Widzew Łódź znów przegrał mecz. Tym razem poległ w starciu z GKS-em Katowice. Po dwóch porażkach w tym roku podopieczni JESZCZE Igora Jovićevicia znajdują się w strefie spadkowej Ekstraklasy. No właśnie, „jeszcze”. Wojciech Kowalczyk stwierdził w programie Liga Minus, że zwolnienia szkoleniowca Widzewa należy spodziewać się nawet w najbliższych godzinach.
Robert Dobrzycki wydał w styczniu na transfery do Widzewa kilkanaście milionów euro. Do łódzkiego klubu trafili Osman Bukari, Przemysław Wiśniewski, Emil Kornvig, Carlos Isaac, Chistopher Cheng, Bartłomiej Drągowski i Lukas Lerager. A pod uwagę należy wziąć transfery letnie, kiedy Widzew sprowadził m.in. Andiego Zeqiriego, Mariusza Fornalczyka, Steliosa Andreou, Ricardo Visusa czy Samuela Akere, którego w klubie już nie ma.
„W okolicach południa będziemy wiedzieli, że nie ma szkoleniowca Widzewa”
Jaki efekt dały wielkie wzmocnienia? Taki, że po 20 kolejkach Ekstraklasy Widzew kisi się w strefie spadkowej.
W tym roku zdobył okrągłe zero punktów. W pierwszym meczu rundy wiosennej zebrał u siebie łomot od Jagiellonii Białystok, a tydzień później przegrał 0:1 na wyjeździe z GieKSą. Co z tego, że drużyna notuje posiadanie piłki na poziomie 70 procent, skoro nie przekłada się to na żadne konkrety.
– Oddajesz jeden celny strzał na bramkę. Mordujesz swoich kibiców atakiem pozycyjnym, którego, poza Jagiellonią Białystok i Lechem, nikt w naszym kraju nie ma. Może jeszcze trochę Górnik, ale nie przesadzałbym – stwierdził Wojciech Kowalczyk w programie Liga Minus. – W pierwszych 30 minutach to było powyżej 70 procent (posiadania piłki Widzewa – przyp. red.). Ale co z tego, jak tam pół zagrożenia nie ma. Oddajcie jednego z Widzewa, weźcie Bartosza Nowaka i łatwiej byłoby wam. Pieniądze nie tylko wystarczy wydawać, ale przydałoby się wydawać je dobrze.
Sezon w roli trenera Widzewa rozpoczynał Żeljko Sopić, który przejął drużynę w marcu poprzedniego roku. Chorwat został zwolniony po sześciu kolejkach, w których zanotował bilans dwóch zwycięstw, jednego remisu i trzech porażek. Zastąpił go asystent Patryk Czubak, który w przeszłości był już tymczasowym szkoleniowcem, ale tym razem jego praca także okazała się jedynie tymczasowa – został zwolniony po zaledwie sześciu meczach.
Od połowy października trenerem Widzewa jest Igor Jovićević, który w przeszłości pracował w Dinamie Zagrzeb, Łudogorcu Razgrad czy Szachtarze Donieck. Doświadczony szkoleniowiec poprowadził Widzew w 11 spotkaniach. Awansował w tym czasie do ćwierćfinału Pucharu Polski, ale wyniki w Ekstraklasie są dramatyczne: dwa zwycięstwa, remis i sześć porażek.
– Wcale się nie zdziwię, jak za godzinę, dwie, dostaniemy informację, że szkoleniowca Widzewa już nie ma. A jak nie to jutro w okolicach południa będziemy wiedzieli, że nie ma szkoleniowca Widzewa. Właściciel nie będzie się patyczkował z gościem, któremu naściągał zawodników. On tutaj musi mieć punkty. Nie może być tak, że pykanko, pykanko, jeden celny strzał na bramkę oddaje w kierunku Drągowskiego rywal i jest gol. A ty oddajesz w ciągu 90 minut jeden celny strzał na bramkę i nie ma gola – skomentował Wojciech Kowalczyk.
Nie takich wyników oczekiwali zarówno kibice Widzewa, jak i sam Robert Dobrzycki. Czy Jovićević ma jeszcze jakiś margines błędu?
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Trener Widzewa szuka pozytywów po porażce. „Na tym opieram optymizm”
- Pieniądze to nie wszystko. Bezradny Widzewie, obudź się!
- 18-latek zostanie wypożyczony z Widzewa. Trafi do 1. ligi [NEWS]
Fot. Newspix.pl
Artykuł Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował” pochodzi z serwisu weszlo.com.