Widzew znów dał sobie wyrwać punkty w ostatnich minutach meczu. Tydzień temu tuż przed 90. minutą gola na wagę remisu strzelił Śląsk, teraz w doliczonym czasie wygraną po błędzie rywala wyszarpał Lecha. Na pomeczowej konferencji Aleksandar Vuković stwierdził, iż myślał, że po wyjeździe do Wrocławia jego zespół wyczerpał już limit pecha. Mateusz Żyro mówił zaś, że bramka Kolejorza z 96. minuty przywołała demony z poprzedniego sezonu.
Drugi raz z rzędu Widzew stracił punkty w końcówce. Kolejkę wcześniej tuż przed upływem podstawowego czasu gry bramkę dla Śląska na 3:3 zdobył Eniss Shabani. W ostatnim kwadransie Wrocławianie strzelili też gola kontaktowego. Teraz w doliczonym czasie Widzew sam pomógł Lechowi w zgarnięciu kompletu punktów. Marcel Krajewski miał piłkę pod kontrolą, ale sprzed nosa sprzątnął mu ją Bartłomiej Drągowski. Luis Palma skorzystał z błędu bramkarza gospodarzy i trafił do pustej bramki. Był to pierwszy gol Honduranina w tym sezonie.
𝐋𝐔𝐈𝐒 𝐏𝐀𝐋𝐌𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀!
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋!
CO ZA BŁĄD DRĄGOWSKIEGO!
LECH WYGRYWA Z WIDZEWEM 3:2! pic.twitter.com/MnczgE7P25
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 30, 2026
Na pomeczowej konferencji prasowej Aleksandar Vuković stwierdził, iż myślał, że jego zespół wyczerpał już limit pecha, ale najwyraźniej nie:
– Myślałem, że pech dla nas skończył się w końcówce poprzedniego spotkania. Jak się okazuje, bardzo trudna do zaakceptowania i do przeżycia jest również końcówka dzisiejszego meczu. Mieliśmy remis w doliczonym czasie i szanse na co najmniej jeden punkt. Tymczasem pada kuriozalna bramka i przegrywamy mecz z bardzo dobrą drużyną. Z Lechem, który prowadził 2:0. Wrócić do meczu i odrobić te straty to nie jest prosta sprawa. Pierwsza połowa była wyrównana, nawet ze wskazaniem większej liczby sytuacji dla nas. W drugiej była zdecydowana przewaga w posiadaniu piłki dla Lecha, ale bez dużej liczby sytuacji pod naszą bramką – mówił szkoleniowiec RTS-u.
1:1 w zawalonych przez bramkarzy golach
Serb nie grillował po końcowym gwizdku swojego kapitana. Stwierdził, że zamykający szóstą kolejkę Ekstraklasy mecz stał pod znakiem błędów. Na jednym z nich, Mateusza Lisa, jego zespół zresztą skorzystał. Mariusz Fornalczyk wykorzystał złe ustawienie bramkarza Lecha.
𝐌𝐀𝐑𝐈𝐔𝐒𝐙 𝐅𝐎𝐑𝐍𝐀𝐋𝐂𝐙𝐘𝐊!
Mamy 2:2 w „Sercu Łodzi”!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/n2dVReqfWu
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 30, 2026
– Nie zamierzam obwiniać Bartka Drągowskiego ani kogokolwiek innego. Po prostu takie sytuacje też się zdarzają. Trzeba powiedzieć, że my też wykorzystaliśmy błąd bramkarza Lecha. Ogólnie to był mecz błędów, których my popełniliśmy o jeden więcej. To było niepotrzebne wyjście, gdy Krajewski miał piłkę pod kontrolą. Usłyszał komunikat, więc przepuścił piłkę i tak to się skończyło. Jest mi przykro z powodu zawodników i publiczności, która była z nami cały mecz. Mi samemu też jest przykro, że nie mamy przynajmniej punktu – dodał 47-latek.
„Wróciły demony”
Po końcowym gwizdku z dziennikarzami rozmawiał również Mateusz Żyro. Trafienie Palmy z ostatnich sekund meczu przywróciło mu złe wspomnienia z zeszłego sezonu. W poprzednich rozgrywkach Ekstraklasy Widzew po upływie 90. minuty stracił siedem bramek. Stracił tym samym dziewięć punktów. Gdyby nie te gole, skończyłby sezon z dorobkiem 51 punktów, co dawałoby piąte miejsce i europejskie puchary.
– To jest niewiarygodne, bo sami strzelamy sobie tego gola. Wróciły demony z poprzedniego sezonu, że w końcówce znowu tracimy bramkę i przegrywamy. W szatni jest teraz stypa i złość. Emocje też trzeba wyrzucić i wykrzyczeć z siebie. Jest duże zdenerwowanie, żeby nie powiedzieć więcej, bo wiadomo w jakich okolicznościach przegrywamy – powiedział stoper Łodzian.
#WIDLPO 2:3 pic.twitter.com/WcRdiooSRg
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) August 30, 2026
Żyro dodał, że błędem było zbytnie cofnięcie się po wyrównującym golu Fornalczyka. Uważał, że jego drużyna była w stanie wycisnąć z tego starcia więcej:
– Dało się dzisiaj pograć z mistrzem Polski, tak jak tydzień temu pokazaliśmy, że potrafimy zdobyć trzy bramki w dziesięciu [w 7. minucie przy stanie 0:0 czerwoną kartkę obejrzał Przemysław Wiśniewski]. Cały czas powtarzamy sobie, że ta drużyna ma jakość i momentami ją pokazujemy. Może w drugiej połowie zabrakło tego, żeby bardziej przejąć inicjatywę i ruszyć na Lecha, bo nie da się ukryć, że po wyrównaniu na 2:2 za bardzo się cofnęliśmy. A powinniśmy więcej atakować.
Kolejny ligowy mecz Widzew rozegra w sobotę 5 września o godzinie 14:45. Do Serca Łodzi przyjedzie Radomiak, który po ostatniej wygranej z Cracovią przeskoczył RTS w tabeli. W międzyczasie piłkarze Vukovicia podejmą jeszcze Koronę. Stawką tej rywalizacji będzie 1/16 finału Pucharu Polski. To spotkanie odbędzie się w środę 2 września o godzinie 20:30.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. 400mm.pl
Artykuł Vuković zasmucony taką porażką. „Myślałem, że pech się skończył” pochodzi z serwisu weszlo.com.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋! 
LECH WYGRYWA Z WIDZEWEM 3:2!
Mamy 2:2 w „Sercu Łodzi”! 
Transmisja: 