W okropnym stylu zakończyła się 11. kolejka Ekstraklasy. Wisła Płock zafundowała nam z Radomiakiem jeden z najsłabszych meczów tego sezonu, ale dla gospodarzy to małe zmartwienie, bo dowieźli wygraną i powiększyli przewagę nad strefą spadkową do sześciu punktów. A otwiera ją właśnie zespół z Radomia, który zapłacił wysoką cenę za katastrofalną pierwszą połowę.
Takiego nagromadzenia braku jakości dawno już nie widzieliśmy, mimo że widzieliśmy dużo. Radomiak do przerwy strasznie kaleczył ten piękny sport, miał problem ze wszystkim, nawet z podstawami. Gospodarze też nie rozegrali nawet niezłego spotkania, ale na tym tle dość długo prezentowali się znacznie lepiej.
Wisła Płock – Radomiak Radom 1:0. Trudny mecz do oglądania
Do zgarnięcia pełnej puli wystarczyła im akcja napędzona przez Afonso Silvę. Rogelj popędził do przodu, miał dużo miejsca i czasu, a ostatecznie i tak pomógł mu rykoszet od Alvesa, przez co piłka przeszła do Prsira między nogami zdezorientowanego Kingue. Chorwat skorzystał z okazji i efektownie strzelił pod poprzeczkę. Filip Majchrowicz nie miał szans.
Gospodarze prowadzą w Płocku! Jurica Pršir wykorzystał błąd rywala
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/atfRlQWfmW
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 19, 2026
Poza golem Wisła miała jeszcze jedną udaną akcję Rogelja (uderzenie nad poprzeczką) oraz kontrę w przewadze na sam koniec, beznadziejnie sfinalizowaną przez Gallapeniego. Trzeba także wspomnieć o nieuznanej bramce Patryka Kuna, bo sędzia uznał, że zgrywający głową Łukasz Sekulski odpychał Ouattarę. Cóż, to klasyczna sytuacja z gatunku „sędzia jakoś się wybroni”. Perspektywa zależy od tego, kto ma jaki interes. Dla Radomiaka sprawa jest prosta: było odepchnięcie, faul. Dla Wisły wręcz przeciwnie – za mały kontakt, obrońca dołożył od siebie. W którą stronę sędziowie by nie poszli, jakoś dałoby się ich decyzję uargumentować.
Goście przez pierwsze 45 minut z przodu wyglądali beznadziejnie. Guilherme Luiz kilka razy wysyłał sygnały, że jakimś potencjałem dysponuje, ale dziś się skompromitował. Wygrał tylko dwa z dwunastu pojedynków, na 16 kontaktów z piłką zanotował osiem strat, został zablokowany w niezłej sytuacji przez Sangre i aż cztery razy faulował, tyle że akurat nie wtedy, gdy było to najbardziej potrzebne. W dużej mierze przez pasywność Luiza w defensywie Silva mógł napędzić akcję bramkową. W takich sytuacjach po prostu łapiesz przeciwnika, dostajesz kartkę i tyle. Jonhn Carver na pewno zwróci na to uwagę.
Murowanie po przerwie
Wisła po zmianie stron tylko się broniła, zacierając w miarę przyzwoite wrażenie z pierwszej połowy. W Radomiaku pomogły zmiany, każdy rezerwowy coś wniósł i ostatni kwadrans to już był wielki napór na bramkę Rafała Leszczyńskiego. Najlepszą sytuację miał w 78. minucie Rafał Wolski. Goure świetnie mu zgrał, ale Leszczyński znakomicie interweniował po wyjściu i odbił piłkę. Wolski nie dojechał z formą, nawet stałe fragmenty wykonywał fatalnie. Chyba ostatnio nie dojadał, bo ciągle dośrodkowywał na pierwszego obrońcę.
Radomiak spokojnie mógł wyrównać. Po akcji Grzesika na dużym ryzyku przed linią bramkową interweniował Silva. Skutecznie. Bliski szczęścia był Romario Baro. Niecelnie z dystansu uderzali Camara i Wolski. Wisła modliła się o końcowy gwizdek i udało się – jest czwarte zwycięstwo w sezonie.
Odkąd Tomasz Kaczmarek przeprowadził się z Radomia do Częstochowy (teraz czeka go wyprowadzka), jego byli podopieczni wyłącznie przegrywają. A tu jak na złość za chwilę wyjazd na arcytrudny teren do Szczecina…
4
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Paździerzysko w Płocku. Czwarta z rzędu porażka Radomiaka pochodzi z serwisu weszlo.com.

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/atfRlQWfmW