Jagiellonia Białystok wskoczyła na miejsce lidera po tym, jak Zagłębie Lubin przegrało w Lublinie. No i… tę pozycję oddała po własnej porażce z Wisłą Płock. Jaga prowadziła 1:0 od 11. minuty, ale dość szybko dwoma trafieniami odpowiedział Deni Jurić. Adrian Siemieniec nie mógł być z tego faktu zadowolony. Podkreślił, że jego zespół źle zarządzał meczem i wobec tego przegrał ze zorganizowanym rywalem.
Trener Jagiellonii powiedział, że nie był to zły mecz w wykonaniu jego podopiecznych, bo zdarzało się, że grali dużo gorzej i mimo to uzyskiwali korzystny rezultat. Wystarczy sobie tylko przypomnieć spotkanie w Szczecinie, w którym to Białostoczanie byli wręcz otłukiwani, rywal oddał 35 strzałów (!), a to wszystko na nic, bo Oskar Pietuszewski trafił na 2:1 w 93. minucie.
Tym razem to Jagiellonia znalazła się w podobnej sytuacji, bo ze stworzonych okazji powinna zdobyć przynajmniej dwie, a może i trzy bramki.
Statystyki meczowe dostarczone przez Superscore
Siemieniec: Nie możesz przeciwko tak grającemu zespołowi doprowadzić od stanu 1:0 do stanu 2:1
Wszystko idealnie się zaczęło, bo Rafała Leszczyńskiego już w 11. minucie pokonał Samed Bazdar, dobijając piłkę z najbliższej odległości. Mogło się wydawać, że Jagiellonia ucieknie od Zagłębia Lubin na trzy oczka i umocni się na pozycji lidera. Nic bardziej mylnego.
Obie akcje Wisły Płock to praktycznie kopiuj-wklej. Z lewej strony po ziemi podaje Dion Gallapeni, a na wprost bramki sytuację wykańcza Deni Jurić.
– Jeżeli prowadzisz 1:0 z przeciwnikiem, który wiadomo, że bardzo często skupia się na organizacji w niskim bloku i szuka swoich szans w kontrataku czy przy stałych fragmentach, to nie możesz doprowadzić do stanu 1:2 u siebie – mówił później Adrian Siemieniec.
O ile pierwszy gol dla Wisły padł po normalnym ataku pozycyjnym, tak drugi rzeczywiście był konsekwencją rzutu z autu.
– Nie uważam, że graliśmy zły mecz. Były gorsze, nawet takie, które wygrywaliśmy, ale źle zarządziliśmy tym spotkaniem, przez co przegraliśmy ze zorganizowanym i zdeterminowanym zespołem – mówił Siemieniec.
– Pierwsze, co przychodzi na myśl, że to będą trudne dla nas dwa tygodnie, patrząc na atmosferę, gdy będziemy przeżywać przerwę na kadrę. Nie tak sobie to wyobrażaliśmy, szczególnie po długo wyczekiwanym zwycięstwie z GKS-em. Gratulacje dla przeciwnika za zwycięstwo. Wisła miała jasny i klarowny plan na ten mecz. Perspektywa dwóch stron jest na pewno inna. Wisła myśli, że wiele jej fantastycznie wyszło. I to jest prawda. Moja perspektywa jest z kolei taka, że trochę jej w tym pomogliśmy – podkreślał trener Jagi.
Wisła Płock prowadziła do przerwy 2:1 i w drugiej połowie – uwaga – oddała… zero strzałów na bramkę Sławomira Abramowicza. Zero! Skupiła się wyłącznie na defensywie i to jej wyszło. Miała też szczęście, bo choćby po strzale Bazdara z bliskiej odległości piłka uderzyła w słupek.
Jagiellonia na siedem ostatnich meczów w Ekstraklasie wygrała zaledwie jeden.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Legia planuje mecz gwiazd na 110-lecie klubu. „Też dostałem informację”
- Trener Pogoni docenił występ 16-latka. „Bardzo się starał”
- Wiśniewski w szoku, że Widzew tyle za niego zapłacił. „Zabiegali o mnie”
Fot. 400mm.pl
Artykuł Adrian Siemieniec: Źle tym meczem zarządziliśmy pochodzi z serwisu weszlo.com.