05.01.2026

Samuel Akere zmarnowaną szansą. Już Widzewowi niepotrzebną

Widziałem i mimo wszystko wierzyłem. Dlatego teraz jest mi zwyczajnie szkoda, że tak się to potoczyło. Samuel Akere pokazywał momentami, że może dać Ekstraklasie coś dobrego, że jego przebłyski podlane odrobiną regularności mogą sprawić kibicom Widzewa choć trochę radości. Wchodził do naszej ligi, jako zawodnik, którego trzeba trochę przypilnować i odrobinę poduczyć. I teraz z tej naszej ligi odchodzi jako niespełniona obietnica, a może i zmarnowana szansa.

Odchodzi niby tylko na wypożyczenie, ale przecież nie dlatego, że wiążą z nim w Łodzi jakąkolwiek przyszłość. NK Osijek ma opcję wykupu Nigeryjczyka, którym ostatecznie nikt się nie zaopiekował, tak jak zalecał to w rozmowie z nami Daniel Kajzer. Polski bramkarz dzielił z Samuelem Akere szatnię i mówił wprost: – Trzeba go traktować po ojcowsku. Dać wsparcie i zaufanie, ale jednocześnie wymagać i tego pilnować. Nie miał problemów z dyscypliną, ale czasami musi być bodźcowany mentalnie.

Samuel Akere w Widzewie. „Jeśli go dobrze poprowadzą, szybko da zarobić” [CZYTAJ WIĘCEJ]

I chyba tego trochę zabrakło, bo jak tu traktować po ojcowsku piłkarza, który w pół roku miał… trzech piłkarskich ojców. Podsumuję to tak – środowisko nie sprzyjało rozwojowi takiego zawodnika, po prostu. Aktualny stan rzeczy to wina jego, ale i tych, którzy byli wokół.

Samuel Akere. To wcale nie musiało się tak potoczyć

Pierwszą styczność z Samuelem Akere miałem w Skierniewicach, gdzie Widzew grał przedsezonowy sparing ze Zniczem Pruszków. Na tle słabego pierwszoligowca Nigeryjczyk wyglądał jak milion dolarów – był naprawdę doskonały, na jego występ patrzyło się z przyjemnością. Start sezonu też był co najmniej obiecujący, ekstraklasowicze też mieli problemy z jego dynamicznym dryblingiem, parę razy Akere naprawdę zrobił na swoim skrzydle różnicę.

Im dalej w las, tym było jednak gorzej. Coraz bardziej irytujące stawały się kolejne akcje kończone przez Nigeryjczyka beznadziejnymi strzałami czy niezbyt udanymi dograniami. Szczególnie ta pierwsza wada dawała mu się we znaki – okazji do zdobycia bramki miał kilka i były one całkiem niezłe. Tyle że strzelał naprawdę beznadziejnie, z czasem zauważając, że lepiej zrobi szukając podań.

Z których koniec końców też nie wynikło wiele dobrego.

Powiedzmy więc sobie jasno – z Samuela Akere Widzew nie miał w rundzie jesiennej jakiegoś niewiarygodnego pożytku. 21-latek przyszedł, pokazał, że coś może umieć, a teraz znika, bo nadal jest tylko zapowiedzią „czegoś”. Może wróci, może w Chorwacji ogra się jeszcze trochę, odsapnie po trudnej jesieni. Ale to wszystko jest już tylko gdybaniem, szczególnie, że Widzew traci wpływ na jego rozwój oddając go na pół roku do Osijeku.

Na tle innych ekstraklasowych skrzydłowych Samuel Akere nie wyglądał jesienią zbyt imponująco. Faktem jest jednak, że coś w sobie miał

Zmieniona strategia. To nie był piłkarz na już

W całej tej historii nie można jednak zapominać o tym, że Samuel Akere jest w jakimś stopniu ofiarą chaosu, który panował jesienią w łódzkich gabinetach. A właściwie to ofiarą okienka transferowego, które przeprowadził latem zwolniony niedawno z Widzewa Mindaugas Nikolicius – kompletnie niedopasowanego do aktualnej linii przyjmowanej przez klub. Bo słyszy się o piłkarzach na tu i teraz, a takim 21-letni Akere nie był od samego początku.

On potrzebował rozwoju, przestrzeni do wykonania kolejnego kroku. Znów przytoczymy opinię Kajzera, który mówił nam o Akere tak:

– Jeżeli dobrze do niego podejdą, to rok, góra dwa i go nie ma w Ekstraklasie, bo Widzew zarobi na nim fajne pieniądze.

I to było widać, była na to jakaś szansa, Nigeryjczyk nie był zawodnikiem z przypadku. Coś w sobie miał i pewnie nadal ma. Ale tego czegoś nie wykorzystano, nowego Widzewa nie cechuje na dziś cierpliwość, więc i dla takich rozwojowych piłkarzy miejsca w kadrze łódzkiego zespołu nie ma.

Osijek nie jest raczej tym klubem, który wyłoży za Akere „fajne pieniądze”. Nie jest też krokiem naprzód dla skrzydłowego Widzewa. Jeszcze skrzydłowego Widzewa, bo wkrótce jego status może ulec zmianie. Nie zdziwimy się, jeśli Samuel Akere więcej dla łódzkiej drużyny nie zagra.

Z jednej strony szkoda widocznego potencjału, z drugiej – tak to już jest w agresywnie rozwijających się firmach. Nie mają one chęci ani czasu na poduczenie stażystów. Szczególnie jeśli na ich miejsce mają droższych, ale na papierze o wiele lepszych pracowników.

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Artykuł Samuel Akere zmarnowaną szansą. Już Widzewowi niepotrzebną pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl