01.03.2026

Mecz prawdy dla Lecha i Rakowa. Kto się uwiarygodni?

Starcie Lecha z Rakowem to hit pełną gębą. Oba zespoły są w grze o mistrzostwo Polski, są bezpośrednimi sąsiadami w tabeli. Łączy je jeszcze jedno: wyniki, które na starcie rundy rozczarowywały, choć też nie do końca oddawały rzeczywistą formę zespołu. Lech częściowo już się ogarnął, ale nadal dla obu drużyn ten mecz to moment weryfikacji.

Wiadomo, jak w rundę wszedł Lech. Sromotne bęcki od Lechii w Poznaniu, potem trochę pechowa porażka w Gliwicach. Kolejorz musiał trochę zmienić nastawienie, pocierpieć z Górnikiem, by wreszcie dowieźć pozytywny rezultat, ale to wreszcie przyniosło efekty. Ten mecz zapoczątkował serię, jakiej obrońca tytułu w tym sezonie nie miał – pięciu wygranych z rzędu we wszystkich rozgrywkach, w tym trzech kolejnych zwycięstw w Ekstraklasie.

Lech Poznań na zwycięskiej serii. Ale idealnie nie jest

Tym, co rzuca się w oczy jest poprawa gry w defensywie – w czterech z pięciu wspomnianych zwycięskich meczów zespół Nielsa Frederiksena nie stracił gola. Jasne, dwa z tych spotkań Kolejorz zagrał ze słabiutkim KuPS, natomiast w przypadku Lecha z jesieni brak czystego konta przeciwko Finom nie byłby specjalnym zaskoczeniem.

Wciąż można mieć pewne uwagi co do skuteczności w ofensywie. Frederiksen mówił o niej na początku rundy, że to coś, co przyjdzie z czasem. Wtedy Lech wykręcił w dwóch pierwszych meczach xG na poziomie ok. 6 i tylko raz trafił do siatki. Później Kolejorz poprawił się w tym elemencie, ale to nie znaczy, że problem z wykorzystywaniem dogodnych okazji całkowicie minął.

Choćby w meczu z Piastem gole padały po pięknych uderzeniach Alego Gholizadeha i Pablo Rodrigueza, które wcale łatwe nie były. Nie sposób ich porównać do sytuacji Yannicka Agnero w meczu z Górnikiem Zabrze, który z dwóch metrów pomylił się, gdy wystarczyło skutecznie dołożyć nogę do piłki.

Pokazał to też ostatni mecz pucharowy z KuPS. Różnicę zrobiła tam błyskotliwa akcja, w której po zagraniu piętką Luisa Palmy trochę wolnej przestrzeni znalazł Pablo Rodriguez, ale wcześniej ekipa Frederiksena sporo dobrych okazji spartaczyła właśnie przez brak dobrego wykończenia.

Osobną kwestią jest forma poszczególnych zawodników Lecha. Palma, choć ostatnio dał asystę, wiosną zawodzi. W gorszej formie jest Pereira. Ishak, choć nadal solidny i dla Lecha w tym momencie niezastąpiony, nie imponuje aż tak jak jesienią. Kolejorz ma jednak na tyle szeroką kadrę, że Frederiksen może na to reagować. Nie trzeba trzymać Honduranina na siłę w składzie, gdy ma się niezawodnego Bengtssona. Portugalczyka wygryzł ze składu Gumny, który po zimowej przerwie wskoczył na wysoki poziom. Po powrocie do zdrowia dodatkowe opcje w ataku dają Walemark i Hakans. No i trzeba też zwrócić uwagę, że są też zawodnicy którzy ostatnio spisują się świetnie. Poza Gumnym to przede wszystkim Gholizadeh i Kozubal.

Łukasz Tomczyk - trener Rakowa

Łukasz Tomczyk

Raków Łukasza Tomczyka ma wszystko. Oprócz wyników

Raków w to… podobna historia do Lecha. W defensywie w tym sezonie z pewnością widać regres – Medaliki, choć nadal w tym elemencie wyglądają lepiej od Lecha, mają po 22 kolejkach Ekstraklasy 25 straconych goli. To o dwa więcej niż dali sobie strzelić w całym ubiegłym sezonie (Lech na ten moment wyrównał swój wynik – 31). Natomiast trzy ostatnie spotkania to trzy czyste konta Medalików, więc tak, jak w przypadku zespołu z Poznania – wydaje się, że zmierza to w dobrym kierunku.

