Największą sędziowską kontrowersją 25. kolejki Ekstraklasy jest jak na razie sytuacja z meczu Arka Gdynia – Widzew Łódź. Sędzia Damian Sylwestrzak pierwotnie podyktował rzut karny dla Łodzian po starciu Oskara Kubiaka z Marcelem Krajewskim, ale po obejrzeniu powtórek zmienił decyzję.
Teraz w rozmowie z Meczyki.pl arbiter odniósł się do tej sprawy i przedstawił swój punkt widzenia.
Sędzia Sylwestrzak tłumaczy, dlaczego odwołał rzut karny w meczu Arka – Widzew
– Na żywo wyglądało mi to na rzut karny, ale później jest prawda ekranu, gdzie możemy zobaczyć sobie tę sekwencję. Stojąc tam i chcąc być jak najbardziej sprawiedliwym, nie podyktuję rzutu karnego, przy którym są znaki zapytania. A tutaj są. Obrońca w sposób wyraźny zagrywa piłkę. Na boisku wyglądało to tak, że najpierw jest atak w plecy, a później zagrana jest piłka, ale na ekranie jest trochę inaczej. Gdybym mógł wybierać sobie sytuacje [do oceny], to takiej bym sobie nie wybrał – myślę, że żaden z sędziów by tego nie zrobił. Chcieliśmy postąpić w sposób jak najbardziej sprawiedliwy – mówi Sylwestrzak.
Gdy go zapytano, czy VAR w ogóle powinien interweniować w sytuacji mocno szarej, odpowiedział: – Stojąc przed ekranem, nie zastanawiam się, czy to sytuacja czarno-biała, czy nie. Stoję, oglądam i chcę podjąć jak najbardziej sprawiedliwą decyzję. I zgodnie podjęliśmy taką decyzję, by ten rzut karny odwołać.
Brak rzutu karnego w meczu Arka – Widzew.
@wlodar85: Wy, sędziowie, zawsze tłumaczyliście nam, że te stopklatki i slow motion wypaczają czasami prawdziwy obraz sytuacji. Mnie się wydaje, że pan podjął dobrą decyzję z boiska. Piłka nie wygląda tak, jak na slow motion, jest… pic.twitter.com/xfuN4bs7vV
— Meczyki.pl (@Meczykipl) March 16, 2026
Z jego argumentacją nie zgodził się na portalu X Tomasz Łapiński. „Absurdalne tłumaczenie VAR, Krajewski ma wygraną pozycję – to klucz do oceny! Kubiak go taranuje, dlatego ma szanse trafić piłkę. Jak można w ocenie zlekceważyć impet gracza Arki?” – pyta były obrońca reprezentacji Polski.
Damian Sylwestrzak miał wyjątkowo słaby dzień i popełniał wiele błędów. Jednym z nich było pokazanie żółtej kartki Lukasowi Leragerowi za to, że Vladislavs Gutkovskis padł na murawę „z głodu”. Sędzia dał się nabrać na symulkę łotewskiego napastnika.
– Z perspektywy boiska, gdzie byłem za plecami zawodników, to było to dla mnie ewidentne podstawienie nogi, faul i żółta kartka, bo została przerwana korzystna akcja. Pierwszy raz mam taką sytuację, że zawodnik symuluje na środku boiska i to w taki sposób – komentuje arbiter, dodając, że w tego typu zdarzeniach więcej krytyki powinno spadać na symulantów i warto rozważyć powołanie do komisji mogącej ukarać takich delikwentów.
Mecz w Gdyni zakończył się bezbramkowym remisem. Oznacza to, że zajmująca ostatnią bezpieczną lokatę Arka nadal ma dwa punkty przewagi nad będącym w strefie spadkowej Widzewem.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Strategia w Legii? Istnieje tylko w korpogadce
- Ameyaw o Podolskim: Może są tam problemy w głowie
- Marciniak wyjaśnił powód odwołania karnego dla Widzewa
Fot. Newspix
Artykuł Sylwestrzak o karnym z Gdyni: Z boiska najpierw widziałem atak w plecy pochodzi z serwisu weszlo.com.
Brak rzutu karnego w meczu Arka – Widzew.