23.03.2026

A może by tak strzelać? [KOZACY I BADZIEWIACY]

Okazuje się, że meczu nie wygrywa ten, kto nie atakuje. Niestety. Jest też taka stara prawda, że ligę wygrywa się solidną defensywą, ale spece od taktyki wojskowej byliby raczej pewni w swoim przekonaniu, że fakty są nieco inne. Bitwę można wygrać obroną, ale wojny bez ataku nie. Teraz pytanie, co bardziej przemawia do włodarzy Widzewa, który w weekend dał straszny popis ofensywnej niemocy.

Nacieszcie się tym ostatnim łykiem ekstraklasowych przemyśleń, bo na jakiś czas ta rubryka zamilknie. Nie martwcie się też jednak specjalnie – każda przerwa reprezentacyjna, dzięki Bogu, kiedyś się kończy. Minie chwilka i znów będziemy oglądać popisowe występy kolejnych piłkarzy w najciekawszej lidze świata. I znów błysku będzie tyle samo, co obrzydliwego paździerzu. No, może trochę mniej.

Kozacy i badziewiacy. Widzew nie chce grać w ataku, Radomiak nie chce w obronie

Przejdźmy już jednak do rzeczy. Do jedenastki badziewiaków postanowiliśmy zaprosić właściwie całą linię ataku Widzewa. Wszystkich trzech piłkarzy teoretycznie odpowiedzialnych za tworzenie akcji bramkowych. Teoretycznie, bo do 76. minuty Łodzianie nie oddali nawet jednego strzału w meczu z Górnikiem. Serio, nic, nawet jakiegoś uderzenia z czterdziestego metra w trybuny czy okolice chorągiewki. A to nie tyle kamyczek, co wielki głaz wrzucany do ogródka drużyny Aleksandara Vukovicia.

Sam Serb jeszcze z Widzewem nie przegrał i taką taktyką mógłby pewnie jakoś się prześlizgnąć nad kreskę, ale tylko jeśli wcześniej Widzew nie grałby tak słabo. A grał i teraz potrzebuje punktów, czyli także zwycięstw – te nie przyjdą, jeśli dalej będzie się bał wszystkich i wszystkiego.

Widzew się boi

Bergier, Alvarez i Kornvig byli w starciu z Górnikiem mało użyteczni. Tego ostatniego wyróżnił chociaż przebiegnięty dystans, którego koledzy mogli mu tylko pozazdrościć, ale w tym ustawieniu ekipy z Łodzi liczylibyśmy raczej, że i Duńczyk będzie coś w ofensywie pokazywał. Dziwne, że nie pokazuje, skoro to typowy box-to-box, a teraz ma spełniać rolę jednej z dziesiątek.

Mniejsza.

Najgorsza jedenastka 25. kolejki Ekstraklasy

W jedenastce najgorszych piłkarzy minionej serii gier nie mogło zabraknąć także piłkarza Piasta. Barkowskij nie tylko przegrał pojedynek z Majchrowiczem przy rzucie karnym, ale i na przestrzeni całego meczu był po prostu… no badziewny. Okazji miał wiele, a gola nie strzelił nawet jednego. I to pomimo wyraźnych zachęt ze strony piłkarzy Radomiaka. Ci rozegrali beznadziejne zawody, ale my wyróżniliśmy z ich grona Wilsona-Esbranda.

Choć przyznać należy, że ocenę dostał taką samą jak towarzyszący mu Dieguez i Kingue, obaj naprawdę cieniutcy.

Piast potwierdził formę. Radomiak bez argumentów w Gliwicach

Na burę zasłużył też Orlikowski, który w pojedynkę załatwił zwycięstwo Motorowi podając do Czubaka, który asystował po chwili przy golu Ndiaye. Są jeszcze duety z Arki i Bruk-Betu – oni już sami doskonale wiedzą, za co.

Najlepsza jedenastka 25. kolejki Ekstraklasy

Były też jednak występy dobre, a nawet świetne, serio! Zaskoczyli nas bardzo pozytywnie Gallapeni i Jurić, którzy pracując w dobrze zgranym tandemie załatwili Nafciarzom dwa gole i bardzo cenny komplet punktów w starciu z Jagiellonią. Jeden z dwiema asystami, drugi z dwiema bramkami, cały mecz wygrany 2:1 – nie da się ukryć, że to byli jego główni bohaterowie. Zasłużone nominacje do jedenastki kozaków, w dodatku premierowe, brawo.

Do zaszczytnego grona włączyliśmy też choćby Majchrowicza, doceniając jego wysiłki w starciu z Piastem – miał przed sobą kolegów w beznadziejnej dyspozycji, a mimo to sporo pobronił. W naszej orbicie zainteresowań był też oczywiście Paulsen z Lechii, panowie dostali od nas po „siódemce” za swoje popisy, ale ostatecznie wyszło nam, że Majchrowicz miał zwyczajnie trudniejsze zadanie. Koledzy Paulsena grali co najmniej przyzwoicie, można było w nich szukać oparcia. Radomiak nie grał przyzwoicie i na tym skończmy.

Wyróżniliśmy jednak w Lechii Pllanę i Cirkovicia, którzy zaliczyli odpowiednio gola i asystę. Ten Cirković to w ogóle się Gdańszczanom udał i jest jednym z dowodów na to, że bez Bobcka i Meny Lechia może wygrywać mecze.

Jest życie bez Meny i Bobcka. Lechia lepsza od Pogoni 

Nie umknęły też naszej uwadze dobre mecze Lecha czy Korony. Kolejorz wysunął się nieco na czoło w wyścigu o mistrzostwo Polski i rozbił Bruk-Bet. W pięć minut piłkarze z Poznania zapakowali rywalom trzy gole i potem nie było już czego zbierać. Solidny popis dała też Korona, która pokonała Arkę aż 3:0. My dostrzegliśmy dwie asysty Błanika i dobry występ Davidovicia. Jak zauważył jednak w pomeczowej relacji Paweł Paczul, to zwycięstwo stawia Kielczan w niezwykłym położeniu.

– Są dalej w grze o mistrza. Albo o puchary. Albo o środek tabeli. Albo uciekają od spadku. Cholera wie.

Sami widzicie, my też będziemy tęsknić przez te dwa tygodnie…

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Artykuł A może by tak strzelać? [KOZACY I BADZIEWIACY] pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl