Mocno rozczarowująca jest przygoda Roberto Massimo w Ekstraklasie. Niemiec w Bundeslidze oraz na jej zapleczu rozegrał łącznie blisko 100 spotkań, a po przenosinach do Górnika Zabrze nie pokazał jeszcze nic godnego uwagi. Po ostatnim meczu na konferencji prasowej przyznał to trener zespołu z Roosevelta, Michal Gasparik.
Roberto Massimo większość swojego pobytu w Zabrzu spędził na zmaganiu się z dolegliwościami zdrowotnymi. Zresztą, dla nikogo nie może być to większym zaskoczeniem, bowiem do Polski trafiał z łatką zawodnika podatnego na kontuzje. Nawet gdy już pojawia się na boisku, to niewiele z tego wynika. Skrzydłowy, mogący grać także jako wysunięty napastnik, wciąż czeka na zanotowanie pierwszego konkretu w ofensywie. Wyglada na to, że cierpliwość w stosunku do podopiecznego zaczyna tracić Michal Gasparik.
Hellebrand: W Ekstraklasie jest większa jakość niż w Czechach
Gasparik publicznie skrytykował piłkarza z przeszłością w Bundeslidze. „Nie dał nam nic”
Roberto Massimo w ostatnim spotkaniu z GKS-em Katowice pojawił się na boisku na nieco ponad 20 minut przed końcem, gdy zmienił Yvana Ikię Dimiego. Był to najdłuższy występ Niemca od sierpniowego meczu z Motorem Lublin. O ocenę swojego podopiecznego na konferencji prasowej pokusił się trener Zabrzan, Michal Gasparik.
– Nie dał nam nic. Rozmawiamy o zawodniku z Bundesligi, który rozegrał tam 50 spotkań i ja czekam na to aż coś pokaże, bo grał na pierwszym i drugim poziomie w Niemczech, więc to nie jest pierwszy-lepszy piłkarz – stwierdził Słowak, cytowany przez portal Roosevelta81.pl.
Roberto Massimo na początku swojej przygody w Polsce grał dość regularnie. W pierwszych ośmiu kolejkach wystąpił w sześciu spotkaniach, w tym trzech w podstawowym składzie. W wygranym 3:0 meczu z Pogonią Szczecin Michal Gasparik postanowił zmienić go już po pierwszej połowie. Ostatni występem Niemca w tamtym roku było niespełna 20 minut w pierwszym starciu po wrześniowej przerwie reprezentacyjnej z Rakowem Częstochowa. Do końca rundy, przez kontuzję kostki, już nie zagrał.
Spotkanie z GKS-em Katowice było pierwszym po powrocie do zdrowia, gdy dostał poważniejszą okazję do zaprezentowania swoich możliwości. Wcześniej wszedł tylko na samą końcówkę starcia w Niecieczy z Bruk-Bet Termaliką.
25-latek łącznie na poziomie dwóch najlepszych lig w swoim kraju rozegrał ponad 90 meczów. W głównej Bundeslidze w barwach Stuttgartu uzbierał 42 występy, strzelił dwa gole oraz zaliczył jedną asystę. Z kolei na jej zapleczu grał w trzech różnych klubach i przełożyło się to na 50 spotkań, cztery bramki oraz pięć ostatnich podań. Na pierwszy konkret na polskich boiskach w jego wykonaniu wciąż czekamy. Następna okazja to ćwierćfinał Pucharu Polski, w którym Górnik zmierzy się przy Bułgarskiej z Lechem Poznań.
Czytaj więcej na Weszło:
- Widzew pożegnał obrońcę. Ostatni raz zagrał w listopadzie
- Trener GKS-u gotowy na Widzew. „Czujemy się silni i zjednoczeni”
- Lyczmański: Arka najbardziej pokrzywdzonym klubem ligi
Fot. Newspix
Artykuł Gasparik skrytykował piłkarza: Grał w Bundeslidze, nie dał nam nic pochodzi z serwisu weszlo.com.