Po nieco mniej przekonujących występach w ostatnich tygodniach Lech Poznań pewnie ograł Piasta Gliwice 3:0. Trener Kolejorza, Niels Frederiksen, nie szczędził drużynie pochwał co do stylu, w jakim osiągnęła ten korzystny rezultat.
– Byłem bardzo zadowolony, szczególny z drugiej połowy. Myślę, że po przerwie naprawdę kontrolowaliśmy mecz. Pierwsza część była bardziej otwarta, ale później poradziliśmy sobie całkiem dobrze – mówił Duńczyk na pomeczowej konferencji prasowej.
Niels Frederiksen zachwycony po wygranej z Piastem. „Bardzo mi się to podobało”
Wszystkie trzy gole dla Lecha padły w drugiej części meczu po szybkich atakach. Trener Lecha przyznał, że to przyjemna odmiana po spotkaniach, w których jego drużyna głównie biła głową w mur.
– Graliśmy wiele meczów przeciwko drużynom, które nisko się bronią. Piast czasami ustawiał się nisko, czasami wychodził wyżej. Zdobyliśmy trzy gole po fazach przejściowych, bardzo mi się to podobało. Tworzyliśmy też sytuacje, gdy nisko się bronili, ale podobały mi się nasze bramki ze względu na wysokie tempo, które mieliśmy z piłką i w pressingu – zauważył szkoleniowiec.
Bramki dla Lecha mają jeszcze jeden wspólny mianownik – każde z trzech trafień było autorstwa rezerwowych. Na to również wrócił uwagę trener Lecha.
– Oczywiście cieszy też to, że gole strzelili zmiennicy. Gracze, którzy weszli z ławki rezerwowych zrobili pozytywną różnicę. Ważne jest też to, że zachowaliśmy czyste konto. Podsumowując, zdaje się, że zagraliśmy jak dotąd siedem ważnych meczów i mamy bilans pięć zwycięstw, remis i porażka. Myślę, że to całkiem w porządku. Mam nadzieję, że będziemy dalej szli w tę stronę – stwierdził.
Wyjaśnił również, że tak imponujące zmiany to efekt korzystnego układu okoliczności.
– Nie przypiszę sobie całości zasług za udane zmiany. W piłce jest dużo przypadku, czasami potrzebne jest szczęście i ja również czasami go potrzebuję. Po pierwsze to jednak jakość zawodników. Na naszej ławce usiadł dziś nasz najlepszy strzelec z ostatnich kilku sezonów, Mikael Ishak. Podobnie wysoką jakość ma choćby Allahyar Sayyadmanesh. Karol Delikat, młody, utalentowany zawodnik, dobrze radził sobie w okresie przygotowawczym i w drugiej drużynie. Myślę, że zasłużył na szansę – podkreślił Frederiksen.
– Niektóre zmiany były zaplanowane wcześniej – tak było ze zmianą Antoniego Kozubala na Pablo Rodrigueza, aby rozdzielić ten mecz między nich. Plan był również taki, aby ściągnąć Yannicka Agnero i Patrika Walemarka po około godzinie gry. Dziś mieliśmy możliwość trzymania się planu. W ostatnim meczu wyjazdowym mieliśmy dwie kontuzje w pierwszej połowie i trzeba było zmieniać plany – dodał.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Frederiksen miał nosa do zmian? „Czasami potrzebne jest szczęście” pochodzi z serwisu weszlo.com.