Wszyscy (także i my) podchodzili zimą do Wisły Płock z pewną rezerwą. No bo nie wygrała żadnego z pięciu ostatnich jesiennych meczów, nie zrobiła też mocnych transferów (jedynie wypożyczyła Sarapatę), jest beniaminkiem. Spędzała przerwę na fotelu lidera głównie za sprawą słabości faworytów. Ale Nafciarze widocznie dalej chcą pisać tę piękną historię. Na start wiosennych (heh) zmagań wygrywają z Rakowem Częstochowa i bronią pozycję lidera.
I brawo. Jest to zwycięstwo zupełnie zasłużone. Wisła nie posiadała może tak często piłki przy nodze jak rywal, ale miała pomysł i skutecznie go realizowała. Tym razem nie wygrała spotkania defensywą – dopuściła Raków do aż jedenastu celnych strzałów! – a sprytem pod bramką rywala.
Wisła broni fotelu lidera
I oczywiście – wiślacy wykorzystali błędy przeciwników, raczej były to gole z gatunku „farfocel”. Pierwszy? Rzut rożny, Brunes i Repka nie sięgają piłki, choć obaj do niej wyskakują. Nowak leży na glebie wraz ze Svarnasem, piłka tam ląduje, więc Nowak wykazuje się kapitalnym sprytem i wystawia nogę w kierunku futbolówki, ta po odbiciu od słupka trafia do siatki. Swoją drogą, rok temu młody piłkarz był o krok od Rakowa, lecz transfer upadł na ostatniej prostej. W tym sezonie zdobył dwie bramki, obie… w meczach ze swoim niedoszłym klubem.
Przy drugim trafieniu też mocno zamieszany był Svarnas, który zamiast przeciąć wrzutkę z lewego skrzydła, sprawił prezent Juriciowi, wystawiając mu piłkę na strzał z woleja. Napastnik Wisły nie powtórzył błędu z pierwszej połowy, kiedy obrońcy Rakowa obdarzyli go podobną życzliwością – wtedy skiksował, ale przy drugiej próbie sprawił, że Wisła miała znacznie łatwiejszą końcówkę.
Raków nadawał ton, regulował tempo i ogólnie wcale nie zagrał złego meczu. Jedenaście celnych strzałów mówi samo za siebie, tak samo jak xG na poziomie 2,62. Pod koniec zawodów oglądaliśmy prawdziwą nawałnicę pod płocką bramką, ale pary starczyło tylko na jednego gola (Brunes z metra po rogu). Kiedy jeszcze zapachniało bramką? Norweg miał patelnię przy stanie 0:0, później Ameyaw wkręcał z rogu (obrońca wiślaków wybił z linii) i w samej końcówce Dawidowicz uderzał z czterech metrów po wielkim zamieszaniu pod bramką.
Znakomite zawody rozegrał Rafał Leszczyński. Pochwalić trzeba też Daniego Pacheco (za wzorowe reżyserowanie gry), Wiktora Nowaka (za gola i udział przy drugim) oraz Quentina Lecoeuche (świetne wrzutki). No i Mariusza Misiurę, bo wygląda na to, że Wisła Płock dalej będzie mocna. Jeśli gdzieś zapaliła się lampka ostrzegawcza, to przy defensywie, która straciła już jeden ze swoich filarów – Edmundssona. To był dopiero pierwszy mecz w sezonie, w którym obrony Wisły nie tworzyła żelazna trójka z Haglindem-Sangre, Kamińskim i zawodnikiem z Wysp Owczych. Dość stwierdzić, że jesienią Leszczyński notował średnio zaledwie 3,3 interwencji na mecz, mając przed sobą mur nie do sforsowania.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Koniec cierpień obrońcy Wisły Płock. Transfer o krok
- Frederiksen o porażce z Lechią: Brakowało podstaw w naszej grze
- Trener Lechii w siódmym niebie. „Jestem zachwycony wynikiem i występem”
Fot.Newspix
Artykuł Lider bez zmian! Wisła nadal sprawia sensację pochodzi z serwisu weszlo.com.