Wiele jest obecnie gorących tematów wokół polskiej Ekstraklasy: skandal z Adrianem Siemieńcem i sędziami, zmiana trenera w Widzewie Łódź, a do niedawna takim też było nagłe przejście Jordiego Sancheza, lidera klasyfikacji strzelców, z Wisły Kraków do Pogoni Szczecin, która wpłaciła klauzulę za hiszpańskiego napastnika. W swoim felietonie dla „Przeglądu Sportowego” ten transfer ocenia Tomasz Frankowski – były reprezentant Polski i legenda Wisły. Były napastnik nie szczędzi też krytycznych słów Haditaghiemu.
Sanchez przeszedł do Wisły Kraków na początku obecnego roku. W Betclic I Lidze nie błyszczał, ale w Ekstraklasie strzela jak nakręcony: w siedmiu spotkaniach zdobył sześć bramek i ma na koncie jedną asystę. Hiszpan miał w umowę wpisaną klauzulę w wysokości 250 tys. euro i nagle, pod koniec okienka, postanowiła ją aktywować Pogoń. Sanchez przeniósł się więc z Krakowa do Szczecina, a między szefami klubów – Jarosławem Królewskim i Alexem Haditaghim – doszło do ostrej wymiany zdań na platformie X. Ostatecznie konflikt załagodzono.
Teraz o transferze Sancheza, ale i samym Haditaghim, pisze Frankowski.
Tomasz Frankowski o Alexie Haditaghim: Rozstawia po kątach kolejne osoby
„Na pewno niska kwota klauzuli, jak się dziś okazuje, była błędem po stronie klubu. Natomiast etyka w futbolu nie jest słowem, które występuje zbyt często. Oczywiście zdarzają się transfery dogadywane na zasadach fair play, ale niestety w obecnych czasach stanowią one mniejszość. W taki sposób postąpiła Pogoń” – ocenia były świetny napastnik, któremu nie do końca podoba się też zachowanie w całej sytuacji samego piłkarza.
„Dostał szansę w Wiśle, awansował z nią do Ekstraklasy, a później klub ponownie wyciągnął pomocną dłoń, przedłużając kontrakt. Bardzo dobra współpraca z trenerem Mariuszem Jopem, Rodado i pozostałymi zawodnikami zaowocowała świetnym początkiem sezonu. Tutaj wymagałbym większej lojalności od Sancheza. Gdyby chciał, mógł porozumieć się z Pogonią i odejść do niej w styczniu” – dodaje.
Frankowski dość krytycznie ocenił również ogólną działalność Haditaghiego. W swoim felietonie pisze m. in.: „Właściciel klubu zaczyna się już w Polsce „panoszyć” i rozstawiać po kątach kolejne osoby — m.in. Łukasza Masłowskiego, byłego prezesa Cracovii Mateusza Dróżdża, władze PZPN czy teraz Królewskiego. Nie podoba mi się taki styl pracy i pouczanie wszystkich za pośrednictwem sztucznej inteligencji na platformie X. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której polski właściciel obejmuje jakiś klub w Turcji, a następnie zaczyna rozstawiać po kątach prezesów tamtejszej federacji, Fenerbahce czy Besiktasu. Powinny jednak istnieć pokora i szacunek do miejsca, w którym zarabia się pieniądze”.
W dalszej części tekstu były reprezentant Polski porównuje szefa Pogoni do… właściciela Legii Warszawa. „Oczywiście nie umniejszam jego inteligencji, ponieważ wielokrotnie wypowiadał się z szacunkiem i respektem do rywala. Fakty są jednak takie, że dzisiaj mówimy właśnie o nim. Mniej lub prawie w ogóle o Łukaszu Maciejczyku, Wojciechu Strzałkowskim, Zbigniewie Jakubasie czy innych właścicielach ekstraklasowych klubów. Tyle mówi się chyba tylko o Dariuszu Mioduskim” – pisze Frankowski.
Wisła Kraków w piątek o 20.30 zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Pogoń natomiast w najbliższej kolejce zagra na własnym boisku z Wieczystą.
Fot. Newspix.pl
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Artykuł Legenda Wisły o Haditaghim: Zaczyna się w Polsce panoszyć pochodzi z serwisu weszlo.com.