Od początku nowego sezonu pierwszym wyborem Nielsa Frederiksena między słupkami jest Mateusz Lis. Bramkarz, który po latach wrócił do Poznania, wystąpił w Superpucharze z Górnikiem i w eliminacjach Ligi Mistrzów z Aarhus, więc nie było żadnym zaskoczeniem, że znalazł się w podstawowym składzie także na mecz z Cracovią. Kibiców zaskoczył jednak fakt, że nawet na ławce rezerwowych nie zasiadł Bartosz Mrozek.
Wśród kibiców szybko pojawiły się, że domysły, że Mrozek być może jest już o krok od zmiany barw klubowych i być może nawet udał się na testy medyczne przed transferem. Przynajmniej na razie nic takiego nie miało miejsca i chodzi o kwestię przepisów. W przedmeczowej rozmowie opowiedział o tym Niels Frederiksen.
– To trudne do wytłumaczenia, ale chodzi o pewne przepisy. W kadrze meczowej – w tym na ławce – musi znajdować się kilku młodych zawodników, a mój kłopot polega na tym, że kilku z nich jest w wyjściowej jedenastce. Taki jest tego powód. Moim zdaniem to nie jest dobry przepis. W kadrze wymagani są młodzi gracze, ale jeśli grają od pierwszej minuty, to nie są liczeni łącznie z ławką rezerwowych. Konkluzja jest taka – że Bartek nie mógł się znaleźć w kadrze, bo na ławce musiało być więcej młodych zawodników – powiedział na antenie Canal Plus Sport trener Lecha, cytowany przez Dawida Dobrasza.
Bartosz Mrozek poza kadrą meczową Lecha. Chodzi o nowy przepis
Nielsowi Frederiksenowi chodziło o działający od pewnego czasu przepis, dotyczący młodych zawodników na ławce rezerwowych. Każdy klub ma standardowo do dyspozycji dziewięć miejsc, jednak jest możliwość, by trener możliwość wyboru wśród aż 12 graczy.
Żeby tak się stało potrzeba spełnić jeden warunek. Tych trzech dodatkowych graczy musi spełniać status młodzieżowca, czyli w tym sezonie są to zawodnicy urodzeni nie wcześniej niż 1 stycznia 2005 roku. Gdyby Bartosz Mrozek znalazłby się wśród zmienników, to Niels Frederiksen na ławce mógłby mieć dziewięciu piłkarzy, bowiem zarówno Wojciech Mońka, jak i Michał Gurgul – czyli dwaj młodzieżowcy – znaleźli się w pierwszym składzie.
Dlatego duński szkoleniowiec postanowił wysłać Mrozka na trybuny, a w gronie zmienników znalazł się młody Mateusz Pruchniewski. To pozwoliło na to, że na ławce rezerwowych mistrza Polski mogło zasiąść 10 piłkarzy.
– Nominalnie (bez żadnych obwarowań) drużyna może mieć w PKO BP Ekstraklasie dziewięciu zawodników na ławce. Żeby powiększać tę pulę do dziesięciu, jedenastu bądź maksymalnie dwunastu potrzebuje mieć odpowiednio jednego, dwóch lub odpowiednio trzech graczy urodzonych w roku 2005 lub później. Więc jeśli dziś chcieliśmy mieć dziewięciu zawodników z pola na ławce, a żaden z nich nie jest młodzieżowcem, to bramkarzem w protokole jest młodzieżowiec Mateusz Pruchniewski – wyjaśnił w swoich mediach społecznościowych rzecznik Lecha, Adrian Gałuszka.
W każdym razie nie jest tajemnicą, że przygoda Bartosza Mrozka w Poznaniu powoli dobiega końca. Bramkarz otwarcie zadeklarował, że chciałby spróbować swoich sił w którejś z lig zagranicznych. Z tego względu Lech pozyskał Mateusza Lisa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Mrozka zabrakło w kadrze Lecha. Frederiksen zdradził powód pochodzi z serwisu weszlo.com.