Radomiak Radom przegrał derby z Koroną Kielce, ale najwięcej będzie się mówiło o wydarzeniach pozasportowych. Na pomeczowej konferencji trener gospodarzy Goncalo Feio przekonywał, że nie zasłużył na czerwoną kartkę w pierwszej połowie.
Portugalczyk zaczął jednak od analizy straconych goli. – Jesteśmy smutni, to był ważny dzień dla naszych kibiców i dla nas. Proszę, żebyście nie krzyżowali Filipa Majchrowicza za ten błąd. Rozwój niesie za sobą ryzyko. Trzeba było podjąć lepszą decyzję, ale podjął taką, Korona to wykorzystała. Z Rakowem chciał wybić, opóźnił i trafił rywala. Teraz chciał rozegrać, szukał rozwiązania w środku i podał do rywala. Szóstka nie była wolna, trzeba było wybrać innego zawodnika – komentował.
Goncalo Feio broni Filipa Majchrowicza
– Przy stałym fragmencie byliśmy dobrze ustawieni, ale przegraliśmy pojedynek. Dwa celne strzały, dwie bramki. Piłkarz przegrał pojedynek, jeśli chodzi o grę w obronie – zabrakło tyle. W ataku brakowało czasami ostatniego podania, jakości strzału, ale ogólnie nie brakowało liczby ataków, sytuacji, transportowania piłki w pole karne przeciwnika – przekonywał Feio.
I kontynuował: – Często mylimy charakter z wynikiem. Nasza drużyna pokazała charakter, ambicję, dominację nad przeciwnikiem. xG 1,81 do 0,35. Mamy dwadzieścia cztery strzały i siedemnaście z pola karnego, więcej rzutów rożnych, lepszą skuteczność podań. Naturalne przy takim występie byłyby trzy punkty, ale tak się nie stało. Musimy przekształcić dominację w punkty, skuteczność.
Feio zapewnia, że nie zasłużył na otrzymanie czerwonej kartki. Reporter Canal+ Sport donosił z murawy, że szkoleniowiec miał zarzucić sędziom postawę korupcyjną.
Feio: Nie zasłużyłem na czerwoną kartkę
– Kiedyś byłem nerwowy, gestykulowałem i dostawałem kartki. Dzisiaj nie było po mnie widać nerwów. Sędzia techniczny twierdzi, że coś powiedziałem i za to dostałem kartkę. Chciałbym, żebyście byli sprawiedliwi, nie wracali do mojej łatki. Nie było momentu, że nad sobą nie panowałem. Starałem się robić, co mogłem, żeby pomóc drużynie. Nikomu nie jest bardziej przykro niż mnie, że zostałem tak potraktowany jako trener, człowiek. Były momenty, gdy na to zasługiwałem, teraz na to nie zasługuję – mówi Feio.
Potem wrócił jeszcze do kwestii sportowych. – Graliśmy z drużynami, które ciężko kontrować ze względu na liczbę piłkarzy za linią piłki. Zgadzam się, że momentami moglibyśmy wprowadzać szybciej piłkę w tercję ataku w pierwszej połowie, ale kontrataki nie, bo Korona miała wielu piłkarzy pod piłką, nie dało się jej zaskoczyć. Mieliśmy dogodne sytuacje. Mam przed oczami dwie klarowne, gdy trzeba trafić w bramkę. Jak nad tym pracować? Można tworzyć bardziej jakościowe sytuacje, które prowadzą do strzelenia bramki. Radomiak potrafi strzelać bramki, robił to w przeszłości. Nie ma co iść w kierunku złej narracji, nasza produktywność w ofensywie byłą zdecydowanie większa. Część pracy będzie teraz nad głową, pewnością siebie.
Nie ukrywa on, że zima w Polsce i stan boisk takiej drużynie jak Radomiak zdecydowanie utrudnia życie. – Nie chciałem poruszać tematu murawy, żeby nie zwalać na to winy. Jedną z moich obaw była tzw. „liga zimowa”, gdy nie ma warunków do gry w piłkę, treningów. Dla takiej drużyny jak nasza to problem, to nam zabiera płynność, pewność. Zwłaszcza w takich okolicznościach, gdy rywal broni się nisko. To na pewno nam nie pomogło. Trochę kłamstw wynikowych w tym okresie zimowych się dzieje – podsumował.
Fot. Newspix
Artykuł Feio: Sędzia techniczny twierdzi, że coś powiedziałem pochodzi z serwisu weszlo.com.