsze rozwiązanie dla zespołu.
CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:
- Nocny wypad Boruca, Milik i odejście Pietuszewskiego [Zibi Top]
- Nie przespać momentu. Prezentują Górnik Zabrze i Ousmane Sow
- Papszun: Chciałbym jeszcze jednego napastnika
Fot. Newspix
Artykuł Widzew mógł sporo zarobić na sprzedaży Bergiera. Nie skorzystał pochodzi z serwisu weszlo.com.