Marcin Szulc udał się na rozmowę do Kanału Sportowego, ale trudno powiedzieć, żeby swoimi przemyśleniami i ocenami uspokoił nastroje kibiców pokrzywdzonych w tej kolejce drużyn. I to delikatnie mówiąc.
Marcin Szulc: To nie była najgorsza kolejka sędziów
Już pierwsza wymiana zdań Adama Sławińskiego z przewodniczącym Kolegium Sędziów zapowiedziała nam, z jakim poziomem rozmowy będziemy mieli do czynienia.
– Sądzę, że to nie była najgorsza kolejka w wykonaniu sędziów…
– To kiedy była gorsza?
– Pytał pan o przedział kilkuletni, więc nie jestem w stanie powiedzieć.
Ekstra.
Później nie było wcale lepiej.
– Rzeczywiście było kilka zdarzeń ważnych, czasami błędnie rozstrzygniętych, natomiast ta kolejka obfitowała w kilkanaście kontrowersyjnych zdarzeń, które zostały błędnie lub dobrze ocenione. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I zależy, kto jakie działa będzie chciał wytoczyć i jakimi kryteriami różni eksperci będą się kierować – powiedział Szulc.
Szulc: Wrzut z autu nie spowodował utraty bramki przez Wisłę
Były sędzia w programie odniósł się m.in. do kontrowersji z meczu Legia – Wisła. Pod lupę najpierw wzięto aut, który został błędnie przyznany Legii. A po nim padł gol na 1:0.
– Pierwsza kwestia. Czy aut należał się drużynie Wisły czy Legii? Rzeczywiście, ostatnim zawodnikiem, który dotknął piłki, był zawodnik Legii, wobec czego ten aut powinien być przyznany Wiśle. I z faktami nie dyskutuję, natomiast jest duże prawdopodobieństwo, że ten wrzut wykonany przez zawodnika Legii był błędny i znowu, mając technologię, której sędziowie nie mają na boisku, oczekujemy od sędziów nieomylności w tej kwestii, więc nawet przyjmując, że ten wrzut jest błędnie wykonany, to trzeba podkreślić, że protokół VAR nie przewiduje takiej sytuacji, żeby ta bramka nie została uznana – stwierdził przewodniczący KS.
– Poza tym po wznowieniu gry z autu jest ciągle możliwość wybicia piłki przez piłkarzy, więc my się skupiamy na tym, okej, rzeczywiście aut był przyznany nie w tę stronę, sędzia asystent popełnił w trudnej sytuacji błąd, natomiast trzeba powiedzieć, że to nie do końca tak, że ten wrzut spowodował utratę bramki przez Wisłę – ocenił.
Szkoda gadać.
– Absolutnie VAR nie mógł wkroczyć i żadne „ciche wskazówki” nie są możliwe. I można powiedzieć, że gdyby nie fakt, że aut powinien zostać przyznany Wiśle, to bramka by nie padła, natomiast jeszcze kwestia, kto jak zachował się w polu karnym. To nie jest jakaś kontra, szybkie wznowienie gry z wrzutu. To jest stały fragment pod polem karnym – stwierdził.
– Też istnieją granice ludzkiej percepcji. Jeżeli my się tu zastanawiamy, czy oderwał albo dostawił nogę zawodnik Legii przy wykonaniu wrzutu, to też pokazuje, że my oczekujemy od sędziów pewnej nieomylności, co jest niemożliwe – powiedział.
Nawet jak Adam Sławiński starał się tę wypowiedź skontrować, to mu się nie udało, bo w końcu „Chodzi o ludzką percepcję. Percepcję!”.
Marcin Szulc, przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN, wyjaśnia kontrowersyjne uznanie bramki Legii Warszawa
Szulc
Przede wszystkim pierwsza kwestia: czy aut należał się drużynie Wisły, czy Legii? Jak Canal+ pokazał w zbliżeniu, rzeczywiście ostatnim piłkarzem, który dotykał piłki, był zawodnik Legii, wobec czego ten aut powinien być przyznany drużynie Wisły i tutaj z faktami nie dyskutujemy.
Natomiast nie mam przekonania, jest duże prawdopodobieństwo, że ten wrzut wykonany przez zawodnika Legii jest błędnie wykonany. Znowu, mając technologię, której sędziowie nie mają na boisku, oczekujemy od sędziów nieomylności w tej kwestii. Nawet przyjmując, że ten wrzut jest błędnie wykonany, to trzeba rzecz jasna podkreślić, że protokół VAR nie przewiduje takich sytuacji, żeby ta bramka nie została uznana.
Poza tym po wznowieniu piłki z autu do gry jest ciągle możliwość wybicia tej piłki przez zawodników, więc my się skupiamy na tym: aut był przyznany nie w tę stronę, sędzia asystent popełnił w trudnej sytuacji błąd, co pokazuje zbliżenie kamery na nogi zawodników. Natomiast trzeba powiedzieć, że to nie do końca jest tak, że ten wrzut spowodował utratę bramki przez drużynę Wisły.
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) October 12, 2026
„Pytanie, czy nie jesteśmy w stanie zaufać sędziemu”
Drugą kontrowersją ze szlagieru dziesiątej kolejki Ekstraklasy był potencjalny faul Bartosza Kapustki na Juliusie Ertlthalerze.
– Chcę przypomnieć, że sędziowie VAR mają interweniować w sytuacjach jasnych i oczywistych, niezauważonych przez arbitra. Sędzia widział to zdarzenie i ocenił, że ten kontakt, który niewątpliwie jest, nie jest związany z podyktowaniem rzutu karnego. Jesteśmy już po paru godzinach dyskusji i jakby pytanie jest, czy dla wszystkich jest to coś zero-jedynkowego, bo rozmawiamy o interpretacji zdarzenia vs obraz – przyznał.
– Obraz nam mówi, że ten kontakt rzeczywiście był. Pytanie, czy nie jesteśmy w stanie zaufać sędziemu. Ja jako Marcin Szulc, nie jako osoba tutaj siedząca (?????), uważam, że jestem w stanie zaakceptować decyzję z boiska. Jeżeli podyktowałby rzut karny, to taką decyzję bym poparł i tak samo postąpiłby VAR, który nie wchodziłby w to zdarzenie – powiedział Szulc.
– Pytanie, czy ten kontakt powoduje rzut karny, czy to jest coś, co jest jakby naturalnym kontaktem, bo nie każdy kontakt jest przewinieniem. Mając taki obrazek, oczywiście, można powiedzieć, że bardziej oczekiwaną decyzją będzie podyktowanie jedenastki, natomiast rozumiem wątpliwości sędziego, który opisał zdarzenie – zakończył.
Brak słów. Po prostu brak słów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Szef sędziów: Wrzut z autu nie spowodował utraty gola przez Wisłę pochodzi z serwisu weszlo.com.

Przede wszystkim pierwsza kwestia: czy aut należał się drużynie Wisły, czy Legii? Jak Canal+ pokazał w zbliżeniu, rzeczywiście ostatnim piłkarzem, który dotykał piłki, był zawodnik Legii, wobec czego ten aut powinien być przyznany drużynie Wisły i tutaj z faktami nie dyskutujemy.