Takie rzeczy tylko w Ekstraklasie, która w obecnym sezonie wręcz przechodzi samą siebie. Bieżące rozgrywki w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce już są bardzo pokręcone, a mimo to w dalszym ciągu przekonujemy się, że mogą być jeszcze bardziej. Tym razem w roli głównej Cracovia, która po dwóch porażkach z rzędu nie tylko nie spadła w tabeli, a nawet awansowała o jedno miejsce wyżej. Serio.
Zagłębie z Leszkiem Ojrzyńskim na ławce jest liderem Ekstraklasy, Widzew wydający zimą na transfery więcej niż wszystkie kluby hiszpańskiej LaLiga zamiast bić się o mistrzostwo i puchary, nie potrafi wygrzebać się ze strefy spadkowej, w której przebywa też Legia. I tak dalej, i tak dalej. Dowodów na pomieszanie z poplątaniem, jakiego jesteśmy świadkami w obecnym sezonie najlepszej ligi świata, nie brakuje.
– Myślisz: „w życiu już widziałem tyle, że mnie raczej nie zaskoczy nic – nawija Quebonafide w kawałku „CZARNE PLAŻE, BIAŁE LWY”, w którym opowiada o napotykanych na co dzień zaskoczeniach w otaczającej rzeczywistości.
Coś nam się wydaje, że inspiracją Quebo do napisania tej nuty była nie tyle proza życia, co sama Ekstraklasa. Bo przecież kto o zdrowych zmysłach pomyślałby, że po dwóch porażkach z rzędu i zerowym dorobku punktowym można w rozgrywkach ligowych awansować w tabeli?
To właśnie przypadek Cracovii.
Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli
Pasy po 22. kolejce zajmowały siódme miejsce z 33 punktami na koncie. Od tamtej pory podopieczni Luki Elsnera przegrali z Piastem i Legią. W normalnych okolicznościach Krakowianie najpewniej osunęliby się w klasyfikacji o kilka pozycji niżej i oddaliliby się od czołówki. Ale, no właśnie, w normalnych okolicznościach.

Źródło: 90minut.pl
Tymczasem stało się zupełnie na odwrót. Cracovia AWANSOWAŁA w tabeli z siódmego na szóste miejsce. To nie żart.

Źródło: 90minut.pl
Jak to w ogóle możliwe? Wszystko za sprawą Wisły Płock, która po 22. kolejce plasowała się na szóstej pozycji, miała identyczny dorobek punktowy, i która również odniosła dwie porażki jedna po drugiej. Co więcej, w bezpośrednim pojedynku Nafciarzy z Pasami jesienią padł bezbramkowy remis, a to oznaczało, że o kolejności w tabeli decydował bilans bramkowy.
Ten początkowo lepszy mieli piłkarze Mariusza Misiury (24:18) i o jedno trafienie wyprzedzali ekipę z Kałuży (27:22). Sytuacja zmieniła się po meczu 23. kolejki. Płocczanie przegrali z Zagłębiem 0:2. Porażka różnicą dwóch goli, podczas gdy Cracovia w tym samym czasie uległa Piastowi 2:3, a więc różnicą jednego trafienia, sprawiła, że bilans bramkowy obydwu zespołów się wyrównał (+4).
O kolejności decydowała wówczas liczba strzelonych goli, a tych więcej miały Pasy (29 do 24) i to właśnie one wyprzedziły w tabeli Wisłę.
Jakby tego było mało, w ostatniej serii gier Cracovia paradoksalnie umocniła się na szóstym miejscu w tabeli, choć przecież przegrała 0:1 z Legią. Nafciarze jednak ulegli Arce aż 0:3 i jeszcze bardziej pogorszyli swój bilans bramkowy w porównaniu z Krakowianami.
Ta dziwaczna mijanka w górnej połowie tabeli jest jeszcze bardziej absurdalna, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Cracovia na wiosnę odniosła tylko jedno zwycięstwo i notuje passę pięciu meczów bez wygranej. Wisła podobnie, tyle że gorzej – poniosła pięć porażek z rzędu.
Gdyby więc niżej uplasowane zespoły punktowały z większą regularnością i częstotliwością, nie pisalibyśmy o tym wyścigu ślimaków. Cóż, tabela Ekstraklasy w obecnym sezonie jest jednak płaska jak pizza na spotkaniu płaskoziemców, a oto tego skutki.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Goncalo Feio nie poprowadzi już Radomiaka! Co się dzieje w Radomiu?
- Arka wygrała na wyjeździe! Wisła Płock naprawdę znów może spaść
- Kibice Lecha zdemolowali stadion, ale zdobyli się na refleksję
- Raków uciekł Pogoni i myśli o Fiorentinie [VLOG PIELI]
Fot. Newspix
Artykuł Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli pochodzi z serwisu weszlo.com.