Ekstraklasa nie odpuszcza. Poprzednie kolejki przyzwyczaiły nas do tego, że każdy może wygrać z każdym. W ostatniej nastąpiło nagromadzenie remisów i nikłych 1:0 dla gospodarzy. Wyrównanie tabeli naszej ligi osiągnęło poziomy kompletnie nieosiągalne dla wszystkich innych rozgrywek w Europie. Jedenaście drużyn realnie może jeszcze marzyć o mistrzostwie, a szesnaście musi mieć w głowie myśl o walce o utrzymanie. Ktoś spoza Polski może zapytać, czy nasza liga liczy zatem dwadzieścia siedem drużyn. Nie. U nas pół ligi (dokładnie) bije się i o mistrza, i o uniknięcie spadku. Jesteśmy jedyną taką ligą w Europie.
Ile drużyn walczy o mistrzostwo i utrzymanie w ligach europejskich
W pierwszych wiosennych kolejkach każdy mógł wygrać z każdym, a zespoły z dołu tabeli pokazywały, że są w stanie punktować nie gorzej niż czołówka. Wśród pięciu najgorzej punktujących zespołów tej rundy są aż cztery, które Nowy Rok spędzały w czołowej ósemce: Wisła Płock, Raków, Cracovia i Radomiak.
Spośród drużyn, które Sylwestra spędzały na czterech ostatnich miejscach, aż trzy zdobyły wiosną co najmniej piętnaście punktów: GKS, Legia i Piast. Powoduje to, że poza zaczynającą mocno odstawać Niecieczą, wszystkie inne zespoły mają wokół siebie rywali z bardzo podobną liczbą punktów.
Nie licząc Słoników największa różnica między kolejnymi drużynami w tabeli to dwa punkty. Tyle dzieli Lecha od wicelidera z Lubina, piątą Wisłę od Rakowa oraz ósmy Motor od Lechii.
Siódmy GKS traci do lidera zaledwie sześć oczek. Da się to odrobić w dwa mecze. Przedostatni Widzew traci do czwartego Górnika dziesięć punktów. Na sześć kolejek do końca nie jest to strata nie do nadrobienia. Emocji znacznie dodaje prezent od UEFA, którego jednak nie dostaliśmy za darmo, ale sobie wywalczyliśmy. Po pierwsze – wicemistrz zagra po raz pierwszy w eliminacjach Ligi Mistrzów. Po drugie – w pucharach zagra nawet czwarta drużyna w tabeli, albo piąta jeśli zwycięzca Pucharu Polski uplasuje się w ścisłej czołówce.
To powoduje, że właściwie cała liga poza Niecieczą ma jakieś tam wcale nie iluzoryczne szanse na podium, a jednocześnie tylko sam szczyt tabeli może być pewny utrzymania. Jak wyliczył portal Symuliga.pl wciąż teoretycznie spaść może nawet… Kolejorz:
Ufff, można odstawić kufel! Zadanie było z gatunku prawie niemożliwych, ale jest już werdykt odnośnie @LechPoznan
A zatem…
Kolejorz nadal jest zaangażowany w walkę o spadek z #Ekstraklasa!
P.S. Przepraszam kibiców @RTS_Widzew_Lodz i @BB_Termalica – kogoś musiałem… pic.twitter.com/7PNRIIj4PW
— Symuliga.pl (@symuligaPL) April 12, 2026
Dziewięć klubów w Europie walczy na dwóch frontach. Wszystkie są z Polski
Stratę niższą niż dziesięć punktów ma obecnie do lidera dziesięć drużyn. Można powiedzieć, że jest to jakaś magiczna granica tego, jak dużo można jeszcze do końca sezonu nadrobić. Z drugiej strony – przewagę mniejszą niż dziesięciu oczek nad strefą spadkową ma poza trzema ostatnimi drużynami tabeli kolejne trzynaście ekip. Można więc w uproszczeniu powiedzieć, że w wale o mistrza jest jedenaście klubów, a o utrzymanie… szesnaście. To w miarę normalna sytuacja w wielu innych ligach. W sierpniu. Ale nie w połowie kwietnia.
