Bartosch Gaul od lipca 2022 do marca 2023 roku był trenerem Górnika Zabrze. Zaczął dość obiecująco, należał do młodego pokolenia trenerów chcących wysoko pressować i konstruować akcje od tyłu. Z czasem jednak wyniki znacznie się pogorszyły, choć akurat do zwolnienia doszło po wygranym 3:2 meczu z Wisłą Płock.
Po powrocie do Niemiec Gaul w różnych rolach pracował w RB Lipsk, a dziś jest szkoleniowcem japońskiego Sanfrecce Hiroshima. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” wraca do czasów zabrzańskich.
Bartosch Gaul nie chciał już pracować w Polsce. Zraziły go czasy w Górniku
39-latek zdradza, że mógł potem ponownie pracować w Polsce, ale nie miał już na to ochoty. – Oferty pojawiały się od czasu do czasu – z Arki Gdynia, ŁKS-u. Były też rozmowy z klubami drugiej i trzeciej ligi niemieckiej oraz z pierwszoligowcem z Belgii. Za każdym razem jednak brakowało mi przekonania, by podjąć tam pracę – powiedział Gaul „Przeglądowi Sportowemu”.
– Nie chciał pan wracać do Polski? – dopytał przeprowadzający wywiad Krzysztof Kawa. – To, co wydarzyło się na koniec w Górniku, zostawiło we mnie spore, grube rany – potwierdził Gaul.
Przyznaje, że miał obawy przed wiązaniem się z innym polskim klubem: – Wpływało to na moje decyzje. Byłem po prostu ostrożniejszy. Teraz w Górniku jest inaczej, ale wtedy warunki w klubie było zupełnie inne. Uważam, że ludzie – obojętnie czy to w piłce, czy poza nią, czy chodzi o pieniądze, czy nie – zawsze powinni się traktować z szacunkiem.
Po zwolnieniu z Górnika Gaul musiał się upominać o pieniądze. – Długo się to ciągnęło. Według mnie powinno być zakończone w ciągu paru tygodni, tymczasem trwało miesiącami – podsumował.
Wygląda na to, że w Japonii trener ten napisze ciekawszy rozdział. Sanfrecce pod jego wodzą jest po dziewięciu kolejkach wiceliderem japońskiej ekstraklasy z dorobkiem dwudziestu punktów. W międzyczasie udało się także odnieść dwa zwycięstwa w krajowym pucharze.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Były trener Górnika nie chciał już pracować w Polsce. „Były tematy Arki i ŁKS” pochodzi z serwisu weszlo.com.