Częstochowianie, tak jak i Lech, zanotowali kiepskie wejście w rundę. Przegrali na starcie z Wisłą Płock, potem przyszły dwa bezbramkowe remisy z Radomiakiem i Zagłębiem. I tak jak w przypadku poznaniaków, nie było w tych rezultatach pełnej prawdy o grze zespołu spod Jasnej Góry. On też mierzył się bowiem z problemem nieskuteczności. Wykręcał wysokie xG, ale etap finalizacji zawodził (pomijając mecz z Zagłębiem, gdzie w bramce dzień konia miał Burić).

Raków z Lechem łączy też to, w jakich okolicznościach oba te zespoły się przełamały. Okej, Lech zrobił to w starciu z Górnikiem Zabrze, czyli zespołem z czołówki, a Raków ze słabiutkim Bruk-Betem, natomiast nadal jest tu wspólny mianownik – to zdecydowanie nie były najlepsze mecze tych drużyn w obecnej rundzie. Więcej niż ofensywnego polotu było tam pragmatyzmu, który tak bardzo popłaca w naszej lidze.

Patrząc więc na suche wyniki – pięć punktów w czterech meczach – można by odnieść wrażenie, że Raków pod wodzą Łukasza Tomczyka traci rozpęd, którego – tak się wydawało – nabierał w końcówce jesieni z Markiem Papszunem u sterów. Gra zespołu wskazuje jednak, że może być dokładnie odwrotnie. W wielu momentach Medaliki sprawiały wrażenie, że w ataku pozycyjnym są konkretniejsze niż za poprzedniego trenera. Dużo będzie więc zależeć od formy strzeleckiej napastników, których niemoc strzelecka, tak się zdaje, nie może trwać w nieskończoność. Nie można też pominąć faktu, że do drużyny po kontuzji wrócił ofensywny lider drużyny, Ivi Lopez, który w swoim pierwszym meczu od listopada od razu trafił do siatki.

marek-papszun

Marek Papszun triumfujący w Poznaniu w marcu 2022 roku

Papszun miał patent na Lecha. Tomczyk też go znajdzie?

I teraz dochodzimy do istotnej kwestii – w Lechu wyniki już zaczęły się zgadzać, po serii pięciu zwycięstw ewentualna strata punktów z Rakowem nie będzie dramatem. W przypadku Częstochowian również, jeśli patrzymy na sytuację w tabeli, natomiast bilans jednej wygranej w pięciu meczach będzie musiał zasiać wątpliwości co do tego, czy trener potrafi właściwie reagować na niepowodzenia, diagnozować problemy, wprowadzać modyfikacje tam, gdzie one są potrzebne.

Ale i w kontekście tego starcia jedna rzecz znów łączy obie drużyny. Zarówno Lech i jak Raków potrzebują w tej rundzie zwycięstwa z mocnym rywalem, aby się uwiarygodnić.

W Poznaniu nikt nie wpadł w euforię po dwumeczu z KuPS, wiele osób było zdania, że z taką kadrą Kolejorz powinien wygrać te spotkania o wiele wyżej. Dla kibiców Lech grający na miarę swojego potencjału to ten z pierwszej części meczu z Koroną, kiedy narzucił tak wysoki poziom i tempo, że rywal praktycznie nie istniał. Wciąż jest wiele zwątpienia co do Nielsa Frederiksena, mimo że jego Lech wciąż jest w grze na trzech frontach. Ewentualna porażka z Rakowem na własnym stadionie z pewnością nie poprawi notowań Duńczyka.

Z kolei w Częstochowie, jeśli trener ma zbudować do siebie zaufanie, to właśnie w takim meczu. Wejście w buty Marka Papszuna w Rakowie jest trudne, a akurat na Lecha obecny trener Legii miał patent – przegrał z nim tylko trzy razy na piętnaście spotkań. Na siedem meczów w Poznaniu – wygrał pięć. Tomczyk ma więc okazję wysłać sygnał: ja też w to umiem.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Artykuł Mecz prawdy dla Lecha i Rakowa. Kto się uwiarygodni? pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl