10.04.2026

Sześć powodów, dla których Lechia może myśleć o pucharach

Lechia Gdańsk w europejskich pucharach? Jeszcze kilka miesięcy temu brzmiałoby to jak żart. Najpierw byśmy usłyszeli: „Przecież dostali karę minus pięciu punktów”. Chwilę później kolejny argument: „Z taką obroną?! Przecież szóstkę ładuje im Zagłębie Lubin”. Teraz nie jest to już takie niewyobrażalne. Lechia gra świetnie u siebie, potrafi namieszać na wyjazdach. Jest zespołem ultraofensywnym, ale jednocześnie od pewnego czasu traci trochę mniej goli. I powolutku, nieśmiało idzie w górę tabeli. Oto sześć powodów, dla których zespół z Gdańska może atakować europejskie puchary.

Lechia Gdańsk w europejskich pucharach? Oto, dlaczego to możliwe

Ujemne punkty. Gdyby nie ona, już teraz Lechia byłaby w czołówce

Lechia jest obecnie dziewiąta w tabeli z dorobkiem 37 punktów, ale ta pozycja jest trochę myląca, bo drużyna zaczynała ten sezon z dorobkiem pięciu oczek na minusie za zaległości finansowe. Łatwo wyliczyć, patrząc w tabelę, że gdyby nie to, gdybyśmy patrzyli na samą formę i wyniki na boisku, zespół z Gdańska miałby 42 punkty i zajmował miejsce dające występy w europejskich pucharach.

Lechia walczy prawnie o odzyskanie odjętych punktów. Jakiś czas temu w podcaście „Ofensywni” Piotr Wołosik poinformował, że klub wynajął specjalną kancelarię w Warszawie, która ma go wspomóc. Kilka dni temu i Lechia, i PZPN otrzymały pismo od UEFA, w którym są zachęcane, by skierować sprawę do Sportowego Sądu Arbitrażowego (CAS), który mógłby dość szybko znaleźć rozwiązanie.

Czy odjęte punkty zostaną przywrócone? Nie sądzimy. Nie zamierzamy się też w tym miejscu użalać nad Lechią. Pisaliśmy już niejednokrotnie na Weszło o tym, że naszym zdaniem, gdy wcześniej nie wywiązywała się ze swoich zobowiązań, było to bardzo słabe, a jednocześnie traktowano ją zbyt ulgowo. Ale gdy piszemy, że gdyby nie ta kara, już teraz byłaby pierwsza czwórka w lidze, stwierdzamy fakty. Lechia punktuje jak czołowy zespół ligi, który aspiruje do gry w pucharach, po prostu.

Terminarz, który wydaje się bardzo korzystny

Do końca sezonu pozostało siedem kolejek. Można więc w nich zdobyć od zera do 21 punktów. Matematyk Piotr Klimek opublikował wczoraj na portalu X wyliczenie, ile punktów wywalczonych do końca sezonu powinno dać danej drużynie konkretne miejsce na finiszu rozgrywek.

W przypadku Lechii wyszło mu, że 15 na 21 możliwych oczek dałoby jej czwartą pozycję, która na pewno gwarantuje udział w europejskich pucharach. 15 punktów… Pierwsza myśl – bardzo dużo. To w końcu pięć zwycięstw w siedmiu spotkaniach. Ale zerkamy na terminarz Lechii do końca sezonu. Wygląda on tak:

  • Wisła Płock (wyjazd)
  • Piast (dom)
  • Raków Częstochowa (dom)
  • Radomiak (wyjazd)
  • Widzew (wyjazd)
  • Legia (dom)
  • Bruk-Bet Termalica Nieciecza (wyjazd)

Na początek, już dzisiaj, Wisła, która w dwóch ostatnich domowych spotkaniach przegrywała z Widzewem i Arką. Mecze z dwoma najsilniejszymi wydaje się na ten moment rywalami – Legią i Rakowem – na własnym boisku, a Lechia wywalczyła w tym sezonie w Gdańsku aż 27 punktów (na wyjeździe – 15). Wyjazdy do przeciętnego Radomiaka, na Widzew, który za Aleksandara Vukovicia nieźle broni, ale potwornie męczy się w grze do przodu (to może Lechii pasować), a na koniec Termalica, która – bardzo to możliwe – będzie już spadkowiczem.

Nie twierdzimy, że Lechia odniesie w tych spotkaniach pięć zwycięstw. Ale uważamy, że taki terminarz daje na to szansę.

Poza tym podobną symulację pokazał na X po Klimku Jarosław Królewski. W wersji prezesa Wisły czwarte miejsce gwarantowałoby 13 punktów. A to już cztery zwycięstwa i jeden remis.

Trener John Carver. Świetny fachowiec, wciąż trochę niedoceniany

Jako tymczasowy trener John Carver prowadził w kilku meczach Leeds i Sheffield United. Był szkoleniowcem Newcastle, a w latach 2020-2025 asystentem selekcjonera reprezentacji Szkocji. Lechię objął w listopadzie 2024 roku i udało mu się stworzyć drużynę, która gra w trochę brytyjski sposób, a jednocześnie prezentuje atrakcyjny, ofensywny futbol.

John Carver, trener Lechii Gdańsk

John Carver, trener Lechii Gdańsk

Lechia stała się gwarancją goli, emocji. W tym sezonie w 27 meczach z jej udziałem padło aż 105 goli. Wychodzi 3,89 na mecz. A Carver jest człowiekiem, który wykręca naprawdę dużo z potencjału graczy, jakimi dysponuje. I z wąskiej kadry. Nie jest przypadkiem, że Anglik dokonuje tak mało zmian.

Gdybyśmy dziś mieli nominować pięciu szkoleniowców do nagrody trenera sezonu w Ekstraklasie, pewnie wybralibyśmy Nielsa Frederiksena, Leszka Ojrzyńskiego, Adriana Siemieńca, właśnie Carvera i Rafała Góraka albo Michala Gasparika. Gdyby trzeba było zawęzić tę listę do trzech nazwisk, trenera Lechii ciągle byśmy rozważali.

Pan Napastnik Tomas Bobcek, który może zostać królem strzelców

Jest coś w często powtarzanej teorii, że w tak wyrównanej lidze, jak Ekstraklasa w obecnym sezonie, różnicę decydującą o awansie do pucharów albo utrzymaniu – zwłaszcza o tym drugim – może zrobić posiadanie strzelającego gole napastnika. Motor ma Karola Czubaka (15 goli w sezonie) i zajmuje ósme miejsce w lidze. Cracovia po odejściu Filipa Stojilkovicia i kontuzji Wiktora Bogacza ma duży problem na tej pozycji, co przekłada się na wyniki. Zespół Luki Elsnera musi z lękiem spoglądać na strefę spadkową, nad którą nie ma już wyraźnej przewagi.

Podobny przykład to Arka Gdynia – niby w ostatnim meczu przeciwko Zagłębiu Lubin do siatki trafił Vladislavs Gutkovskis, który ma teraz miejsce w ataku, ale dla Łotysza to było dopiero drugie trafienie w sezonie.

Lechia ma w tym przypadku komfort – w pierwszej linii występuje Tomas Bobcek. Gdy kilka miesięcy temu w rozmowie z cyklu Face2Face spytałem Wojciecha Jagodę, komentatora, który śledzi wszystkie mecze Ekstraklasy, o zawodnika, który najbardziej przerasta tę ligę, wskazał właśnie Słowaka.

Bobcek z 15 bramkami na koncie jest obok Czubaka współliderem klasyfikacji strzelców. Obok goli ma też sześć asyst. Ok, ostatnio trochę się zaciął, ale polegało to na tym, że gol strzelony Koronie Kielce (4:2) był pierwszym od 31 stycznia. Słowak miał cztery kolejne spotkania bez gola (choć w jednym asystował), a później nie mógł wystąpić w dwóch meczach. Nie przesadzajmy z tym kryzysem Bobcka.

Jesteśmy dziwnie przekonani, że w ostatnich kolejkach sezonu kilka razy trafi do siatki.

