20.03.2026

Mecz brzydki, ale chociaż Ndiaye znowu przepiękny

Krótko – lepiej piątkowy wieczór spędzać na pierdzeniu w stołek niż oglądaniu takiego meczu, nie zaklinajmy rzeczywistości. Motor i Zagłębie zaprezentowały nam widowisko karykaturalne, na które oczywiście złożyła się też zmasakrowana murawa w Lublinie, plac kompletnie niegodny chociaż przyzwoitej gry w piłkę. Jakieś to usprawiedliwienie dla piłkarzy, którzy długimi fragmentami zdawali się tylko udawać grę w piłkę. Tu nawet gol był nie lada niedorzecznością.

Do przerwy ten mecz wyglądał skandalicznie. Skandalicznie. Dowód? Dam jeden twardy, oba zespoły zaliczyły po 68% celności podań. Na trzy – jedno niecelne. To już nawet w siatkówce liczą na trzy i właściwie zawsze się doliczą. W Lublinie nie było sensu stawiać kreseczek ołówkiem w notesie, nie było nawet sensu odginać palców u dłoni. Dwa podania i daswidania.

Chwała sympatycznemu Jacusiowi Ndiaye, że dał chociaż tego gola, bo bez niego jedyną dopuszczalną reakcją na całe to spotkanie byłoby strzelenie focha się na Ekstraklasę i zaplanowanie na jutro jakiegoś meczowego detoksu. A tak człowiek pewnie zerknie tu czy tam…

Motor – Zagłębie 1:0. Niesamowita bryndza

Dużo się mówi o fazach przejściowych i ich wadze we współczesnym futbolu – dziś faktycznie było sporo takich faz przejściowych. Strata za stratą sprawiły, że trudno się było momentami połapać, kto atakuje, a kto broni. Zresztą „atakuje” lepiej wziąć tu w cudzysłów, bo większość tych teoretycznie ofensywnych wypadów załamywała się już na samym starcie i człowiek nie wie w sumie, czy to był już atak, czy jeszcze nieatak.

Bardzo szybko potoczyła się też akcja bramkowa, dość powiedzieć, że wystarczyło w niej Motorowi jedno podanie. No okej, dwa. Akcję zaczął bowiem Orlikowski, który po wykonywanym przez rywali wrzucie z autu przejął piłkę i od razu oddał ją Czubakowi. Napastnika Motoru wypuścił ładnym prostopadłym podaniem niemal w okolice pola karnego, a tam już piłkarz gospodarzy wiedział, co należy zrobić.

Należało podać do Ndiaye.

Ten znów znalazł się tam, gdzie trzeba i znów tej wiosny błysnął. Nie to, żeby się w tej akcji jakoś specjalnie napracował, ale przyjął, wykończył, ostatecznie dał trzy punkty. A w całym meczu parę razy tak w swoim stylu próbował coś wykombinować.

My też, uwierzcie, próbowaliśmy coś wykombinować, żeby dostrzec w meczu Motoru z Zagłębiem jeszcze cokolwiek dobrego. Nie dało się, naprawdę. Teoretycznie goniący wynik goście z trudem oddawali jakieś anemiczne strzały po kolejnych wrzutkach. A wszyscy śledzący te popisy z trudem powstrzymywali się od ziewania.

Jeszcze jeden smaczek na koniec, musieliśmy to sprawdzić po ostatnim gwizdku – piłkarze Motoru nie wymienili nawet dwustu podań. Ich rywale zatrzymali swój licznik na 234 celnych podaniach. O niecelnych już z litości nie wspominamy. Z litości i dla nas, i dla was, i dla bohaterów tego starcia.

Noty wkrótce…

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Artykuł Mecz brzydki, ale chociaż Ndiaye znowu przepiękny pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl