Dwa polskie zespoły są już pewne udziału w fazie ligowej europejskich pucharów. Jednym z nich jest Lech Poznań. O tym, w których rozgrywkach Kolejorz weźmie udział, przekonamy się po dwumeczu z mistrzem Szwajcarii, FC Thun. Trener i bramkarz rywali przed meczem opowiedzieli co nieco o swojej drużynie.
– Jesteśmy przygotowani na 180 minut. Mamy pomysł, jak rozegrać te dwa spotkania. Cieszylibyśmy się, gdyby udało nam się wypracować przewagę już w pierwszym meczu, ale liczą się dwa spotkania. Wiele zespołów przekonało się, że nawet mając trzy bramki przewagi w meczu u siebie, może to nie wystarczyć – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Gian-Luca Privitelli, trener szwajcarskiego zespołu.
O tym, o czym wspominał trener Thun, przekonał się Lech, roztrwaniając w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów właśnie trzybramkową przewagę nad Aarhus. O Champions League trzeba już zapomnieć, tym bardziej, że w Lidze Europy także czekają w tym sezonie prawdziwi giganci: Juventus, AC Milan, Bayer Leverkusen, Olympique Marsylia czy angielskie Bournemouth i Crystal Palace.
Czego spodziewać się po Thun?
Aby wśród tych ekipa znalazł się Kolejorz, musi pokonać w ostatniej rundzie eliminacji FC Thun. Gian-Luca Privitelli zarysował, jak mecz w Poznaniu może wyglądać z perspektywy jego drużyny. Lech jest znany z gry kombinacyjnej w środku pola, natomiast trener Szwajcarów wskazał na bardzo silne skrzydła.
– Wiemy, że Lech Poznań gra bardzo dobrze skrzydłami, zwrócimy uwagę szczególnie na naszą lewą stronę. Będziemy grali wysoko, natomiast będziemy musieli pamiętać o pilnowaniu dostępu do naszej bramki. Analizowaliśmy styl gry Lecha, jesteśmy przygotowani – zapowiedział Privitelli, zwracając także uwagę na stałe fragmenty gry. – Stałe fragmenty to dla nas bardzo ważna kwestia, dużo nad tym pracujemy. Mamy zawodników, którzy potrafią je wykorzystać.
W pierwszym składzie Lecha zabraknie nominalnego napastnika w związku z kontuzją Mikaela Ishaka i przygodami wizowymi Yannicka Agnero. Iworyjczyk znajdzie się za to w kadrze meczowej. Mimo wszystkich problemów trener rywali docenił siłę Kolejorza.
– Oglądaliśmy wiele spotkań Lecha, m.in. te przeciwko Aarhus. Wiemy, że brakuje wam napastnika, natomiast macie silną kadrę, zdolną młodzież. Porównałbym poziom Lecha do Dinama Zagrzeb – stwierdził Szwajcar. Dlaczego akurat Dinamo? Thun mierzyło się z Chorwatami całkiem niedawno, bo w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów i przegrało po dogrywce.
W poprzednim sezonie Thun sprawiło ogromną sensację, zdobywając mistrzostwo Szwajcarii jako beniaminek. Niklas Steffen, bramkarz Szwajcarów, wskazał bardzo silną stronę swojego zespołu.
– Wyróżnia nas nasza tożsamość, mamy swoje zasady, jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę każdemu, nawet wielkim zespołom. Najważniejsza jest dla nas chemia w drużynie – stwierdził Steffen.
W tym sezonie mistrzowie Szwajcarii mają jednak spore problemy z bronieniem dostępu do własnej bramki. Stracili co najmniej trzy gole już w czterech spotkaniach, notując m.in. porażkę 0:6 z Young Boys czy 2:4 z FC Basel. Bramkarz twierdzi, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest przebudowa, przez którą przechodzi jego zespół.
– To bardzo ważne mieć silną defensywę. W ostatnich dwóch meczach graliśmy jednak z dwoma czołowymi zespołami w naszej lidze. Mamy nowych zawodników, którzy potrzebują trochę czasu, żeby zgrać się z zespołem – podsumował Steffen.
Pierwszy gwizdek meczu Lech Poznań – FC Thun o godzinie 19:00.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Trener Thun zaskoczył przed meczem. Porównał Lecha do słynnego klubu pochodzi z serwisu weszlo.com.
