Przed meczem Arki Gdynia z Rakowem Częstochowa trudno było uciec od narracji „uczeń kontra mistrz”. Dawid Szwarga po raz pierwszy w karierze jako główny trener mierzył się z drużyną prowadzoną przez Marka Papszuna i cóż… Odebrał bardzo surową lekcję od byłego szefa. Żółto-Niebiescy dotychczas byli u siebie niepokonani, ale z twierdzy, którą zbudowali, po dzisiejszej szarży Medalików nie został kamień na kamieniu.
Goście mieli wśród rywali swojego sprzymierzeńca. Damian Węglarz pytany o najgorszy dzień w życiu – przynajmniej jeśli chodzi o sprawy zawodowe – od tej niedzieli nie będzie miał wątpliwości, jakiej odpowiedzi udzielić.
Arka Gdynia – Raków Częstochowa 1:4. Koszmarny występ Damiana Węglarza
Bramkarz Arki okazał się dwunastym zawodnikiem Rakowa, trudno na jego pozycji wypaść gorzej.
- już na początku meczu Węglarz przepuścił strzał Fadigi zza pola karnego, mimo że piłka leciała prosto w niego;
- pod koniec pierwszej połowy Ameyaw zaskoczył go uderzeniem z rzutu wolnego z pozycji, która przeważnie oznacza dośrodkowanie;
- już w doliczonym czasie pierwszej połowy Brunes oddał płaskie uderzenie, przy którym na pewno dało się zrobić więcej;
- zaraz po zmianie stron Węglarz niezgrabnie wychodził z bramki po rzucie rożnym, Makuch był sprytniejszy w powietrzu i bezpańską piłkę do siatki posłał Brunes.
W międzyczasie czerwoną kartkę, jeszcze przy stanie 0:1, obejrzał Dominick Zator. Miał trochę pecha, poślizgnął się na piłce jak Leonardo Rocha rok temu z Cracovią (czerwona w 1. minucie), ale efekt był taki, że brutalnie sfaulował Amorima. To musiało być wykluczenie. Karol Arys potrzebował dosłownie dwóch sekund przed monitorem, żeby podjąć decyzję.
Zaraz potem Raków zadał dwa ciosy i było wiadomo, że w praktyce mecz się skończył.
– Mieliśmy plan, żeby wyjść agresywnie, ale chyba trochę przedobrzyliśmy z tą agresją. Trzeba utemperować zawodników, żebyśmy w końcówce nie zagrali w ośmiu. Trzeba grać agresywnie, ale w nie w taki sposób – ubolewał w przerwie kapitan Dawid Gojny.
Ameyaw tak chciał, tym większe uznanie
Mimo błędu bramkarza, Ameyaw strzelił pięknego gola, choć istniało podejrzenie, że po prostu mu zeszło. Sam zainteresowany zarzekał się przed kamerami Canal+ Sport, że właśnie tak zamierzał kopnąć, więc wierzymy na słowo.
Na koniec pod względem atrakcyjności wizualnej zdobytej bramki chyba jeszcze przebił go Marc Navarro. Oliwier Zych też się nie popisał i nadal czeka na premierowe czyste konto w częstochowskich barwach. Dodając do tego niepewną grę nogami na początku, nie będziemy zdziwieni, jeśli w tym roku między słupki wskoczy jeszcze Kacper Trelowski.
Jeżeli Marek Papszun może być czymś rozczarowany, to postawą rezerwowych. Bogdan Mircetić „wyróżnił się” głównie głupim faulem dającym rzut wolny Marca Navarro na 1:4. Ivi Lopez fatalnie skiksował na dziesiątym metrze i raz groźnie uderzył z dystansu – wtedy wreszcie jakąś udaną interwencję zanotował Węglarz. Tomasz Pieńko był najaktywniejszy z tego grona, ale podejmował wiele złych wyborów i był niedokładny. A jak już zrobił wszystko dobrze i wypracował sytuację Iviemu, to Hiszpan zawiódł.
Na dodatek Arka po golu honorowym jeszcze raz była blisko szczęścia. Zawalił Racovitan w rozegraniu, Jakubczyk dograł, a Zych obronił uderzenie Percana z najbliższej odległości.
Mimo wszystko Raków znów dał pokaz siły. Piłkarze najwyraźniej uporządkowali sobie w głowie zamieszanie z ich trenerem i trzy dni po koncercie z Rapidem Wiedeń ponownie się zabawili. Dzięki temu drużyna spod Jasnej Góry już teraz, przynajmniej na chwilę, znalazła się w strefie pucharowej.
Arka dotychczas zbierała cięgi na wyjazdach, ale u siebie nie zawodziła. Teraz i ten atut jej odpadł. Na koniec będzie szansa się odkuć, bo na mecz z Motorem Lublin beniaminek również nie musi ruszać w Polskę.
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Miesiąc bez trenera, rok absurdów. Legia Mioduskiego to katastrofa
- Lech Poznań ma perełkę na środku obrony. „Gra jak weteran”
- GKS musi na niego chuchać i dmuchać. Dziś załatwił Pogoń
- Słyszeliście ten huk? To kamień z serca spadł Cracovii
- Lechia goni Legię, a miała minus pięć punktów na starcie
- Trener Cracovii już udzielił pierwszego wywiadu po polsku [WIDEO]
Fot. Newspix
Artykuł Twierdza Gdynia się rozsypała. Węglarz i Raków siali spustoszenie pochodzi z serwisu weszlo.com.