W najnowszym odcinku „Gabinetu Prezesa” Bogusław Leśnodorski wypowiedział się na kilka istotnych tematów. Nie zabrakło oczywiście tego mu najbliższego, czyli, co w Legii piszczy. Kacper Urbański, Marek Śledź, Warszawa, która jest jednym z najgorszych piłkarski wielkich miast na świecie. Oto kilka przemyśleń Leśnodorskiego.
Były prezes Legii Warszawa zaczął od tego, że dziwi się trochę stacji Canal+, iż ta płaci duże pieniądze za prawa do pokazywania Ekstraklasy, a nie wywarła odpowiedniej presji na to, żeby grać na normalnych boiskach, nie na koplach.
Leśnodorski omawiał m.in artykuły, które pojawiły się na Weszło i jego uwagę zwrócił ten, w którym tylko Sudan jest gorszym piłkarsko wielkim miastem świata niż Warszawa:
– Tak jest, że w dużych miastach, stolicach krajów ta piłka jest na wysokim poziomie. Wynika to z potencjału ekonomicznego tych miast, liczby fanów, z całej atmosfery, która jest bliższa klubom ze stolic i tylko porównywalny z nią jest Sudan. Takie rzeczy się nie zdarzają. Warto o tym pomyśleć.
Leśnodorski: Jeśli miałbym wróżyć, to Urbański po końcu sezonu odejdzie
Poruszył też temat Kacpra Urbańskiego, którego ostatnio nawet publicznie „szturchnął” sam Marek Papszun, że jeśli chce wrócić na swój dawny poziom, to musi ciężko trenować. Z Radomiakiem nawet nie pojawił się na murawie na minutę, podobnie było z Wisłą Płock. Z Jagiellonią wszedł na 20 minut. No nie są to dobre momenty w karierze tego dużego talentu i o tym też mówi Leśnodorski:
– To ewidentnie dla niego duże rozczarowanie, dla klubu również. Na ten moment – jeśli miałbym wróżyć – to po końcu sezonu odejdzie. Nie wierzę, że w dziewięciu ostatnich meczach będzie jakiś renesans jego formy i nagle okaże się liderem.
Przypomnijmy, że Legia wydała na Urbańskiego – według Michała Żewłakowa – 700 tys. euro. O takiej kwocie za tego piłkarza mówił w Canal+. To trzy razy mniej niż pojawiało się w mediach. Wcześniej spekulowano, że reprezentant Polski mógł kosztować nawet i dwa miliony.
Sporym echem w środowisku odbiła się długa rozmowa Szymona Janczyka z Przemysławem Zychem, byłym pracownikiem akademii Legii, który przyznał, że w warszawskim klubie brakuje długofalowej wizji i powielane są te same błędy. Również ten temat dotyczący szkolenia poruszył Leśnodorski. Zwłaszcza, że z Wojskowych odszedł też Marek Śledź, mający niezbyt dobre relacje z Markiem Papszunem. No i błyskawicznie znalazł pracę.
Co mówi na ten temat Leśnodorski?
– Byłem przekonany, że Marek długo nie będzie szukał pracy. Uważam go za jednego fachowców. Przemka Zycha za to uważam za osobę mądrą, pełną ideałów. Poznałem go w 2016 roku. Zderzył się z rzeczywistością i chyba odarł z pewnych złudzeń, które osiem lat temu próbowałem mu wytłumaczyć. Teraz jest zdziwiony, dotyczy to również Marka Śledzia i zmiany na stanowisku akademii. Moim zdaniem dosyć niefortunna. Prawdopodobnie Marek Śledź z Markiem Papszunem nigdy nie korespondowali, postawiono na tego drugiego. Moim zdaniem Śledź jest jednym z najbardziej wybitnych fachowców w tym kraju. Znalazł sobie szybko pracę w Kielcach i jeśli tam będą mieli dużo cierpliwości, to i później dużo pożytku z jego pracy.
CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII NA WESZŁO:
- Strategia w Legii? Istnieje tylko w korpogadce
- Brak porażek nie przykrywa problemów. Legia walcząca o oddech
- Papszun potwierdził. Kontuzja reprezentanta Polski
Fot. WeszłoTV
Artykuł Leśnodorski: Nie wierzę w renesans formy Urbańskiego pochodzi z serwisu weszlo.com.