Widzew Łódź wygrał w sobotę z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, jednak wciąż pozostaje jednym z kandydatów do spadku z Ekstraklasy. Postawą drużyny w ostatnim czasie rozczarowany jest były właściciel klubu, Andrzej Grajewski.
Poczynania Widzewa to bez wątpienia jedna z najbardziej niewiarygodnych historii tego sezonu w polskiej lidze. Zbudowana za dziesiątki milionów euro drużyna jest jedną z najsłabszych w stawce i od dłuższego czasu walczy o opuszczenie strefy spadkowej.
Sędzia pomógł Widzewowi w meczu z Bruk-Betem? Grajewski: Chyba coś było na rzeczy
– Nie ukrywam, że serce mi krwawi i bolą mnie zęby, kiedy w ostatnim czasie oglądam „popisy”, a właściwie powinienem powiedzieć bez ogródek, nieudolność piłkarzy Widzewa – ocenił w rozmowie z Expressem Ilustrowanym były właściciel Widzewa, Andrzej Grajewski.
– Oczywiście jestem całym sercem za łódzkim klubem, chcę jego utrzymania w ekstraklasie, ale nie mogę udawać, że problemu nie ma. On jest i to na dodatek duży. Za olbrzymie pieniądze zbudowano coś, co niemal, co tydzień podnosi ciśnienie fanom czterokrotnych mistrzów Polski. To wydaje się nieprawdopodobne, ale jednak wydarzyło się w Łodzi – stwierdził.
Grajewski odniósł się również do ostatniej spotkania z Bruk-Betem. Jego zdaniem pomocną dłoń do Widzewa wyciągnął w nim sędzia.
– Dzwoniło już do mnie kilku ludzi z branży i i dyskutowaliśmy o sędziowaniu w tym meczu. Podkreślali, że odnieśli wrażenie, że jednak arbiter dorzucił cegiełkę do zwycięstwa Widzewa. Nie ukrywam, chyba coś było na rzeczy. Moim zdaniem, w takim ważnym meczu, sędzia nie powinien dawać asumptu do pojawienia się kontrowersji – wyjaśnił.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Lech i GKS zadbały, by na finiszu ligi nie zabrakło emocji
- Łabojko o karnym dla Rakowa: Nie wiem, gdzie mam sobie ręce wsadzić
- Marny Motor, marny Raków, marna murawa, marny mecz
- A już było dobrze! Cracovia miała napastnika przez 45 minut
Fot. Newspix
Artykuł Były właściciel Widzewa ocenił formę drużyny. „Serce mi krwawi” pochodzi z serwisu weszlo.com.