Coraz więcej naszych klubów zaczyna wydawać miliony euro na transfery, a efekty często są rozczarowujące. Czasami naprawdę lepiej przycupnąć na chwilę przy niższych ligach i poszukać tam perełek. Oskar Kubiak jest na to kolejnym przykładem.
Chłopak jesienią robił furorę w Betclic 2. Lidze. Arka zaraz po pozyskaniu go z Wdy Świecie zafundowała mu wypożyczenie do Sokoła Kleczew i młody tam pozamiatał (18 meczów, 14 goli, 5 asyst). Zimą wrócił do Gdyni i zalicza naprawdę dobre wejście do Ekstraklasy. Strzelił już dwa piękne gole, w tym jednego na zamknięcie tej kolejki z Zagłębiem Lubin.
Oskar Kubiak rozpycha się łokciami w Ekstraklasie. Najlepsi i najsłabsi w 27. kolejce
Lewą nogę ma znakomicie ułożoną. Praktycznie za każdym razem, gdy zyskuje miejsce do strzału sprzed pola karnego, robi się groźnie dla bramkarza przeciwnika. Widać tu ewidentną powtarzalność na wysokim poziomie. Podoba się też jego nastawienie mentalne. Kubiak nie ma na boisku żadnych kompleksów i po wszystko idzie, jak po swoje.
Nie znaczy to, że już wszystko jest super i nie przydarzają mu się słabsze momenty. W Kielcach gorzej wyglądał w defensywie, pierwsze dwa trafienia dla gospodarzy mocno obciążały jego konto i został zmieniony już w przerwie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że mówimy o 19-letnim świeżaku, plusów jest zdecydowanie więcej. A to wszystko w kluczowym okresie, gdy rozstrzygają się losy Arki w Ekstraklasie. Brawo, Oskar.
„Ten chłopak się nie zatrzyma”. Jak rośnie talent Oskara Kubiaka
Po raz pierwszy od dawien dawna liczną reprezentację w kozakach ma Legia Warszawa. W Szczecinie dała radę zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Wielkanocne cuda poszły naprawdę daleko. Mileta Rajović strzelił dwa gole i został jednym z bohaterów. Nie sposób stwierdzić, że już odkupił wszystkie winy. Nadal jest na dużym minusie w kontekście tego, co powinien strzelić (xG wynoszące 11.20), a co strzelił (sześć bramek). Wykonał jednak największy z dotychczasowych kroków, żeby na mecie sezonu przynajmniej zbliżyć się do wyjścia na zero.
Filip Majchrowicz uratował Radomiakowi remis z Motorem Lublin. Po serii wpadek w grze nogami uspokoił się i w ostatnich tygodniach zaczął pomagać drużynie.
W GKS-ie Katowice kolejny raz różnicę w polu karnym przeciwnika zrobił któryś ze stoperów.
Z bardzo dobrej strony przeciwko Cracovii pokazały się zimowe nabytki Górnika Zabrze. Lukas Sadilek wyróżnił się cudowną asystą na 2:0 do Jarosława Kubickiego. Dośrodkował tak, że bramkarz i obrońca nic nie mogli zrobić, za to jego kolega miał idealną pozycję do wykończenia. Majstersztyk. Ikia Dimi dotychczas sprawiał dość chaotyczne wrażenie, jeszcze nie do końca wyrobiliśmy sobie opinię na jego temat, ale defensorów Pasów bujał raz za razem. No i przede wszystkim ośmieszył Sebastiana Madejskiego przy golu otwierającym wynik.
Tomas Bobcek wrócił do gry w wielkim stylu, mimo że na boisku spędził niewiele ponad godzinę. Rifet Kapić wysłał kolejny sygnał selekcjonerowi Bośniaków, że poważnie myśli o mundialu. Kamil Zapolnik dołożył dużą cegłę do pierwszej wiosennej wygranej Bruk-Betu (wywalczony rzut karny i bramka na 2:0). W gronie najlepszych pierwotnie znalazł się także Damian Hilbrycht, ale po wtorku musiał ustąpić miejsca Kubiakowi.

W badziewiakach mocna konkurencja na pozycji bramkarza. Wielu pewnie odsądzi nas od czci i wiary za brak Ivana Brkicia, który w absurdalny sposób „asystował” przy golu ratującym remis Radomiakowi, ale naszym zdaniem całościowo Sebastian Madejski wypadł jeszcze gorzej. Przy golu na 1:0 dla Górnika skompromitował się niewiele mniej – źle interweniował na starcie, a potem kompletnie nie doszacował powagi sytuacji przy spadającej piłce, przez co Ikia Dimi po raz pierwszy w seniorskiej karierze trafił do siatki głową. Madejski już do końca był niepewny na przedpolu i zaliczył jeszcze kilka złych interwencji.
Obrońcy Cracovii też nie pomagali bramkarzowi, czego efektem nominacja dla Bosko Sutalo. Do tego jak na dłoni zobaczyliśmy, że Pasy są w fatalnym położeniu jeśli chodzi o napastników. Nazwisk wiele, lecz ani jednego dobrego/zdrowego.
Aż trzech stoperów wylatywało z boiska za dwie żółte kartki i za każdym razem były to sytuacje głupie, jak najbardziej do uniknięcia. A skoro tak, nikogo nie mogliśmy pominąć, dlatego mamy aż pięciu obrońców, potem z kolei samych ofensywnych zawodników.
Tych, którzy mieli kreować zagrożenie z przodu, a tego nie robili, oglądaliśmy naprawdę wielu. Ba, niektórzy jeszcze szkodzili w tyłach. Hugo Vallejo za lekko wycofywał piłkę, z czego skorzystał Kamil Zapolnik i podwyższył prowadzenie gospodarzy. Mimo że Hiszpan miał ostatnio lepsze tygodnie, Daniel Myśliwiec dał mu wolne już po pierwszej połowie.
Przykro ogląda się spadek formy Kamila Grosickiego. Do pewnego momentu dochodził do sytuacji i miał szansę na asysty, ale po prostu brakowało trochę jakości i szczęścia. Powoli jednak brakuje nawet tego. Z Legią kapitan Pogoni raz dobrze dograł do Sama Greenwooda i to tyle. A jak on nie pociągnie ofensywy, to nikt tego nie zrobi, dlatego Portowcy znów są poważnie zagrożeni spadkiem.
Andi Zeqiri dostał szansę w ataku Widzewa, bo Sebastian Bergier mało trenował w ciągu tygodnia, ale tylko potwierdził, że się nie nadaje – nawet pod kątem fizycznych starć z obrońcami. Nie zdziwi nas jeśli były napastnik FC Basel, Racingu Genk czy Standardu Liege latem zostanie pożegnany jako piłkarz zwyczajnie za słaby.

Fot. Newspix
Artykuł Warto szukać w niższych ligach. Arka skorzystała [KOZACY I BADZIEWIACY] pochodzi z serwisu weszlo.com.