W przypadku dziewięciu drużyn zarówno strata do lidera, jak i przewaga nad strefą spadkową jest mniejsza niż dziesięć punktów. Jak już wspomniałem – to normalne w pierwszych kilku kolejkach sezonu, ale nie na jego finiszu. Sprawdziłem wszystkie kluby w ponad czterdziestu europejskich ligach grających systemem jesień-wiosna. Tak małą stratę do lidera i jednocześnie przewagę nad strefą spadkową ma na całym kontynencie dziewięć klubów: wszystkie są z Polski:
Tak wygląda mapa wszystkich klubów w europejskich ligach grających systemem jesień/wiosna, które tracą obecnie mniej niż 10 pkt zarówno do lidera tabeli, jak i mają mniej iż 10 pkt przewagi nad strefą spadkową:
Jaga
Górnik
Wisła
Raków
GKS
Motor
Lechia
Korona
Cracovia
Koniec listy pic.twitter.com/GdqlQRBcrk— AbsurDB (@DbAbsur) April 13, 2026
By osiągnąć taki poziom emocji inni jadą na dopingu: dzieleniu punktów lub absurdalnych barażach
Jeżeli gdziekolwiek ten sam zespół może realnie spaść, jak i zdobyć mistrzostwo, to tylko w Polsce, albo w ligach grających w systemie wiosna-jesień, które dopiero zaczęły rozgrywki. Jeżeli poszerzymy poszukiwania o zespoły, które tracą mniej niż dziesięć punktów do pucharów, a jednocześnie są też realnie zagrożone spadkiem, to do listy dochodzą dwa zespoły z Kosowa (Malisheva, Dukagijn) i cztery z Czarnogóry (Decić, Buducnost, Mladost, Arsenal). Tyle tylko, że do listy dołączają wówczas także Piast, Legia, Radomiak Arka i Pogoń, które do czwartej lokaty gwarantującej Ligę Konferencji tracą mniej niż dziewięć oczek.
Zatem z dwudziestu takich klubów w Europie, które wciąż walczą o wszystko, czternaście jest z Ekstraklasy. W Kosowie trzecie Gjilani ma 43 punkty, a Llapi z 32 oczkami zajmuje ósmą lokatę oznaczającą baraże o utrzymanie. Malisheva (40 pkt) i Dukagjini (34 pkt) mogą zatem wciąż jeszcze zarówno zagrać w Lidze Konferencji, jak i spaść.
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
W Czarnogórze trzeci Petrovac ma 44 oczka, a ósme Jezero – 34. Wszystkie cztery zespoły plasujące się między nimi walczą zatem jednocześnie o puchary, jak i o utrzymanie.
Kilka kolejnych lig wprowadziło bardzo rozbudowane baraże mające na celu wyłonienie ostatniego uczestnika, który zajmie najmniej eksponowane miejsce w eliminacjach Ligi Konferencji. Często grają w nich nawet zwycięzcy grupy spadkowej, co szokujące – czasem kosztem najsłabszych drużyn ze strefy mistrzowskiej.
Pojawiają się plotki o tym, że właśnie te idiotyczne systemy skłoniły FCSB (dawną Steauę) i FC Kopenhagę do… celowego przegrywania, by znaleźć się w grupie spadkowej. W każdym razie aż siedem klubów w Rumunii, sześć w Austrii, trzy w Irlandii Północnej oraz holenderskie Go Ahead i Fortuna Sittard wciąż mogą zarówno spaść, jak i zakwalifikować się do play-offów o Ligę Konferencji.

Kopenhaga zaczęła wygrywać w strefie spadkowej. 7:0 z Silkeborgiem
Czołówka najmocniejszych lig? Nuuuuda!
W kilku ligach europejskich temat mistrzostwa został już praktycznie zamknięty. Bayern, PSV, Thun, Crvena Zvezda, Celje, Borac Banja Luka i The New Saints mają co najmniej dziesięć punktów przewagi nad wiceliderem. Ten ostatni klub zapewnił sobie mistrzostwo już jakiś czas temu.
Najliczniejsze grono stanowi piętnaście lig, w których właściwie tylko jeden zespół może odebrać tytuł liderowi:
- Anglia (City traci 6 punktów do Arsenalu)
- Włochy (Napoli traci 9 pkt do Interu)
- Hiszpania (Real traci 9 pkt do Barcelony)
- Francja (Lens traci 4 pkt do PSG)
- Belgia (Brugge traci 1 pkt do Unionu)
- Czechy (Sparta traci 8 pkt do Slavii)
- Dania (Midtjylland traci 5 pkt do Aarhus)
- Izrael (Beitar traci 2 pkt do Beer Szewy)
- Cypr (Larnaka traci 8 pkt do Omonii)
- Chorwacja (Hajduk traci 7 pkt do Dinama)
- Węgry (Ferencvaros traci 3 pkt do Gyoru)
- Bułgaria (Ludogorec traci 9 pkt do Lewskiego)
- Kosowo (Ballkani traci 5 pkt do Drity)
- Czarnogóra (Mornar traci 4 pkt do Sutjeski)
- Gibraltar (St. Joseph’s traci 1 pkt do Lincoln)
W aż sześciu z tych przypadków realna walka o tytuł może się skończyć już za tydzień. Widać też wyraźnie, że w najmocniejszych ligach sprawa mistrzostwa raczej nie wisi na włosku. Jeśli w niedzielę Arsenal wygra na Etihad, będzie tak we wszystkich sześciu najmocniejszych rozgrywkach.
Ciekawsza sytuacja jest jedynie w Portugalii, gdzie Porto ma pięć punktów przewagi nad Sportingiem i siedem nad Benfiką, ale raczej polskie trio nie powinno wypuścić tytułu z rąk. Trzy zespoły są też w grze w Turcji, Grecji, Szkocji, Słowacji, Mołdawii, Irlandii Północnej, Albanii, Macedonii i San Marino.
Ile zespołów walczy o mistrzostwo?
Poza Ekstraklasą tylko w siedmiu ligach o tytuł walczy szersze grono zespołów. Cztery drużyny są w grze w Andorze i na Ukrainie. U naszych sąsiadów są to ŁNZ, Szachtar, Polissia i Dynamo, ale po dzisiejszym meczu dwóch pierwszych, Kijowianie odpadną z tego zestawu.
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
W Luksemburgu pięć ekip dzielą zaledwie trzy punkty. Nieco mniej wyrównana jest sytuacja w Armenii oraz na Malcie, gdzie obowiązuje absurdalnie zakręcony system rozgrywek.
Tylko w dwóch ligach w grze o tytuł jest aż pięć zespołów. W Rumunii i Austrii cała grupa mistrzowska traci do Universitatei Craiova i Sturmu Graz mniej niż dziesięć punktów. Powód jest prosty – w obu ligach obowiązuje wciąż jeszcze dzielenie punktów na pół. To sztuczny sposób na dodanie atrakcyjności rywalizacji w końcówce sezonu.

Pomyślcie sobie, że i w Polsce byli eksperci, którzy wdrożyli taki system. Byli też razy, którzy twierdzili, że w Ekstraklasie nie ma miejsca na nie tylko osiemnaście, ale nawet na szesnaście drużyn. Patrząc na obecną tabelę, jedni i drudzy byli w błędzie, a uwzględniając Śląska i Wisłę nie ma wątpliwości, że nawet i 20-zespołowa Ekstraklasa prezentowałaby odpowiedni poziom, choć grać nie byłoby już kiedy.
Przypomnę – w Polsce aż dziesięć kolejnych drużyn traci do Lecha mniej niż dziesięć punktów. Oznacza to, że we wszystkich tych ligach razem wziętych: Anglia, Włochy, Hiszpania, Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, Czechy, Dania, Szwajcaria, Izrael, Cypr i Chorwacja zespołów tracących mniej niż dziesięć punktów do lidera tabeli jest tyle samo, co w samej tylko Ekstraklasie.
Na całym kontynencie wszystkich takich klubów jest 71. Co siódmy z nich jest znad Wisły, choć stanowimy zaledwie mniej niż 3% wszystkich zespołów ligowych w Europie.
W mocnych ligach wielu walczy o utrzymanie
Jeśli walkę o utrzymanie zdefiniujemy jako mniej niż dziesięć punktów przewagi nad strefą spadkową, to u nas w grze o życie jest wciąż… szesnaście klubów. Wszystkie poza Lechem i Zagłębiem. Średnia europejska to mniej niż sześć drużyn wciąż drżących o ligowy byt.