Tomas Bobcek - zdaniem wielu najlepszy napastnik w Ekstraklasie

Tomas Bobcek – zdaniem wielu najlepszy napastnik w Ekstraklasie

Lepsza gra obronna: było katastrofalnie, teraz jest średnio

Skoro liga jest w tym sezonie specyficzna, to i statystyki są wyjątkowo intrygujące. Lechia strzeliła jak dotąd w tym sezonie najwięcej goli ze wszystkich drużyn – aż 55 – wyprzedzając drugiego w tym zestawieniu Lecha aż o dziewięć trafień. Ale jednocześnie zespół z Gdańska stracił 50 goli. Tylko Bruk-Bet Termalica dała sobie wbić aż tyle bramek. Drużyna Carvera strzela średnio 2,03 gola na mecz, tracąc przy tym 1,85 bramki na jedno spotkanie. Pocieszające może być jednak to, że obrona Lechii, choć wciąż nie stanowi monolitu, w ostatnim czasie spisuje się lepiej.

W pierwszych dziesięciu kolejkach Lechia raz straciła aż sześć goli, raz cztery i trzykrotnie po trzy bramki. Gra defensywa była obrazem nędzy i rozpaczy. „Jeśli zespół utrzyma obecne tempo, skończy sezon, mając około 77 zdobytych bramek, ale i 119 straconych. I wszystko pięknie, tyle że dla postronnego widza, bo, oglądając mecze Lechii, nie sposób się nudzić. Natomiast fani klubu mogą się martwić, ponieważ owszem – to efektowna jazda – niemniej kierunek jest jeden: przepaść”pisał 19 sierpnia ubiegłego roku na Weszło Paweł Paczul.

Tekst powstał po piątej kolejce, a Paweł pisał w nim też, że ostatnim zespołem, który dał sobie wbić tyle goli w pierwszych meczach sezonu, był Igloopol Dębica w rozgrywkach 1991/1992. I ten zespół z hukiem spadł wtedy z ligi.

Ale Lechia defensywę poprawiła. Od meczu z Koroną Kielce, który miał miejsce 27 września ubiegłego roku, ani razu nie straciła w lidze więcej niż dwóch bramek w meczu. Kiedy w sierpniu przyjmowała „szóstkę” od Zagłębia w Lubinie, środek obrony stanowili Maksym Diaczuk i Iwan Żelizko. Od ósmej kolejki do pierwszego składu wskoczył Matej Rodin i były zawodnik Rakowa może nie gra wybitnie, ale nie ma przypadku w tym, że niedługo po tym, jak znalazł się na stałe w jedenastce, Lechia zaczęła tracić mniej goli.

W piłce nożnej nie ma przypadków.

Matej Rodin to mocny punkt Lechii

Matej Rodin to mocny punkt Lechii

Dyspozycja sąsiadów w tabeli. Brakuje im stabilizacji

Wydaje się, że po mistrzostwo Polski prawdopodobnie zmierza Lech Poznań. Powolutku coraz lepiej prezentuje się Legia Warszawa. Niezłą passę ma od pewnego czasu Motor Lublin, który z ostatnich sześciu spotkań cztery wygrał i dwa zremisował. Ale ile jest drużyn, o których można powiedzieć, że w tym sezonie są dosyć stabilne? Bardzo niewiele.

Wisła Płock – świetna jesienią, na wiosnę co prawda zwyciężyła dwa razy na wyjeździe, ale wcześniej wygrała tylko jedno z 10 kolejnych ligowych spotkań.

Górnik Zabrze – niby wciąż w grze o mistrzostwo Polski, ale wiecie, ile wygrał z ostatnich 13 ligowych meczów? Trzy.

Jagiellonia – wicelider – wyłączając rozegrany w marcu zaległy mecz z GKS-em Katowice (2:1), nie potrafi wygrać w siedmiu kolejkach.

I tak można by jeszcze wymieniać.

W takich okolicznościach Lechia, rozsądnie zbudowana i mądrze prowadzona przez Carvera, naprawdę może w końcówce sezonu namieszać.

JAKUB RADOMSKI 

Fot. Newspix.pl 

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

Artykuł Sześć powodów, dla których Lechia może myśleć o pucharach pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl