Kamil Jóźwiak na gola lub asystę dla Jagiellonii czeka… od momentu podpisania kontraktu. Na jakąkolwiek asystę – już prawie półtora roku. Na gola – blisko trzy lata. Skrzydłowy w kwiecie wieku (27 lat) przez ostatnie trzy sezony zanotował raptem dwa udziały przy bramkach, a w tym sezonie – ani jednego. A mówimy przecież o piłkarzu lidera Ekstraklasy i byłej nadziei reprezentacji Polski.
Właściwie chcielibyśmy, aby na białostockiej stołówce powtórzyła się scena z Kilerów 2-óch. Trener Adrian Siemieniec (komisarz Ryba) w obecności dyrektora Łukasza Masłowskiego (kierownika-naczelnika Mieczysława) pyta siedzącego przy stole Kamila Jóźwiaka (sobowtóra Siary Siarzewskiego):
– Kto ty jesteś?
– Kamil „Józiu” Jóźwiak. Skrzydłowy.
– Gówno tam jesteś, ja Jóźwiaka znam!
Ale niestety obawiamy się, że w Jagiellonii nie oglądamy żadnego sobowtóra Kamila Jóźwiaka. Tylko byłego już reprezentanta Polski we własnej osobie.

Kamil Jóźwiak zawodzi w Jagiellonii
Jóźwiak trafił do Jagiellonii Białystok we wrześniu zeszłego roku, co właściwie trzeba było odebrać jako uprzejmość ze strony Białostoczan. Bo choć 27-latek na pierwszy rzut oka CV ma ciekawe – jest tam i Championship, i MLS, i La Liga, i reprezentacja Polski, to wiadomo było, że od optymalnej dyspozycji jest – ujmijmy to – daleki. I to Jaga może dać obecnie więcej Jóźwiakowi, niż odwrotnie.
Ale pamiętaliśmy, że kiedyś przecież grać w piłkę potrafił, więc można było mieć nadzieję, że Białystok będzie niezłym miejscem do odbudowy.
Tylko że skrzydłowemu na Podlasiu zaraz stuknie pół roku, a żart o Agencie 007 już dawno stał się nieaktualny. Teraz to już co najwyżej Agent 2x 007, bo dokładnie taki jest bilans Jóźwiaka: 14 meczów, 0 goli, 0 asyst.
A nie mówimy przecież o gościu, który poszedł odbudowywać się do Bruk-Bet Termaliki czy Piasta Gliwice, a do Jagiellonii, a więc drużyny, która:
- Gra ofensywnie,
- Jest liderem Ekstraklasy,
- Do początku grudnia grała na trzech frontach.
I nie jest też tak, że Jóźwiak swoich szans nie dostaje. W Ekstraklasie od pierwszej minuty rozegrał osiem spotkań, w Pucharze Polski – dwa. Do Ligi Konferencji jesienią nie był rzecz jasna zgłoszony, ale w meczu z Fiorentiną znalazł się już w wyjściowym składzie.
I co? I zero. Licznik minut zbliża się powoli do tysiąca, Jóźwiak na boisku spędził łącznie 13 godzin i 52 minuty czystej gry, ale – podkreślmy – jako skrzydłowy ani razu bezpośrednio nie przyczynił się do zdobycia bramki przez swoją drużynę. Pewnie nie byłoby tego tekstu, gdyby nie Afimico Pululu i jego fatalne pudło, bo Jóźwiak tę asystę by zaliczył, ale to jednak wyjątek od reguły. Patrząc po liczbie kluczowych podań za aplikacją Superscore (tych przed strzałem), nie powala ona na kolana. „Józiu” ma ich 11, co daje mu 131. miejsce w Ekstraklasie.
Kamil Jóźwiak od półtora roku bez asysty
No to poszukajmy może ostatniej asysty z dorobku 27-latka. Cofamy się w czasie, wędrujemy przez styczeń, grudzień, listopad, październik, przez wrzesień, sierpień i lipiec, przez czerwiec, maj i kwiecień… Przez marzec i luty… Znowu przez styczeń, znowu przez grudzień, znowu listopad, znowu paździ…
I jest!
5 października 2024 roku: CD Mirandes – Granada CF. Całkiem ładne zagranie z lewej strony do Shona Weissmana, zakończone trafieniem do bramki gospodarzy. Szkoda tylko, że od tamtego czasu minął już rok, cztery miesiące i 18 dni.
Tu zobaczycie ostatnią asystę Kamila Jóźwiaka
Od tamtej chwili Jóźwiak rozegrał aż 29 spotkań i spędził na boisku 1378 minut. To niemal cała doba ciągłego grania, prawie dokładnie 23 godziny. Ale skrzydłowy nie zdołał w tym czasie zanotować ani gola, ani asysty.
To już nie jest kryzys formy. To jest statystyczna zapaść.
Kamil Jóźwiak czeka na gola prawie trzy lata
Jeszcze gorzej jest, kiedy cofniemy się do ostatniej bramki zdobytej przez Jóźwiaka. Tej trzeba szukać w maju 2023 roku, a więc w czasach, gdy skrzydłowy grał jeszcze za oceanem, dla Charlotte FC.
Match. Winner. #ForTheCrown pic.twitter.com/ttLZjH5GDo
— Charlotte FC (@CharlotteFC) May 10, 2023
Kiedy Jóźwiak ostatni raz trafiał do bramki przeciwnika:
- Trenerem Legii był jeszcze Kosta Runjaić (od tamtej pory Wojskowi zmienili trenera jeszcze czterokrotnie),
- Goncalo Feio pracował na trzecim poziomie rozgrywkowym,
- Harry Kane był zawodnikiem Tottenhamu,
- Lamine Yamal miał na koncie jeden rozegrany mecz dla Barcelony,
- Manchester City nigdy nie wygrał jeszcze Ligi Mistrzów,
- Selekcjonerem reprezentacji Polski był Fernando Santos.
Trochę czasu minęło, prawda?
Jak na skrzydłowego to bilans zatrważający, bo jeśli mówimy o zawodniku ofensywnym, który na gola czeka prawie trzy lata, a w ciągu ostatnich trzech sezonów zanotował raptem dwie asysty (a w tym ani jednej), no to sprawa komentuje się sama.
Jagiellonia ma problem
A tym gorzej dla Jagi, która po odejściu Oskara Pietuszewskiego ma do dyspozycji właściwie tylko dwóch innych nominalnych skrzydłowych – ściągniętego w pośpiechu Nahuela Leivę (jeszcze bez liczb po transferze) i Alexa Pozo, który w lidze zaliczył gola i dwie asysty (ostatnią we wrześniu), dwa razy asystował też w eliminacjach Ligi Konferencji (dwa razy w sierpniu) i raz w Pucharze Polski. Trochę słabo jak na drużynę, która ma poważne szanse na mistrzostwo Polski.
Te mizerne statystyki niestety znajdują odbicie w golach strzelanych przez Jagiellonię. Od początku listopada zespół Siemieńca rozegrał 15 spotkań, ale więcej niż jednego gola strzelił tylko… trzy razy. W lutym z Motorem (cztery), w styczniu z Widzewem (trzy) i w listopadzie z Pogonią (dwa). Częściej kończył nawet mecze bez gola (czterokrotnie), a najczęściej – z tylko jedną zdobytą bramką (ośmiokrotnie).
Znów – jeśli mówimy o liderze Ekstraklasy i głównym faworycie do mistrzostwa: wygląda to trochę kiepsko.
A jeśli mówimy o samym Jóźwiaku – tym gorzej też dla reprezentacji Polski, bo przecież jeszcze kilka lat temu ten był całkiem serio brany pod uwagę jako podstawowy skrzydłowy Biało-Czerwonych. Bo i dlaczego miałby nie być?
W kadrze Brzęczka i Sousy trudno było mieć do niego większe pretensje, zanotował choćby świetny mecz z Holandią, jako jeden z nielicznych potrafił też współpracować z Robertem Lewandowskim. W zaledwie 15 wspólnych spotkaniach strzelili pięć goli, gdy jeden asystował przy trafieniu drugiego (cztery asysty Jóźwiaka, jedna Lewego). To tyle samo wypracowanych wspólnie bramek z Lewym co przez Przemysława Frankowskiego i Jakuba Kamińskiego razem, choć ci potrzebowali do tego 59 wspólnych występów.
No, ale reprezentacja to już dla Jóźwiaka raczej temat zamknięty.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Kto sięgnie po mistrzostwo Polski? Kowal wskazał dwóch kandydatów
- „Piłka widziała już wiele”. W obozie Jagielloni nadzieja na odrobienie strat
- Jaga mogła odskoczyć, ale nie chciała strzelać bramek
Fot. Newspix.pl
Artykuł Gdzie zniknął Kamil Jóźwiak? pochodzi z serwisu weszlo.com.