Raków Częstochowa zagra o być albo nie być w europejskich pucharach z Hajdukiem Split. W pierwszym meczu na terenie rywala podopieczni Dawida Kroczka zremisowali 2:2. Można było mieć po tym spotkaniu spory niedosyt – znaczną część drugiej połowy Chorwaci grali w osłabieniu. Jedną z bramek Raków stracił tuż po przerwie. Drugie połowy są w tym sezonie kłopotliwe dla Częstochowian, czemu zapobiec chce trener Kroczek.
Po meczu w Splicie szkoleniowiec Rakowa miał kłopot ze wskazaniem lepszej drużyny. To gospodarze tamtego spotkania dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a Częstochowianie dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. Remis 2:2 sprawia, że przed rewanżem w Polsce sprawa awansu jest całkowicie otwarta. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Raków mógł i powinien zrobić więcej w sytuacji, gdy rywale grali praktycznie całą drugą połowę w osłabieniu – w 55. minucie za faul na Diaby-Fadidze z boiska wyleciał Adrion Pajaziti. Tymczasem Częstochowianie zdołali wyrównać dopiero w ostatniej akcji meczu.
Raków chce zagrać równy mecz
Niestety dla Rakowa, znów powtórzył się schemat, w którym coś nie idzie po jego myśli po zmianie stron. Tuż po przerwie Dawid Kroczek musiał dokonać roszad w linii obrony – z boiska zszedł kontuzjowany Stratos Svarnas, a w jego miejsce pojawił się Didi. Wymagało to pewnych przetasowań w defensywie, z czego skorzystał Hajduk, który strzelił gola na 2:1 już w 47. minucie. A to nie wszystko, bo chwilę później po ogromnym błędzie Trelowskiego jeden z zawodników gospodarzy zmarnował kolejną kapitalną okazję.
Także we wcześniejszych meczach Raków potrafił utrudnić sobie życie w drugich połowach. Było tak m.in. w starciu ze Śląskiem Wrocław, kiedy Częstochowianie zagrali dobrą pierwszą część spotkania, a w końcówce rywal wpakował im dwie bramki i zabrał trzy punkty. Tak samo było w meczu z Cracovią. Medaliki schodziły na przerwę z prowadzeniem, by po zmianie stron Pasy strzeliły im dwa gole. Wszystkie te mecze Raków rozgrywał na wyjeździe.
– Analizujemy to, jak wygląda dynamika meczu i które fragmenty są dobre, a które wymagają korekty. Rozmawialiśmy o tym z zawodnikami. Wykonaliśmy w tym tygodniu dużo pracy, aby nasza gra była na równym poziomie przez cały mecz. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to jest bardzo ważne – mówił przed rewanżem z Hajdukiem Dawid Kroczek.
Przy okazji trener Rakowa został zapytany o bohatera najwyższego transferu do klubu tego lata. Mowa o Marko Peroviciu, który przeniósł się do Częstochowy z Almerii za milion euro. Do tej pory 20-letni wahadłowy nie zadebiutował w pierwszej drużynie, tylko raz zasiadając na ławce rezerwowych. Czarnogórzec ma za sobą jedynie dwa występy w zespole trzecioligowych rezerw. W rewanżu z Hajdukiem na pewno nie wystąpi, gdyż nie został zgłoszony do czwartej rundy eliminacji.
– To ciekawy zawodnik, o bardzo dobrych predyspozycjach motorycznych, niezłych działaniach z piłką, jest bardzo ofensywnie nastawiony. Ma dobre dośrodkowanie, drybling, grę jeden na jeden. Wdraża się coraz mocniej w nasz klub i coraz lepiej się czuje. Idzie to w dobrym kierunku. Oczywiście, rywalizuje z pozostałymi zawodnikami na tych pozycjach. Łącznie mamy pięciu skrzydłowych i tutaj ta rywalizacja jest duża. Jest to zawodnik bardzo perspektywiczny, w którego sporo zainwestowaliśmy. Liczę, że im dłużej będziemy pracować, tym będzie bardziej wartościowym zawodnikiem dla drużyny – podsumował Dawid Kroczek.
Pierwszy gwizdek rewanżowego starciu z Hajdukiem o godzinie 19:00.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Dawid Kroczek przed rewanżem z Hajdukiem. Szuka recepty na drugie połowy pochodzi z serwisu weszlo.com.