Dwie drużyny ćwierćwiecza według Weszło już poznaliście – tę światową, no i tę polską. Teraz przedstawiamy wybraną przez nas najlepszą jedenastkę Ekstraklasy w latach 2001-2025. I już na wstępie musimy przyznać, że skompletowanie tej ekipy przysporzyło nam zdecydowanie najwięcej trudności. Trzeba było bowiem rozstrzygnąć, którzy piłkarze zostali legendami krajowych rozgrywek – ujmijmy to – trochę przez zasiedzenie, a którzy faktycznie zasługują na to, by z perspektywy czasu wspominać ich występy na ligowych boiskach z łezką w oku.
Na starcie przypominajmy również dla porządku, że przy wybieraniu jedenastki braliśmy pod uwagę wyłącznie osiągnięcia piłkarza w omawianym ćwierćwieczu. A to oznacza, że dokonania sprzed XXI wieku po prostu nie miały dla nas znaczenia. Co oczywiście sprawia, że gracze, którzy swój prime przeżywali w drugiej połowie lat 90., ale pograli jeszcze potem trochę w nowym tysiącleciu, mieli mniejsze szanse na znalezienie się w zestawieniu niż zawodnicy, którzy swoje kariery od deski do deski rozegrali już w latach 2001-2025. Brutalna reguła, no ale ćwierćwiecze to ćwierćwiecze. Ramy czasowe są tu sprecyzowane.
Tyle uwag wstępnych. Oto jedenastu najlepszych ligowców minionych 25 lat!
Od Neuera do „Lewego”. Najlepsza jedenastka ćwierćwiecza w światowej piłce
„Lewy” i kto jeszcze? Najlepsza jedenastka ćwierćwiecza w polskiej piłce
Najlepsza XI ćwierćwiecza (2001-2025) w Ekstraklasie
BRAMKARZ
W bramce naszej jedenastki ląduje Dusan Kuciak.
Tak, właśnie on, mimo różnych jego ekscentryczno-wariackich zachowań i dość wyraźnego zjazdu formy w ostatnich latach. U szczytu kariery – czyli jeszcze w Legii Warszawa i przez ładnych parę lat występów w Lechii Gdańsk – słowacki golkiper był jednak wyraźnie najlepszym fachowcem w Ekstraklasie. Potwierdzały to indywidualne wyróżnienia, a także sukcesy zespołowe. Mówimy ostatecznie o trzykrotnym mistrzu Polski i czterokrotnym triumfatorze krajowego pucharu.
Kuciak zachował w Ekstraklasie aż 124 czyste konta (w 328 występach). Zaliczył aż sześć ligowych kampanii z co najmniej dziesięcioma występami na zero z tyłu. W 2011 roku udało mu się również wykręcić 758 minut bez wpuszczonego gola w spotkaniu ligowym.
Szczerze? To był pewniak do jedenastki ćwierćwiecza.

OBROŃCY
Konstruowanie formacji obronnej zaczynamy naturalnie od Arkadiusza Głowackiego.
Wprawdzie kłopoty zdrowotne nie pozwoliły mu chyba na rozwinięcie pełni potencjału, ale i tak rozegrał w XXI wieku przeszło 300 meczów ligowych w barwach Wisły Kraków. A przecież zanotował też – krótką, bo krótką – zagraniczną przygodę w Trabzonsporze. Sześć tytułów mistrza Polski mówi zresztą w jego przypadku samo za siebie. Głowacki był bardzo znaczącą postacią Białej Gwiazdy w złotej erze Bogusława Cupiała, a i później – już jako weteran – trzymał wysoki poziom. – To jest zawodnik, który nie kalkuluje. Gdyby ktoś mu rzucił cegłówkę czy kamień, on zagłówkuje – komplementował defensora w swoim stylu Franciszek Smuda.
Obok niego stawiamy na Artura Jędrzejczyka, który przez lata występował wprawdzie na prawej stronie bloku defensywnego, ale i jako stoper notował naprawdę dobre sezony na ligowym podwórku. Jeszcze bardziej utytułowany od Głowackiego, bo do sześciu mistrzowskich tytułów dołożył więcej krajowych pucharów. I bardziej udaną przygodę w reprezentacji Polski, na czele z mistrzostwami Europy we Francji, kiedy to z powodzeniem występował na… lewej obronie.
Na boisku pyskaty, czasami zbyt brutalny w swoich interwencjach, ale – summa summarum – trenerzy Legii Warszawa długo mogli na nim polegać jak na Zawiszy. No i, podobnie jak Głowacki, dość krótko pograł za granicą, ale akurat nie dlatego, że brakowało mu umiejętności.
Na prawej obronie ląduje natomiast Marcin Baszczyński – kolejny filar Wisły Kraków w jej najlepszych czasach, podstawowy zawodnik w pamiętnej pucharowej kampanii sezonu 2002/03. Z kolei po lewej stronie – Filip Mladenović. Większy furiat i awanturnik od Kuciaka i Jędrzejczyka razem wziętych, to prawda, no ale gdyby nie wybuchowy temperament, to pewnie Serb nigdy nie trafiły do polskiej ligi. Bo piłkarsko, co tu dużo mówić, Mladenović był po prostu kozakiem zarówno w Lechii Gdańsk, jak i później w Legii Warszawa. Dość powiedzieć, że zanotował w Ekstraklasie aż 16 goli i 29 asyst w 148 występach.
– Lewa noga, przebojowość, ciąg na bramkę, pozytywna agresja po dwóch stronach boiska. Stałe fragmenty gry. Pamiętam treningi, kiedy wybijaliśmy rzuty rożne czy rzuty wolne i robił to z wielką klasą. Chuda nóżka, ale mocne uderzenie – mówił o serbskim zawodniku Sebastian Mila.

POMOCNICY
Na pozycji defensywnego pomocnika postanowiliśmy – po długim namyśle – umieścić Tomasza Jodłowca, który kariery zagranicznej nie zrobił… z wyboru. – Szanse na wyjazd były, ale jakoś nigdy mi się do niego nie paliło. Mogę się teraz zastanawiać czy słusznie, czy nie lepiej byłoby sprawdzić się w zachodniej lidze. Czasem miałem takiej myśli, by spróbować swoich sił w innym środowisku, uważałem że umiejętnościami nie odstawałem, ale jakoś zawsze zostawałem w Polsce. Choć naprawdę możliwości wyjazdu były, propozycji nie brakowało. Szczególnie gdy byłem w Legii – wspominał w rozmowie z portalem Legia.net.
Z całą pewnością Jodłowiec nie był zatem przeciętniakiem, dla którego Ekstraklasa stanowiła sufit. Świadczy o tym zresztą aż 49 występów w narodowych barwach, w tym wyjazd na Euro 2016. Jeśli zaś chodzi o ligę, to Jodłowiec będzie rzecz jasna zawsze najmocniej kojarzony z Legią Warszawa, w barwach której po dziewięć trofeów i wystąpił w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale wcześniej pomocnik występował też choćby w warszawskiej Polonii (oraz Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski), a po rozstaniu z „Wojskowymi” trafił do Piasta Gliwice i… dołożył do kolekcji jeszcze jeden, szósty już tytuł mistrzowski. Co tu dużo gadać, potężny dorobek.
W drugiej linii wyróżniamy również Mirosława Szymkowiaka, czyli postać – bez cienia przesady – kultową dla miłośników polskiej piłki. Dziesiątkę z prawdziwego zdarzenia, autora wielu niezapomnianych asyst, a także bramek dla Wisły Kraków. Szkoda tylko, że ze zdrowiem było zawsze u sześciokrotnego mistrza Polski (dwa tytuły wywalczone jeszcze dla Widzewa w latach 90.) tak krucho, bo nie pomagało mu to w ustabilizowaniu topowej dyspozycji. Ostatecznie Szymkowiak został zresztą zmuszony do przedwczesnego zakończenia piłkarskiej kariery, mimo że zanotował w 2005 roku bardzo udane wejście do tureckiego Trabzonsporu.
Tak czy owak, za wyczyny w Ekstraklasie (ówczesnej 1. lidze): szacuneczek.
Pomoc w naszym zestawieniu uzupełnia kolejny piłkarz z przeszłością w Wiśle Kraków, choć dziś już znacznie mocniej kojarzony z Jagiellonią Białystok. Czyli rzecz jasna Jesus Imaz. Mistrz Polski z 2024 roku, autor 105 trafień i 39 asyst w Ekstraklasie. Na ligowych boiskach Hiszpan sprawdził się chyba we wszystkich rolach – środkowego i podwieszonego napastnika, skrzydłowego, ofensywnego czy nawet środkowego pomocnika. Do wyboru, do koloru. A do świetnych występów na polskim podwórku zaczął też w ostatnich latach dokładać popisy w europejskich rozgrywkach. Oby jeszcze trochę pograł, bo oglądanie go w akcji to po prostu przyjemność.

NAPASTNICY
Przechodzimy do linii ataku.
Z pewnością nie zaskoczy was obecność na szpicy Tomasza Frankowskiego, trzykrotnego króla strzelców Ekstraklasy w XXI wieku (plus jeden tytuł z 1999 roku). „Franek” dołożył cegiełkę, a właściwie to całą cegłę do dominacji Wisły Kraków na krajowym podwórku w pierwszej dekadzie bieżącego stulecia, ale po powrocie na polskie boiska w barwach Jagiellonii Białystok również imponował bramkostrzelnością. Sięgnął zresztą z „Jagą” po historyczny Puchar Polski. No i miał swój wielki moment w drużynie narodowej w eliminacjach do mistrzostw świata w Niemczech, czym potwierdził, że był graczem więcej niż ekstraklasowego formatu.
Lewe skrzydło należy do Kamila Kosowskiego – jeszcze jednego gracza, który szalał na ligowych boiskach w koszulce Białej Gwiazdy i właśnie jako Wiślak mógł liczyć na regularne powołania do reprezentacji Polski. Jego wizytówka to sezon 2002/03, kiedy zanotował siedem goli i… piętnaście asyst w 29 meczach. Kozak.
Na prawej stronie pola gry postawiliśmy z goli na Miroslava Radovicia. Serb wprawdzie za wiele na tej pozycji nie pograł (choć zdarzały mu się takie okresy), no ale w jedenastce ćwierćwiecza po prostu nie mogło go zabraknąć. Mówimy ostatecznie o graczu, który w Lidze Mistrzów wpakował dwie bramki Realowi Madryt. No ale Radović to przede wszystkim niesamowita powtarzalność znakomitych występów w Ekstraklasie. 276 ligowych gier dla Legii Warszawa, okraszonych 66 bramkami i 58 asystami. Cztery tytuły mistrzowskie, pięć krajowych pucharów. Owszem, miał taki okres, gdy irytował wymuszaniem przewinień, no i ten chiński epizod z 2015 roku był – ujmijmy to – niezbyt fortunny, ale nie będziemy szukać dziury w całym. Radović musiał się znaleźć w tym zestawieniu.
Nominacja dla Serba niejako dopełnia wiślacko-legijną dominację w jedenastce. No ale jeśli spojrzymy na triumfatorów Ekstraklasy na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza, to trudno się dziwić, że zostali przez nas wyróżnieni przedstawiciele tych właśnie ekip.
JEDENASTKA ĆWIERĆWIECZA (2001-2025)
Tak prezentuje się nasza jedenastka.
W roli trenera – Maciej Skorża, co raczej nie wymaga dodatkowych uzasadnień. Cztery mistrzowskie tytuły, trzy krajowe puchary, dwa pomniejsze trofea. Oby jeszcze kiedy powrócił do Ekstraklasy, choć wydaje się, że w Polsce czeka na niego – prędzej czy później – inna posada.

REZERWOWI
Teraz pora na rezerwowych. I tutaj w pewnym sensie robi się ciekawiej, bo krakowsko-warszawska dominacja zostaje rozbita.
Może nie w bramce, gdzie postawiliśmy akurat na Artura Boruca, ale już w obronie pojawia się więcej zamieszania. Manuel Arboleda – dwukrotny mistrz Polski, raz w barwach Zagłębia Lubin, raz w Lechu Poznań – był naprawdę bardzo blisko pierwszej jedenastki, wyleciał z niej dosłownie w ostatniej chwili kosztem Artura Jędrzejczyka. Z kolei Joel Pereira jest tu swego rodzaju reprezentantem najnowszych sukcesów Kolejorza w Ekstraklasie i europejskich pucharach. Portugalczyk ma już przecież na koncie dwa mistrzowskie tytuły a także awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji w sezonie 2022/23.
Nie mogliśmy też nie wyróżnić Marcelo, który w Wiśle Kraków pograł tylko przez dwa sezony, ponieważ był po prostu zbyt wielkim kozakiem, by działacze Białej Gwiazdy mogli go na dłużej zatrzymać w klubowych szeregach. I za jednym zamachem dodajmy, że na podobnej zasadzie do rezerwowej jedenastki wskoczy Kalu Uche i Vadis Odjidja-Ofoe. Każdy z wymienionych po prostu przerósł polskie rozgrywki, no i dlatego relatywnie szybko z nich wyfrunął.
Na lewej obronie Jakub Wawrzyniak, który – wbrew opinii jednego z kibiców Podbeskidzia Bielsko-Biała – wcale nie był cienki. Wprawdzie nie został nigdy wielkim kolekcjonerem asyst, ale jednak potrafił skutecznie podłączyć się do ofensywnej akcji, a defensywie również zaczął od pewnego momentu trzymać naprawdę wysoki poziom, przynajmniej jak na realia Ekstraklasy. Sięgnął zresztą z Legią Warszawa po dwa tytuły mistrzowskie, a na ostatnim etapie kariery więcej niż przyzwoicie radził sobie również w Lechii Gdańsk. Dobił też do 49 występów w drużynie narodowej jako wieczny „zastępca piłkarza, który nie istnieje”
Dalej mamy natomiast całą grupę, nie bójmy się tego określenia, ligowych legend.
Sebastian Mila? Spektakularny wzlot w Groclinie, później kapitalny czas w Śląsku Wrocław, uświetniony mistrzostwem kraju. Ponad 100 asyst w Ekstraklasie, a do tego pół setki bramek, często niezwykle efektownych. Radosław Sobolewski? Klasa sama w sobie w Płocku, Grodzisku Wielkopolski, Zabrzu, a przede wszystkim w Krakowie. Czterokrotny mistrz Polski, który tak przestrzegał wspomnianego Milę, kiedy ten próbował go wyręczyć w walce o górną piłkę w środkowej strefie boiska. – Nie wpierdalaj się, młody, kiedy maszyna pracuje. No i tak właśnie grał „Sobol” – jak maszyna do odzyskiwania futbolówki. Z kolei Maciej Żurawski w szczytowym okresie swojej kariery był nie tylko skutecznym strzelcem, ale i całkiem kreatywnym piłkarzem, z powodzeniem sprawdzającym się w roli cofniętego napastnika. Wprawdzie powrót do Ekstraklasy po zagranicznych wojażach mu się nie udał, ale i tak przynajmniej w rezerwowej jedenastce nie mogło go zabraknąć.
Choć konkurencja na dziewiątce była akurat cholernie mocna, bo pominęliśmy choćby Pawła Brożka, Mikaela Ishaka czy Flavio Paixao.
Rezerwowy skład na lewym skrzydle uzupełnia Kamil Grosicki, który – owszem – nie ma w dorobku mistrzowskiego tytułu, ale po powrocie do Pogoni Szczecin w ekspresowym tempie zapracował na status najlepszego ligowca i utrzymywał go przed dobre dwa-trzy lata.

NIEOBECNI
Na zakończenie – tradycyjnie – wymieniamy graczy, którzy na jakimś etapie przygotowań zestawienia byli brani pod uwagę, ale finalnie przepadli w dyskusjach.
Kolejność losowa:
- bramkarze: Frantisek Plach, Arkadiusz Malarz, Marian Kelemen, Jan Mucha, Matus Putnocky, Jasmin Burić, Vladan Kovacević, Kacper Trelowski, Bartosz Mrozek, Mariusz Liberda, Jakub Szmatuła, Mateusz Kochalski, Bartłomiej Drągowski.
- boczni i środkowi obrońcy: Marcin Wasilewski, Grzegorz Wojtkowiak, Tomasz Kędziora, Łukasz Broź, Tomasz Brzyski, Tomasz Kiełbowicz, Paweł Golański, Maciej Stolarczyk, Fran Tudor, Erik Janża, Paweł Wszołek, Wojciech Szala, Junior Diaz, Radek Mynar, Josip Juranović, Bartosz Salamon, Cleber, Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Dickson Choto, Tomas Petrasek, Zoran Arsenić, Rafał Janicki, Michał Pazdan, Jakub Czerwiński, Ivica Kriżanac, Piotr Celeban.
- defensywni, środkowi i ofensywni pomocnicy: Ivica Vrdoljak, Przemysław Kaźmierczak, Dariusz Dudka, Rafał Murawski, Łukasz Trałka, Taras Romanczuk, Jarosław Kubicki, Aleksandar Vuković, Roger Guerreiro, Kasper Hamalainen, Konstantin Vassiljev, Semir Stilić, Afonso Sousa, Pedro Tiba, Mauro Cantoro, Filip Starzyński, Maor Melikson, Łukasz Garguła, Maciej Iwański, Petr Schwarz, Łukasz Surma, Jorge Felix, Edi Andradina, Jesper Karlstrom, Josue, Ivi Lopez, Joao Amaral, Rafał Boguski, Adrian Mierzejewski.
- skrzydłowi: Guilherme, Marek Zieńczuk, Michał Kucharczyk, Sławomir Peszko, Jakub Błaszczykowski, Abdou Razack Traore, Prejuce Nakoulma, Szymon Pawłowski, Luquinhas, Gergo Lovrencsics, Waldemar Sobota.
- napastnicy: Mikael Ishak, Paweł Brożek, Flavio Paixao, Marco Paixao, Nemanja Nikolić, Aleksandar Prijović, Danijel Ljuboja, Igor Angulo, Erik Exposito, Stanko Svitlica, Marcin Robak, Christian Gytkjaer, Marek Saganowski, Piotr Reiss, Robert Lewandowski, Efthymios Koulouris, Artjoms Rudnevs, Tomas Pekhart.
- trenerzy: Waldemar Fornalik, Marek Papszun, Adrian Siemieniec, Jan Urban, Leszek Ojrzyński, Michał Probierz, Dragomir Okuka, Czesław Michniewicz, Henning Berg, Jacek Zieliński, Orest Lenczyk.
***
Co sądzicie o przygotowanych przez nas jedenastkach – widzicie to tak samo czy jednak poukładalibyście je inaczej? Dajcie znać w komentarzach!
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- 100 najlepszych drużyn powojennej Europy [RANKING]
- TOP 10 momentów w polskim sporcie w 2025 roku
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Część I: Małysz, piłkarze i Kubica
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Część II: siatkarze, Stoch i sporo piłki
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Część III: Lewy, Świątek i igrzyska
- Co było najważniejsze w 2025 roku w polskim sporcie? [RANKING]
- TOP 100: Najlepsi piłkarze w historii [RANKING WESZŁO]
- TOP 100 polskich drużyn klubowych wszech czasów [RANKING]
fot. NewsPix.pl
Artykuł Ligowi dominatorzy. Najlepsza jedenastka ćwierćwiecza w Ekstraklasie pochodzi z serwisu weszlo.com.