W arktycznej aurze rozpoczęli przygotowania do nowej rundy piłkarze Legii Warszawa. Mróz i chłód często oddziela chłopców od mężczyzn, a po ostatnim fatalnym okresie fani na pewno nie zamierzają płakać nad losem zawodników. Zresztą, już w sobotę udadzą się oni na zgrupowanie do nieco cieplejszych rejonów Europy. W Hiszpanii Marek Papszun z pewnością będzie podejmował wiele kluczowych decyzji, ale nowy trener Legii wstępne wnioski może mieć już po pierwszym dniu.
Na termometrach temperatura -6 stopni, odczuwalnie spokojnie nawet niższa, bo około -10. Solidna rozgrzewka w takich warunkach to podstawa, a zawodnicy Legii zadbali o nią choćby pracując chwilę wcześniej na siłowni. Po wejściu na murawę wszystko także odbywało się w szybkim tempie, zwłaszcza jak na pierwsze zajęcia po przerwie. W klubie zawodnicy zameldowali się już w niedzielę, a od poniedziałku przechodzili pierwsze testy wydolnościowe. Przed zespołem z Warszawy mniej intensywna runda pod kątem liczby rozegranych meczów, gdyż Legia odpadła już z Ligi Konferencji i Pucharu Polski. Nie oznacza to jednak, że można pozwolić sobie na jakiekolwiek rozprężenie.
Legia zaczęła przygotowania z Papszunem. W mrozie rodzą się nowe nadzieje
Kilka chwil po godzinie 17:00 w poniedziałek ruszył pierwszy trening Legii pod wodzą Marka Papszuna. Ważny moment w najnowszej historii warszawskiego klubu, bo rzadko kiedy na trenera trzeba było czekać aż 7 tygodni. Ostatecznie 51-latka udało się wyrwać z Rakowa Częstochowa i teraz może realizować on swoje wielkie marzenie. Wraz z nim do sztabu dołączyło sześciu nowych trenerów, a więc asystenci Artur Węska i Marek Wasiluk, trener bramkarzy Maciej Kowal, trener przygotowania fizycznego Michał Garnys, analityk Łukasz Cebula oraz trener mentalny Paweł Frelik.
Wszyscy pojawili się rzecz jasna na pierwszym treningu, podobnie jak dwójka młodych zawodników z III-ligowych rezerw, a więc środkowy obrońca Jan Leszczyński i ofensywny pomocnik Samuel Kovacik. Obaj pod koniec roku podpisali nowe kontrakty z klubem i włączono ich do kadry pierwszej drużyny. Teraz dostaną kilka tygodni na to, aby dać do myślenia Papszunowi.
Zresztą, sam trener podjął decyzję o tym, aby na razie wstrzymać wypożyczenie 18-latka do Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Mocno liczy na nie z kolei szkoleniowiec rewelacji I ligi i klubu współpracującego z Legią, a więc Piotr Stokowiec. Papszun planuje jednak sprawdzić system z trójką obrońców. Wobec odejścia Marco Burcha do Servette, wracającego dopiero po kontuzji Radovana Pankova oraz obecnego na Pucharze Narodów Afryki Steve’a Kapuadiego, obecność na miejscu utalentowanego Leszczyńskiego zwiększa mu pole manewru. Wychowanek Legii ma udać się z klubem na obóz i dopiero wówczas być może zgoda na odejście zostanie mu udzielona, choć zapewne będzie to też uzależnione od ewentualnych transferów.
Leszczyński to gracz, który wielu obserwatorów zauroczył swoją grą półtora roku temu podczas zgrupowania w Austrii za kadencji Goncalo Feio. Imponował spokojem w pojedynkach i rozwagą przy wyprowadzeniu piłki, a przecież wówczas miał tylko 17 lat. Niedługo potem doznał jednak fatalnej kontuzji, gdyż podczas meczu rezerw zerwał więzadło krzyżowe i miał z głowy niemal rok gry w piłkę. Jesienią wrócił jednak do formy w III lidze i stanowił o sile drugiej drużyny, która jest po rundzie jesiennej liderem.
Leszczyński dobrze prezentował się również w meczach młodzieżowej Ligi Mistrzów, gdzie Legia po pokonaniu Fiorentiny i PAOK-u Saloniki awansowała do 1/16 finału i niebawem zmierzy się z Ajaxem. W tych meczach jeszcze mocniej brylował jednak 18-letni Kovacik, który w sumie strzelił w nich aż 6 goli. – To niesamowity młody piłkarz, o którego zabiegali wszyscy. Jego umiejętności: zwłaszcza szybkość i technika są zdumiewające – mówił przy okazji podpisywania nowej umowy Fredi Bobic, który przecież przed laty sam był świetnym napastnikiem.
Młody Słowak w końcówce rundy jesiennej na tyle zawrócił w głowach kibicom, że niektórzy widzieli w nim gracza pierwszego składu, w miejsce zawodzących Milety Rajovicia i Antonio Colaka. Na to być może nieco za wcześnie, ale skoro pożegnano się z Noahem Weisshaputem, to Papszunowi na pewno również przyda się nieszablonowy gracz w ofensywie.

Jan Leszczyński dosyć odważnie wymieniał uwagi z Arkadiuszem Recą
Ważne dni również przed wspomnianymi Rajoviciem i Colakiem. Kredyt zaufania u kibiców względem nich wyglądał w końcówce rundy na wyczerpany, ale u Papszuna mogą zapisać swoją historię od nowa. Przynajmniej do marca do treningów nie powinien wrócić wciąż kontuzjowany Jean-Pierre Nsame, tak więc nowy szkoleniowiec Legii nie ma zbyt dużego wyboru. Nie jest jednak tajemnicą, że klub z Warszawy poszukuje nowego napastnika.
Po zakończeniu rozgrzewki i wstępnej aktywacji, indywidualnie pracowali natomiast Radovan Pankov i Juergen Elitim. Przyszłość tej dwójki w Legii także jest niepewna z powodu wygasających latem kontraktów. Na razie, przygotowują się do rundy po tym, jak końcówkę roku opuścili ze względu na kontuzje. Zajęcia zakończyli nieco wcześniej niż pozostali, którzy zeszli z boiska po nieco ponad godzinie.
Początkowo Marek Papszun głównie przyglądał się pracy swoich asystentów oraz piłkarzy, ale z czasem zaangażował się mocniej. Podczas gierki, której celem było umiejętne wychodzenie spod pressingu zwracał uwagę na szybkie rozgrywanie piłki od obrońców do wahadłowych. – Panowie, osiem razy rozgrywamy, ale jeszcze ani razu do połowy nie doszliśmy! – pokrzykiwał nowy trener Legii. Głównie posługiwał się językiem polskim, ale w niektórych przypadkach udowodnił że zarówno jemu, jak i przede wszystkim asystentom, angielski również nie jest mu obcy. Przodował w tym zwłaszcza Artur Węska.
Kilku zawodników było sprawdzanych na mniej oczywistych pozycjach, jak choćby Patryk Kun jako półlewy stoper w trzyosobowym bloku defensywnym. Nie należy do tego pewnie przywiązywać specjalnej wagi. W końcu to pierwszy trening i praca na żywym organizmie przy dużych brakach kadrowych. Na pewno jednak postać Kuna będzie w najbliższych miesiącach ciekawa do obserwacji, bo to przecież z Papszunem w Rakowie wskoczył na najwyższy dotychczas pułap umiejętności w swojej karierze. Korzystał wówczas w bocznych strefach ze swojej niesamowitej wydolności i być może z czasem również wskoczy na pozycję wahadłowego.

Patryk Kun jak zawsze walczył o swoje z pełnym poświęceniem
Podgrzewana murawa była nieźle przygotowana, a nowy sztab oraz siarczysty mróz wyzwalał chyba w zawodnikach dodatkowe pokłady energii. Kilka razy po uderzeniach Bartosza Kapustki czy Kacpra Urbańskiego została sprawdzona czujność bramkarzy. Oni wyszli na murawę wcześniej niż inni i też dostali nowy bodziec do działania w postaci powrotu do klubu trenera Macieja Kowala. W przeszłości pracował on w akademii Legii zarówno z Kacprem Tobiaszem, jak i Gabrielem Kobylakiem.
W przypadku tego pierwszego sytuacja jest jednak niepewna, bo przecież od kilku dni może już legalnie prowadzić rozmowy z potencjalnym nowym pracodawcą. W czerwcu Tobiaszowi kończy się kontrakt, a Legia rozgląda się za sprowadzeniem nowego golkipera. Być może jednak powrót trenera, którego ceni sprawi, że nie będą to jego ostatnie miesiące w klubie, którego jest wychowankiem.
Poza główną grą, która była swego rodzaju imitacją warunków meczowych zespół został podzielony na mniejsze grupki, w których również ćwiczono szybkie rozegranie oraz wyjścia na wolne pole. Poza zawodnikami czynny udział w tych fazach treningu brali również asystenci. Mowa choćby o Marku Wasiluku, który około 20 lat temu był przecież nawet na testach w Legii Warszawa. Jego włączenie do sztabu Papszuna to również ciekawa decyzja, bo to dla niego premierowa trenerska praca przy jakiejkolwiek pierwszej drużynie. Do tej pory szlifował warsztat z młodymi zawodnikami w akademii Jagiellonii i mocno stawiał na ich kreatywność.
Wasiluk dał się również poznać jako nieszablonowy ekspert podczas występów w Viaplay, TVP Sport czy Polsacie. W Legii na pewno zderzy się z wszystkimi odcieniami szkoleniowej pracy, także tymi bardziej bolesnymi. Tutaj nastawienie na wynik jest przecież większe niż w jakimkolwiek innym miejscu w Polsce. Przyglądając się temu, jak Papszun radzi sobie z presją w Warszawie, na pewno łatwiej będzie mu podjąć decyzję o ewentualnej samodzielnej pracy. Wydaje się, że Legia na jego świeżym spojrzeniu również może skorzystać.

Marek Wasiluk na pewno nie był łatwym rywalem w pojedynkach dla młodego Kovacika
Wasiluk dosyć ściśle współpracował w gierkach z Inakim Astizem, który pozostaje w sztabie, po traumatycznym jesiennym okresie. Hiszpan jako tymczasowy szkoleniowiec klubu z Warszawy pracował zdecydowanie dłużej niż pewnie nawet sam zakładał i utonął na wzburzonym oceanie. Papszun postanowił jednak, że jego obecność będzie przydatna i nie opuścił on klubu, w odróżnieniu od Grzegorza Mokrego i Arkadiusza Malarza.
Ludzi w czarnych sztabowych kurtkach było zresztą na murawie co niemiara, a to i tak nie wszyscy ze zdjęcia, które w niedzielę Legia opublikowała w mediach społecznościowych. Tych 27 osób ma być symbolem nowego otwarcia i odcięcia od fatalnej końcówki rundy, gdy było głośno o tylko 4 czy 5 trenerach pracujących przy pierwszej drużynie. Duża część postaci z fotografii pracowała już wcześniej w klubie, jak choćby szef działu motoryczno-medycznego Bartosz Bibrowicz czy dyrektor I drużyny Konrad Paśniewski. Przypływ trenerów na pewno jest jednak odczuwalny i ma pomóc piłkarzom w pokazywaniu tego, co najlepsze.

Marek Papszun w rozmowie ze swoimi asystentami – Arturem Węską i Łukaszem Cebulą
W sobotę Legia wylatuje na zgrupowanie do hiszpańskiego Mijas, gdzie w trakcie treningu Legii termometry pokazywały 12 stopni Celsjusza. Na plusie. Na myśl o tym raczej wszyscy w klubie się uśmiechają, ale zanim to nastąpi w piątek zapewne odbędzie się jeszcze sparing z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. W ośrodku treningowym Legii w tym czasie również ma być 12 stopni, tyle że na minusie. Być może wpłynie to na czas gry, który będzie nieco krótszy. Decyzje w tej sprawie mają jeszcze zapaść, natomiast nie ulega wątpliwości, że zapowiada się solidny przegląd kadr.
Tyle, ile stopni było na minusie podczas poniedziałkowych zajęć, tyle mniej więcej Legia traci do miejsc gwarantujących grę w europejskich pucharach. Trudna aura być może stanowiła delikatne odzwierciedlenie tego, w jak nieciekawej sytuacji znajduje się aktualnie warszawski klub. Marek Papszun zdaje sobie jednak sprawę, że mimo przedostatniego miejsca, tabela jest wyjątkowo spłaszczona i chyba nie porzucił ambicji związanych z pokaźnym skokiem w tabeli. Następne miesiące dadzą odpowiedź, czy wraz z nadejściem wiosny temperatura w Warszawie podskoczy jedynie na termometrach. Do pierwszego ligowego meczu z Koroną pozostało 26 dni.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Oficjalnie: Pierwszy piłkarz odchodzi z Legii
- Media: Obrońca odejdzie z Legii. Wkrótce zacznie treningi z nowym klubem
- Greckie media: Legia Warszawa też chce Drągowskiego
fot. Newspix
Artykuł W mrozie rodzą się nowe nadzieje. Legia zaczęła przygotowania z Papszunem pochodzi z serwisu weszlo.com.