W Belgii, na Węgrzech i w Chorwacji o utrzymanie walczą już praktycznie tylko po dwa zespoły. W Szwajcarii, Słowenii i Walii – trzy, a w Szkocji, Anglii i Azerbejdżanie – cztery, w tym Tottenham, bo Burnley i Wolves wydają się być na straconej pozycji.
Jednak w przeciwieństwie do boju o mistrzostwo, w wielu mocnych ligach walka o utrzymanie angażuje praktycznie połowę wszystkich zespołów. W Holandii i we Włoszech można tak powiedzieć o aż ośmiu ekipach. Jednak Genoa i Parma, a także Hellas Verona i Pisa mogą się z tego wyścigu wypisać już w najbliższej kolejce. Dwa pierwsze – w górę, a dwa ostatnie – w dół, pieczętując praktycznie spadek do Serie B.
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
Wyjątkowo atrakcyjnie wyglądają rozgrywki w Luksemburgu. Nie dość, że czołowa piątka idzie łeb w łeb, to za nimi jest dziewiętnastopunktowa przepaść. Powoduje ona, że wszystkie pozostałe jedenaście drużyn walczy o utrzymanie. Poza tym cała liga grająca o coś jest tylko w Kosowie – dwa o mistrzostwo, osiem o dalszy byt.
Lepiej jest tylko w Polsce. Niestety, jedenastu drużyn bijących się o mistrza i szesnastu o utrzymanie nie można dodać, bo otrzymalibyśmy dwadzieścia siedem klubów Ekstraklasy. Po prostu dziewięć walczy i o to, i o to.

Uniknąć Segunda Division
Wyśmienicie zapowiada się końcówka sezonu w Niemczech, ale tylko na dole tabeli. O ile Wolfsburg i Heidenheim mogą wkrótce rezerwować miejsce w 2. Bundeslidze, to nad szesnastym Sankt Pauli aż siedem kolejnych klubów ma przewagę maksymalnie ośmiu punktów. Są wśród nich zasłużone Werder, Monchengladbach, Koln, czy Hamburg. Ale także Union Berlin, który po raz pierwszy w historii będzie prowadzony przez kobietę.
Najciekawiej jest jednak w Hiszpanii. Levante i Oviedo tracą do bezpiecznego miejsca siedem punktów. Jednak ósme Getafe ma nad osiemnastym Elche zaledwie dziewięć punktów przewagi. Na siedem kolejek przed końcem oznacza to, że o utrzymanie bije się realnie aż trzynaście drużyn.
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
Biorąc pod uwagę, że aż jedenaście zespołów marzy o awansie z Segunda Division, nie sposób wprost przewidzieć składu La Liga w kolejnym sezonie.
Jedyna taka liga w Europie
Jednak nawet Hiszpania i Luksemburg nie zbliżają się do poziomu wyrównania Ekstraklasy. W tamtych ligach są dwie kompletnie rozdzielone grupki bijące się oddzielnie o szczyt tabeli i utrzymanie. U nas grupa jest jedna, ewentualnie dwie: Nieciecza i cała reszta.
Wicelidera od przedostatniej drużyny dzieli u nas jedenaście punktów. W Luksemburgu – 29. W Hiszpanii – 43. Trzecią Jagiellonię od szesnastej Pogoni – dziewięć punktów. Podium od spadku dzielą trzy mecze!
Ten sezon to ostateczny dowód na to, że nie ma drugiej takiej ligi jak Ekstraklasa.
CZYTAJ WIĘCEJ O INNYCH LIGACH NA WESZŁO:
- Widzew ma najłatwiejszy terminarz. Arka najtrudniejszy. Kto spadnie?
- Polacy z Porto docenieni. Wysoka nota Pietuszewskiego
- Ważne zwycięstwo Porto. Pietuszewski wściekł się na rywala
- Reprezentant Polski strzelił swojaka. Jego zespół kontynuuje fatalną serię
- Wejście smoka Polaka! Napastnik bohaterem holenderskiego klubu
- Puchacz bryluje w Azerbejdżanie. Jest nie do zatrzymania [WIDEO]
Fot. Newspix.pl
Artykuł Podium czy spadek? W Ekstraklasie to kwestia trzech meczów pochodzi z serwisu weszlo.com.