W ostatnim meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków w ekipie z Warszawy wystąpiło aż 12 polskich zawodników. 9 z nich było w wyjściowym składzie. To najlepsze wyniki od lat, a w dodatku tak złożona ekipa potrafiła pokonać Białą Gwiazdę 2:0. Satysfakcji z tego faktu nie krył trener Legii Marek Papszun, który zwrócił uwagę, że w przeszłości podczas jego pracy w Częstochowie dla Rakowa układało się to nieco inaczej.
Jedynymi zagranicznymi piłkarzami, którzy rozpoczęli ostatni mecz Legii z Wisłą w barwach gospodarzy byli Otto Hindrich oraz Robert Deziel Jr. Od 2015 roku w meczu o realną stawkę nie doszło do takiej sytuacji, a wliczając rezerwowych Jakuba Żewłakowa, Wojciecha Urbańskiego oraz Arkadiusza Recę w pewnym momencie na murawie było aż 12 polskich legionistów. Marek Urbański znany jako AbsurDB zwracał w swoim artykule uwagę na to, że ostatni raz tylu Polaków w warszawskiej ekipie było w 2010 roku, gdy jej trenerem był jeszcze Stefan Białas, a zawodnikiem Marcin Mięciel.
Papszun jasno o stawianiu na Polaków. „Koszula bliższa ciału”
Legia jest również w czołówce ligowej pod względem udziału polskich zawodników w liczbę minut na boisku w całym sezonie. Do liderów trochę brakuje, bo lepsze są choćby pod tym względem Zagłębie Lubin i GKS Katowice, ale na pewno jest to wynik godny uwagi. Wiadomo, że wpływ na tę sytuację mają czynniki ekonomiczne i to, że latem Legia nie mogła sobie pozwolić na drogie transfery graczy zagranicznych. Przed meczem z Wisłą urazów doznali również Ruben Vinagre czy Jan Kuchta, którzy w ostatnich starciach cieszyli się większym zaufaniem Marka Papszuna niż Kacper Chodyna oraz Rafał Adamski.
Nie zmienia to faktu, że szkoleniowiec Legii dostrzegał pozytywy całej sytuacji. Nawiązał również do swojej przeszłości w Rakowie Częstochowa. – Cały czas pojawiały się zarzuty, że Raków opiera się wyłącznie na obcokrajowcach i nie stawia na Polaków. Oczywiście w tym kontekście przewijało się również moje nazwisko. Można było odnieść wrażenie, że mam jakiś uraz do polskich zawodników albo jakiś problem z nimi. Tymczasem trzeba spojrzeć na to znacznie szerzej. Przede wszystkim powinni grać najlepsi piłkarze, jakich mamy do dyspozycji.
– Tylko co właściwie oznacza określenie „najlepsi”? Dla mnie są to zawodnicy kompletni, którzy oprócz odpowiednich umiejętności piłkarskich posiadają również właściwe cechy mentalne. Są gotowi poświęcić się dla klubu i społeczności, którą reprezentują. Nie ma co ukrywać, że zawsze koszula bliższa ciału. Dlatego w naturalny sposób łatwiej jest budować pewne rzeczy z zawodnikami miejscowymi. Uważam, że powinno się promować Polaków, oczywiście bez jakiejkolwiek dyskryminacji innych narodowości. Tak dzieje się zresztą wszędzie. Każdy powinien w pierwszej kolejności dbać o swoich, a dopiero później dawać miejsca pracy innym. Oczywiście wszystko musi odbywać się na zasadach sprawiedliwego i uczciwego traktowania – powiedział Papszun.
52-letni szkoleniowiec zwrócił również uwagę, że zawsze próbuje się dostosować do panujących warunków w klubie i obranej strategii. – Zawsze dążyłem do tego, żeby w miarę możliwości sprowadzać polskich piłkarzy, stawiać na młodych zawodników i ich rozwijać. Nie oznacza to jednak, że nie należy pozyskiwać starszych graczy czy pracować nad ich rozwojem. Nie chcę już wracać do wszystkich przykładów z przeszłości, bo takich zawodników było naprawdę wielu. Wszystko zależy od możliwości, jakimi dysponuje trener.
– Podejrzewam, że niemal wszystkie kluby Ekstraklasy mają podobną strategię. Być może znajdziemy jeden czy dwa projekty, w których wygląda to inaczej. Są kluby, które koncentrują się wyłącznie na wyniku, sprowadzają obcokrajowców, dysponują odpowiednimi pieniędzmi, dobrze płacą i nie muszą sprzedawać zawodników ani szczególnie skupiać się na ich rozwoju. Wszystko zależy więc od strategii i polityki konkretnego klubu. Ja jestem trenerem, który potrafi dostosować się do sytuacji i kierunku, w jakim dana organizacja chce podążać. Natomiast tutaj jestem naprawdę dumny z tego, co się wydarzyło – stwierdził trener Legii.

Z wieloma Polakami w składzie stołeczni piłkarze potrafili pokonać Wisłę Kraków 2:0, a Papszun zwrócił uwagę na obecność Łukasza Zjawińskiego. Rafała Adamskiego i Mateusza Szczepaniaka, którzy do niedawna reprezentowali barwy Polonii Warszawa oraz Pogoni Grodzisk Mazowiecki. – Ja bardzo się z tego cieszę. Szczególnie że w ofensywie wystawiliśmy trzech zawodników, którzy jeszcze w poprzednim sezonie grali w pierwszej lidze. To dodatkowo sprawia, że cała ta sytuacja jest naprawdę fajna. Co najważniejsze, zasłużenie wygraliśmy spotkanie, prezentując niezłą grę. I to jest ostatecznie najistotniejsze – podsumował trener.
Sytuacja kadrowa Legii nadal jest niejasna i nie wiadomo, kiedy kontuzjowani gracze wrócą do gry. Być może więc w następnym spotkaniu z Cracovią znów swoje szanse w większym wymiarze otrzymają Polacy. Początek rywalizacji w 11. kolejce Ekstraklasy w sobotę 17 października o godzinie 20:15.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł „Koszula bliższa ciału”. Papszun jasno o stawianiu na Polaków pochodzi z serwisu weszlo.com.