Powiedzmy, że minęło już z 40 lat. Władze nad Rakowem przejął syn Michała Świerczewskiego, opowieści o Marku Papszunie snują się po klubowych korytarzach niczym te o reprezentacji Polski Kazimierza Górskiego i ogółem zmieniło się dosłownie wszystko. No prawie, Medaliki wciąż swoje mecze rozgrywają na małym stadioniku przy Limanowskiego, a na europejskie puchary jeżdżą do Sosnowca. Ale władze miasta zapewniają, że już za chwilę, już za moment wbita zostanie pierwsza łopata pod nowy obiekt. Zgodę wyda tylko międzygalaktyczny konserwator przestrzeni kosmicznej i od razu budowa ruszy z kopyta!
Odkładając żarty na bok, Raków faktycznie chyba szybciej doczekałby się swojego stadionu w kosmosie niż w Częstochowie. To jest wręcz nieprawdopodobne jak długo władze klubu muszą czekać, by został wykonany jakikolwiek, nawet najmniejszy krok w stronę budowy obiektu z prawdziwego zdarzenia. Takiego, na jaki w Częstochowie zwyczajnie zasługują. A od wielu lat jesteśmy świadkami jakiejś niespotykanej farsy.
Raków czeka na nowy stadion. I chyba się nie doczeka
Pamiętacie ten filmik, jak Vladislavs Gutkovskis, siedząc na płocie z megafonem pozdrawiał prezydenta miasta? No właśnie, od tego czasu minęło już ponad trzy lata, a w kwestii stadionu (czego dotyczyła cała sprawa) nie zmieniło się kompletnie nic. A przecież już wtedy to nie była jakaś świeża historia. Zresztą, gdyby to był temat, który się gdzieś tam wykluwa, to nikt by tak mocno władz miasta nie atakował. A to się ciągnie długimi, ale to naprawdę długimi, latami. Raków zdążył już napukać mnóstwo punktów dla Polski w rankingu UEFA.
W międzyczasie pojawiły się tylko różnego rodzaju plany, obietnice (oczywiście w momencie, gdy zbliżały się wybory), tyle że ani jeden punkt nie został zrealizowany. Mało tego, nawet nie został zaczęty… Puste słowa.
Tym razem jest tak samo. Konserwator zabytków potwierdził, że – przy spełnieniu odpowiednich warunków – nie jest wykluczona budowa stadionu na terenach dawnego Elaneksu. Cały szumnie nazwany projekt „przędzalnią przyszłości” w rzeczywistości jest tworzony przede wszystkim z myślą o nowych apartamentach, biurowcach, hotelach i różnego rodzaju zabudowy komercyjnej. Stadion dla Rakowa może uda się gdzieś tam upchnąć na siłę.
Miasto do tej pory zasłaniało się właśnie opinią konserwatora. Zapewne liczono, że będzie negatywna i to był argument za tym, że nie podjęto działań dotyczących startu budowy.
– Przez ostatnie tygodnie w przestrzeni publicznej przedstawiano narrację, jakoby decyzje konserwatorskie stanowiły przeszkodę praktycznie zamykającą tę lokalizację. Upubliczniona treść pisma nie potwierdza takiego stanowiska. Pokazuje natomiast, że przy odpowiednim projekcie, współpracy z konserwatorem i rzeczywistej woli działania, można kontynuować prace nad stadionem na Elaneksie.
– Raków nie przesądza dziś ostatecznego wyboru lokalizacji. Pismo konserwatora usuwa jednak podstawowy argument wykorzystywany do przedwczesnego wykluczenia Elaneksu. Ta lokalizacja musi zostać ponownie potraktowana jako realny wariant i poddana profesjonalnej analizie porównawczej. Stadion nie może być elementem bieżącej gry politycznej ani obietnicą uzależnioną od wyniku referendum. Jest potrzebny klubowi, kibicom i miastu niezależnie od tego, kto sprawuje władzę w Częstochowie – pisze Raków w swoim oficjalnym komunikacie.
Wygląda jednak na to, że – co za zaskoczenie! – we władzach miasta nie zmieniło się nastawienie do tematu stadionu dla Medalików i zapewne w najbliższym czasie pojawi się jakiś kolejny wyjęty z kosmosu problem, który będzie blokował rozpoczęcie budowy.
– Nie interesują nas kolejne obietnice. Interesują nas dokumenty, terminy, decyzje i rozpoczęcie realizacji. Raków jest gotowy do pracy. Pytanie brzmi, czy gotowe do podjęcia decyzji są całe władze Częstochowy – zastanawiają się władze klubu. To te mocniejsze fragmenty. Całe oświadczenie możecie przeczytać poniżej.
Stanowisko Rakowa Częstochowa w sprawie pisma konserwatora dotyczącego Elaneksu
https://t.co/sLEk0e4VHl pic.twitter.com/eRXMuqnajC
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) August 14, 2026
Wstyd dla miasta! Raków zasługuje na nowy stadion
Dla Częstochowy to jest ogromny wstyd, że Raków nie ma stadionu, na jaki zasługuje i najważniejsze mecze w europejskich pucharach musi rozgrywać w Sosnowcu. My na miejscu władz miasta zrobiliśmy wszystko, by jak najszybciej załatwić sprawę, a nie jeszcze przerzucać się kolejnymi oświadczeniami i wymyślać wszelkiego rodzaju wymówki, byleby tylko nie ruszyć z budową.
Przypomnijmy – Raków to klub, którego współczynnik UEFA wynosi 22.250. Był bliski awansu do Ligi Mistrzów w sezonie 2023/24, grał w fazie grupowej Ligi Europy i dotarł też do 1/8 finału Ligi Konferencji.
Może warto panu prezydentowi i całej reszcie przypomnieć, że klub nosi nazwę Raków CZĘSTOCHOWA. Nie Warszawa, nie Płock, tylko Częstochowa. Swoimi występami – a już tym bardziej w Europie – chcąc czy nie też promuje miasto. I patrząc na ostatnie lata, robi to całkiem nieźle. Jest na dobrej drodze, by trzeci raz wylądować w fazie zasadniczej międzynarodowych rozgrywek. Szkoda tylko, że kibice przeciwnych drużyn muszą oglądać poczynania swoich ulubieńców albo w prowizorycznej klatce, albo w Sosnowcu.
Dziwnym trafem dało radę wybudować stadion w Opolu, Radomiu, Płocku, Katowicach, właśnie Sosnowcu i wielu innych miejscach, gdzie piłka nie stoi na wyższym poziomie. Był tam ktoś, kto potrafił sprawić, że kibice mogą cieszyć się ładnym, nowoczesnym obiektem. Tylko w Częstochowie od wielu lat się nie da. Trwa mydlenie oczu kolejnymi obietnicami bez pokrycia. Wstyd panie Matyjaszczyk!
I żeby ktoś źle nie zrozumiał. Oczywiście, że piętnujemy, kiedy miasto przeznacza miliony na klub. Tylko jest drobna różnica pomiędzy wyrzucaniem dziesiątek milionów na przepłaconych zawodników, często będącym zagranicznym szrotem, a wsparciem infrastruktury na lata, gdzie mogą odbywać się także różne inne wydarzenia sportowe czy kulturalne. To jest dobra i normalna praktyka. Zawsze warto pochwalić, gdy środki są inwestowane na stadion, nowe boiska czy coś, co będzie służyło piłkarzom (i nie tylko) przez wiele kolejnych lat.
W Częstochowie nie zadbali nawet o absolutne minimum. Czy zmieni to opinia konserwatora? Promykiem nadziei jest postawa wiceprezydenta Łukasza Kota: – W naszej bezpośredniej współpracy jedyną osobą po stronie władz miasta, u której dostrzegamy konsekwentną i rzeczywistą wolę doprowadzenia tej sprawy do końca, jest zastępca prezydenta Łukasz Kot. To on przewodniczy wspólnemu zespołowi miasta i Rakowa, uczestniczył w rozmowach dotyczących Elaneksu oraz w spotkaniu z przedstawicielami Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Raków jednak dobrze wie, że determinacja jednej osoby to za mało.
– Zbyt długo zachowywaliśmy powściągliwość wobec wieloletniego braku decyzji, sprzecznych komunikatów i braku odpowiedzialności za budowę stadionu w Częstochowie. Dlatego mówimy władzom miasta: sprawdzam. Po raz ostatni – dodał wlaściciel klubu Michał Świerczewski.
Zbyt długo zachowywaliśmy powściągliwość wobec wieloletniego braku decyzji, sprzecznych komunikatów i braku odpowiedzialności za budowę stadionu w Częstochowie.
Dlatego mówimy władzom miasta: sprawdzam. Po raz ostatni. https://t.co/BgGk1dCEfj
— Michał Świerczewski (@MichalS1978) August 14, 2026
Teraz czekamy na odpowiedź władz Częstochowy. Ale chyba każdy doskonale wie, czego możemy się spodziewać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Jest 2066 rok. Raków Częstochowa wciąż czeka na stadion… pochodzi z serwisu weszlo.com.
