Miłosz Kozak nie jest boiskowym kozakiem i Śląsk Wrocław bardzo chętnie by się go pozbył, ale Kozak wie, że innego klubu na tak dobry kontrakt nie nabierze, toteż łatwo się go nie wyprosi. Nawet jeśli piłkarz… nie łapie się do kadry meczowej rezerw.
Krzysztof Banasik, redaktor naczelny SlaskNet.com napisał na X-ie: – Miłosz Kozak trenuje z rezerwami Śląska Wrocław na zgrupowaniu w Wałbrzychu, ale nie zagrał w sparingu przeciwko pierwszej drużynie. Widziałem go w Kobierzycach, ale meczowi przyglądał się z boku. Jest zdrowy, nie ma kontuzji, po prostu nie zmieścił się w kadrze… rezerw. Coś czuję, że mały klub kokosa się dla niego szykuje i przy obecnym kontrakcie nie będzie mu się chciało z Wrocławia wyprowadzać.
Potwierdziliśmy: Kozak faktycznie nie ma kontuzji, klub chce go wypchnąć.
I okej, Kozak nie miał za sobą jakiegoś najgorszego okresu w Ruchu – pięć goli i pięć asyst w poprzednim sezonie, wcześniej 2+6 w Ekstraklasie – ale w Śląsku kompletnie zawiódł. 15 meczów, jedna bramka, jedno ostatnie podanie i tyle.
Wrocławianie kompletnie spudłowali, nie biorąc też pod uwagę tego, że tamte liczby były właściwie najlepszym okresem Kozaka w karierze. Wcześniej miał przebłyski, ale to tyle, a lat mu nie ubywa. Zawodnik miał też na koncie – nazwijmy to – burzliwe odejście z Radomiaka, więc w tej karierze dużo się nie zgadzało.
Ale Śląsk się zdecydował. I teraz żałuje. Natomiast kasa z klubu poleciała i jeszcze trochę poleci, bo Kozak dostał kontrakt do czerwca 2027 roku.
WIĘCEJ O TRANSFERACH NA WESZŁO:
- Oto nowy napastnik Górnika Zabrze! Działacz potwierza
- Są oferty dla reprezentanta Polski z Legii. Co zdecyduje?
- Grał w Ekstraklasie, robi furorę we Włoszech. Polski klub jeszcze na nim zarobi?
- Kulisy transferu Luquinhasa. Zniechęcali go do Radomiak
Fot. Newspix
Artykuł Kozak nie kozaczy nawet w rezerwach Śląska. Nie załapał się do kadry meczowej pochodzi z serwisu weszlo.com.